piątek, 24 lipca 2015

Poza zakręt!

"Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni" (Psalm 37, 5)

My, ludzie, mamy w gruncie rzeczy bardzo ograniczony zasięg widzenia w naszym życiu. Próbujemy wprawdzie planować, myśleć o jutrze, kształtować swoje życie, być nawet dalekowzroczni. To naprawdę bardzo dobrze! To przecież Bóg wyposażył nas w tę zdolność, uzdolnił do pracy, do twórczego wysiłku, do tworzenia strategii dla własnego życia. Jednak niezależnie od tego, jak bardzo się będziemy starać, nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Nie możemy być 100% pewni powodzenia - nawet jeśli plan wydaje się być doskonały. Musimy być przygotowani na to, że wszystkie nasze plany i marzenia obrócą się w nicość.

Życie ludzkie często jest porównywane do drogi. Mówimy nieraz: "droga życia". Gdy idziemy drogą, często nie widzimy dalej, jak tylko do najbliższego zakrętu. I tak samo jest na tej "drodze", którą jest nasze życie. Czasem mamy przed sobą mniejsze lub większe zakręty, poza które nie sięga nasz wzrok. I wówczas w naszym sercu może pojawić się niepewność, uczucie zagubienia i zmartwienie. Bóg jednak jest ponad całą naszą drogą. Zna ją doskonale - każdy jej odcinek! Bo przecież to On nas stworzył i nam drogę życia przygotował. On zna nasze serca i wie, że czasem odczuwamy zwątpienie, strach, rozczarowanie i zagubienie; że czasem martwimy się o naszą przyszłość, o dalszą drogę, o to, co z nami będzie. My widzimy zawsze tylko pewien wycinek swej drogi, a Bóg widzi jej całość. On zna każdy zakręt i każdą nierówność na naszej drodze. I On pragnie być naszym Przewodnikiem na tym niełatwym i niezupełnie dla nas widocznym szlaku! Wszystko, co my musimy uczynić, to tylko przestać się Bogu wymykać, próbując "żyć po swojemu" i "być wolnymi", zaufać Mu i pozwolić Panu, by On sam ujął mocno naszą dłoń i nas poprowadził. Z Nim możemy iść śmiało do przodu naszą "drogą życia", poza każdy zakręt!

*****

To słowo przyszło do mnie wczoraj, w bardzo specyficznych okolicznościach. Otóż... zgubiłem 20 zł, będąc 100 km od domu. Tylko 20 zł, czy aż 20 zł - to zależy od aktualnego stanu posiadania, ilości owych złotych w kieszeni. Była to niemal cała posiadana przeze mnie gotówka, więc... Mam jednak nadzieję, że ta moja zguba jest jakąś częścią Bożego planu dla mnie i może dla kogoś jeszcze. Myślę sobie, że te 20 zł nie było mi pewnie potrzebne, że można sobie bez nich poradzić - ot, nie mogłem sobie pozwolić na kilka drobnych przyjemności. 89 groszy które mi zostały w kieszeni starczyły akurat na to, co było naprawdę niezbędne. Myślę sobie, że być może Bóg potrzebował tych pieniędzy, by, przeze mnie zgubione, zostały znalezione przez kogoś, kto akurat bardzo ich potrzebuje? Bardzo się martwiłem tym zgubieniem, lecz gdy wyobraziłem sobie uśmiech na twarzy i w oczach kogoś kto znalazł je - a być może to był obraz dany mi przez Boga - poczułem ulgę, a nawet radość z tego, że je zgubiłem. Może trafiły w ręce staruszki, której brakuje na leki, lub w ręce głodnego człowieka, który mógł pójść i kupić za to chleb? Byłem bardzo smutny i wkurzony - był to pewien zakręt, poza który nie miałem wejrzenia - ale głęboko wierzę w to, że ta strata obróciła się w coś dobrego, i to daje niesamowity pokój do mego serca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz