czwartek, 30 lipca 2015

Czyż Bóg nie jest dobry?

„Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.” (1 Jana 4,16) "Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny. Nie wiedzie sporu do końca i nie płonie gniewem na wieki. Nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłaca. Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią, tak można jest Jego łaskawość dla tych, co się Go boją." (Psalm 103, 8 - 11 - "Biblia Tysiąclecia")
Wielu ludzi wciąż mnie pyta: ale dlaczego nie zostałeś w Kościele katolickim? Odpowiedź jest dość prosta: bo nie mogłem! Jednym z kluczowych problemów był kult maryjny - opisałem to dawno temu w tekście pt. "Nie znalazłem tam Boga". Tego, co czytałem w Słowie Bożym nie dało się pogodzić w żaden sposób z tym, co głosił Kościół katolicki, z treścią "objawień maryjnych", z publikacjami nt. "Matki Bożej". Słowo Boże mówiło mi o Dobrym Bogu, do którego możemy przyjść z każdą sprawą i być wysłuchanymi, który przyszedł z nieba na ziemię, by ludziom powiedzieć o tym, jak bardzo nas kocha i dać największy dowód swej miłości - wziąć na siebie ciężar naszych win i karę za nasze grzechy i umarł za nas na krzyżu. Kościół katolicki zaś mówił mi, że "potrzebuję" matki Pana Jezusa, by za mnie zanosiła błagania - jakby mój głos do Jego tronu nie dolatywał - i całej gromady świętych orędowników. Jeśli Bóg przyszedł na ziemię, chodził pośród ludzi, rozmawiał i dał największy możliwy dowód miłości - o czym czytałem w Biblii, to moje zaufanie do nauk katolickich, że potrzebuję pośredników i orędowników, i nade wszystko "dobrej Matki", która może mnie uchronić przed gniewem Boga i zatraceniem, zostało zachwiane i w końcu musiało upaść. Musiałem sobie postawić pytanie, czy wierzę Dobremu Bogu, czy też komuś, kto sam siebie próbuje pokazać jako naszego "dobrego obrońcę" przed gniewnym i szalonym Panem?


Musiałem w sposób jednoznaczny i zdecydowany opowiedzieć się za Dobrym Bogiem i Słowem Bożym, co poskutkowało zerwaniem łączności z Rzymem i jego naukami oraz kultami. Stopniowo zacząłem zauważać bądź odkrywać coraz bardziej szokujące i przerażające fakty związane z kultem maryjnym - m.in. to, że służy on... podważeniu i obaleniu zaufania człowieka do Dobrego Boga. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu spośród tych, którzy tu zajrzą, stwierdzenie to może być bardzo rażące, jednak, nim się na mnie obrazicie, lub uznacie mnie za "bluźniercę", pozwólcie, byśmy się wspólnie przyjrzeli temu, co zawierają w sobie "orędzia maryjne" i "maryjne pieśni".

Słowo Boże poucza nas wielokrotnie o dobroci i miłosierności Boga. Tymczasem gdy byłem jeszcze dzieckiem, a potem młodzieńcem, w Kościele katolickim nauczono mnie śpiewać pewną pieśń - modlitwę, której słowa mówią coś wprost przeciwnego:

"Serdeczna Matko, Opiekunko ludzi,
Niech Cię płacz sierot do litości wzbudzi! (...)
Zasłużyliśmy, to prawda przez złości,
By nas Bóg karał rózgą surowości:
Lecz kiedy Ojciec rozgniewany siecze,
Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze
..."

Próbowano mnie kiedyś przekonać, że ten fragment popularnej katolickiej pieśni to tylko "drobna wpadka" jej autora i że Kościół katolicki wcale nie naucza, że Bóg jest srogi, a tylko Matka łagodna i przychylna ludziom. Gdybyż to jednak była prawda! Świadectw o tym, że Kościół katolicki przez wieki lansował "Matkę Bożą" jako tą, u której możemy szukać ochrony przed "rozgniewanym Bogiem" jest jednak więcej! Bardzo podobne słowa są w pieśni "Salve Regina":

"Racz na nas wejrzeć Matko miłosierna,
Rozbrój gniew Syna, Opiekunko wierna;
Niech nam to sprawi Twoja przyczyna,
Gdy Ci śpiewamy: Salve Regina!"

Są też - choć dziś praktycznie zapomniane - tzw. "psalmy maryjne" które są przykładem odwrócenia się od Boga, a zwrócenia do "matki bożej". W jednym z nich czytam:

"Matko moja i Pani wszelkiej łaskawości,
Od Boskiej wszystkich broń zapalczywości,
Albowiem strach przenika wszystkie kości moje
I dla barzo strwożonej dusze ledwie stoję
Rachunek gdy wspominam, który czynić będę,
Kiedy zmysłów i zdrowia wszystkiego pozbędę.
Jednakże twa przyczyna, że modlitwy moje
Pan przyjmie, ufam, Panno, w miłe uszy swoje.
A stąd wstydać się będą źli nieprzyjaciele,
 Bo ich rąk srogich uszło z twej obrony wiele."
(Jakub Gawath - "Psalm 6" z "Usługa codzienna Naświętszej Bogarodzice Pannie Maryjej dla Bractwa Nasłodszego Imienia onej...", Lwów 1647)

"Ma Panno, z głębokościm serca wołał mego
K tobie, byś nakłoniła ucha łaskawego,
Ach, bo mię strach zdejmuje, jesli sprawiedliwy
Pan stawić się za złości nasze zechce mściwy.
Rzekłem jednak sam w sobie: pod twe ochronienie
Skryję się nim przeminie Pańskie zapłonienie.
I tak wszystka ma dusza na to się udała,
Żeby w twym miłosierdziu obfitym ufała.
A tak okup mię, Panno, przez twoje zasługi,
 By zniesione grzechowe ze mnie były długi."
(j.w. - "Psalm 129")

O tym rozsierdzeniu Jezusa i "dobrotliwej matce", która "chroni nas przed jego gniewem" czytamy też w zapisie "objawienia maryjnego" w La Salette (1846 rok): Jeśli mój lud nie zechce się poddać, będę zmuszona puścić ramię Mojego Syna. Jest ono tak mocne i tak ciężkie, że nie zdołam go dłużej powstrzymywać. Od jak dawna cierpię już za was. Chcąc, by Mój Syn was nie opuścił, jestem zmuszona ustawicznie Go o to prosić, a wy sobie nic z tego nie robicie. Choćbyście nie wiem jak się modlili i nie wiem co czynili, nigdy nie zdołacie wynagrodzić trudu, którego się dla was podjęłam. Dałam wam sześć dni do pracy, a siódmy zastrzegłam sobie, a ludzie nie chcą mi go przyznać. Z tej właśnie przyczyny ramię mego Syna staje się tak ciężkie.” Fragment ten pochodzi z oficjalnej publikacji wydanej przez Misjonarzy Saletynów i posiadającej kościelne "nihil obstat" ("nic nie stoi na przeszkodzie") i "imprimatur" ("niech będzie odbite") - co oznacza, że treści w niej zawarte nie są sprzeczne z doktryną Kościoła katolickiego w kwestiach wiary i moralności. Katolik, którego kiedyś o to zapytałem, nie potrafił uporać się z tym problemem, więc odpowiedział: "Może dzieci coś nie tak zrozumiały, albo ten, kto spisywał orędzie popełnił błąd?" Ale władze kościelne "nie zauważyły błędu"? Nie wierzę! Natomiast rozumiem, że mowa o błędzie jest w gruncie rzeczy rozpaczliwą samoobroną, gdy brakuje innych argumentów, a broni się kultu maryjnego jako istotnego elementu tożsamości katolickiej!

Swego czasu poruszył mnie do głębi fragment wspomnień Charlesa Chiniquy, byłego księdza katolickiego, żyjącego w XIX wieku. W jego książce pt. "Pięćdziesiąt lat w Kościele Rzymskim" znajdujemy zapis nauki, wpajanej mu, gdy był jeszcze dzieckiem, związanej z tym przekonaniem, że Maryja jest "dobrą matką", a Bóg - Ojciec jest gniewny aż do szaleństwa i nieobliczalny.


Choć mam wiele zastrzeżeń do tego, co pisze - a raczej JAK pisze - Chiniquy (w jego książce nie brakuje bowiem zgorzknienia, złości a nawet bzdurnych teorii spiskowych), to jednak wierzę w rzetelność tej relacji i całkowicie zgadzam się z końcowymi wnioskami. Ta rozbieżność pomiędzy katolickimi tekstami dot. "Matki Bożej" - "wspomożycielki" i "ucieczki grzeszników" - jest dla mnie absolutnie jasna. To, czego nauczał i wciąż naucza Kościół katolicki o jej roli w naszym życiu i zbawieniu, jest absolutnie nie do pogodzenia ze Słowem Bożym.

Biblia mówi nam, że Bóg jest dobry i łagodny - choć mamy też oczywiście świadectwa Bożego gniewu, zwłaszcza w Starym Testamencie (ludzie nie rozumiejący Biblii mówią nawet o "brutalności" Boga, o jego rzekomym "okrucieństwie"). Biblia uczy nas zaufania do Boga, a Jezus mówi nam, że Bóg jest naszym Ojcem! Zachęca nas do tego, byśmy do Niego przychodzili w ufności serca. Nigdzie (!!!) Słowo Boże nie wspomina o Maryi, jako tej, do której mamy się zwracać, by nas chroniła i by wyjednała nam u Boga łaski! Jeśli Biblia uczy nas, że Bóg jest dobry, łagodny, cierpliwy, łaskawy i miłosierny to od kogo pochodzi nauka, która mówi o jego mściwości, zapalczywości, gniewie na granicy obłędu, gotowości do bicia - niemal "rozniesienia nas na strzępy" - i "potrzebie matczynej opieki" ze strony "Matki Bożej"?  Komu zależy na tym, by ludzie zwracali się do "matki", a nie do Ojca? Jezus mówi: "[diabeł] jest kłamcą i ojcem kłamstwa" (Ewangelia Jana 8, 44) i każde kłamstwo od diabła pochodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz