poniedziałek, 22 czerwca 2015

Owoce uczynków

"Cóż to pomoże, bracia moi, jeśli ktoś mówi, że ma wiarę, a nie ma uczynków? Czy wiara może go zbawić? Jeśli brat albo siostra nie mają się w co przyodziać i brakuje im powszedniego chleba, a ktoś z was powiedziałby im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i nasyćcie, a nie dalibyście im tego, czego ciało potrzebuje, cóż to pomoże? Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie. Lecz powie ktoś: Ty masz wiarę, a ja mam uczynki; pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, a ja ci pokażę wiarę z uczynków moich. Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą. Chcesz przeto poznać, nędzny człowieku, że wiara bez uczynków jest martwa? Czyż Abraham, praojciec nasz, nie został usprawiedliwiony z uczynków, gdy ofiarował na ołtarzu Izaaka, syna swego? Widzisz, że wiara współdziałała z uczynkami jego i że przez uczynki stała się doskonała. I wypełniło się Pismo, które mówi: I uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało ku usprawiedliwieniu, i nazwany został przyjacielem Boga. Widzicie, że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary." (List Jakuba 2, 14 - 24)
Ostatnie zdanie tego fragmentu bardzo często pada w trakcie protestancko - katolickich polemik nt. zbawienia. Podczas gdy protestanci przypominają zawsze słowa: "Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił" (List do Efezjan 2, 8 - 9), katolicy mówią, że uczynki są co najmniej równie istotne i często wierzą, że tylko czyniąc odpowiednio dużo dobrego można się dostać do nieba. Nawet przy kanonizacji i beatyfikacji większe znaczenia zdają się mieć uczynki dokonane za życia i - jak uważają katolicy - po śmierci (tzw. "wstawiennictwo" i "cuda"), niż sama wiara. I właśnie wówczas najczęściej pada: "widzicie, że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary", mające rzekomo dowodzić błędu lub herezji (jak niekiedy zarzucają katolicy) w nauczaniu protestanckim. Oczywiście protestanci w żaden sposób nie negują tego wersetu, ale odczytują go nie jako pojedynczy, lecz jako fragment większej całości. Gdy wyrwiemy go spośród innych go otaczających, stoi on w sprzeczności z tym, co znajdujemy w słowach apostoła Pawła, lub samego Jezusa (myślę tu o słowach z Ew. Jana 3, 16 - 21, gdzie w ogóle nie ma mowy o żadnych uczynkach!). Jedynie wówczas, gdy odczytujemy go w kontekście, widzimy, że wcale nie chodzi o uczynki, ale o prawdziwą wiarę!

Tylko przez wiarę jesteśmy zbawieni, a dobre uczynki są owocem rodzącym się z wiary. Wiara daje nam zbawienie, nie zaś wiara + uczynki! Rzecz w tym, że jest wiara i wiara. Cześć ludzi wprawdzie wierzy w Boga, ale wiarą bardzo teoretyczną - przyjmują Jego istnienie do wiadomości, modlą się regularnie i nawet często chodzą do kościoła, czasem nawet nieźle znają Słowo Boże, ale na tym się właściwie wszystko kończy. Zbyt często wiara jest dla ludzi tylko zestawem przekonań i praktyk. Tymczasem wiara nie ma być w umyśle, nie ma być tylko rozumowym uznaniem istnienia Boga, lecz musi być głęboko zakorzeniona w sercu. Tylko wiara, która jest w sercu, przynosi owoce. "Wydajcie więc owoce godne nawrócenia; i nie próbujcie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. Pytały go tłumy: Cóż więc mamy czynić? On im odpowiadał: Kto ma dwie suknie, niech [jedną] da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni. Przychodzili też celnicy, by dać się ochrzcić, i mówili do niego: Nauczycielu, co mamy czynić? On zaś rzekł do nich: Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co dla was ustalono. Pytali go też żołnierze, mówiąc: A my co mamy czynić? I rzekł im: Na nikim nic nie wymuszajcie ani nie oskarżajcie fałszywie dla zysku, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie." (Łukasza 3, 8 - 11) Jan Chrzciciel mówi to do ludzi, którzy wierzyli w Boga, którzy przyjmowali fakt, że On jest. Wielu z nich było nie tylko gorliwymi żydami chodzącymi do synagog i Świątyni, ale także bardzo dobrze znającymi pisma, które my obecnie znamy jako "Stary Testament". "[...] Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane" (Ewangelia Mateusza 6, 33). Królestwo Boże to prawdziwa, żarliwa wiara, życie w społeczności z Bogiem; "sprawiedliwość jego" to zaś - jak rozumiem - nic innego, jak wiara owocująca, postawa i czyny z wiary wynikające. Nie ma jednego bez drugiego! Ale wiara jest zawsze na pierwszym miejscu, jest zawsze najważniejsza.
 
Zastanawia mnie jeszcze inny fragment Biblii: "I ja, bracia, nie mogłem mówić do was jako do duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie. Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz jeszcze nie możecie, jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie? (...) Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy, to wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień. Jeśli czyjeś dzieło, zbudowane na tym fundamencie, się ostoi, ten zapłatę odbierze; jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie, lecz on sam zbawiony będzie, tak jednak, jak przez ogień." (1. List do Koryntian 3, 1 - 3 i 11 - 15). Katolicy zwykli ten fragment interpretować jako słowa mówiące o "czyśćcu", ale... nie ma czegoś takiego, jak "czyściec" - Słowo Boże mówi o niebie (zbawienie) i piekle (potępienie), nigdzie zaś o miejscu / stanie, gdzie można się "wyszorować" i to poprzez cierpienia. O czym więc mówi apostoł Paweł? Mówi o fundamencie, jakim jest Jezus, o założeniu fundamentów w ludzkich sercach - nauka Ewangelii i o wierze - "wierze" teoretycznej i niedojrzałej, rozumowym przyjmowaniu istnienia Boga i oddawaniu Mu czci i o wierze głębokiej, prawdziwej, owocującej. Ta pierwsza jest porównana do jakiegoś marnego szałasu, zbudowanego z drewna i słomy, druga zaś do wspaniałego pałacu. Wydaje się, że jest tu pewna różnica zdań pomiędzy Pawłem a Jakubem, bo o ile Jakub mówi: wiara + uczynki, to Paweł mówi: wiara, a dopiero później jest ocena jej jakości w oparciu o postępowanie. Zdaje się mówić: drzewa bez owocu też ocaleją. Może się pomylił? Ale z drugiej strony ta różnica zdań może być jednak tylko pozorna - gdybyśmy mogli w pełni skonfrontować Pawła i jego poglądy (rozumienie nauk Chrystusa) z Jakubem i jego poglądami (rozumieniem nauk Chrystusa), okazałoby się pewnie, że w gruncie rzeczy myślą tak samo, ale nie wszystko, co myśleli i nauczali my znamy. A może rację mają ci, którzy tą rozbieżność interpretują w ten sposób, że zbawienie jest takie samo, ale nagrody nie są równorzędne?

Pewnie moglibyśmy się długo kłócić o interpretację tych słów, ale... czy jest sens? Znacznie ważniejsze od rozstrzygania o tym, kto ma rację i czy może mówią o tym samym, lecz tylko inaczej, jest to, by pielęgnować i pogłębiać własną wiarę tak, by rozrastała się i owocowała, by była jak twierdza i wspaniały pałac, a nie lichy szałasik... Potrzeba, by wiara była w naszym sercu, byśmy żyli nią na co dzień tak, by podobać się Bogu. Mamy przyjmować Boga sercem, nie tylko rozumem! I pozwolić, by Ewangelia wypełniała nasze serce i życie, by przepełniała nas i nasze podejście do innych - gdy tak będzie, będą owoce uczynków. Rodzi się we mnie taka myśl: zasiano w nas ziarno wiary, a my jesteśmy powołani do tego, by piąć się wzwyż, ku Bogu - podobnie jak rośliny pną się ku słońcu, które je ogrzewa, z którego czerpią swe siły witalne. Jesteśmy powołani do tego, by wzrastać i doskonalić się - do życia w całej pełni, do życia przepełnionego Bogiem. "Ja przyszedłem po to, aby /owce/ miały życie i miały je w obfitości" (Ewangelia Jana 10, 10 - tłum. "Biblia Tysiąclecia") - mówi Pan. Bóg chce, byśmy wzrastali, rozrastali się i przynosili owoc, a nie wegetowali gdzieś na pograniczu życia i śmierci...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz