wtorek, 26 maja 2015

Ekumenizm - powrót do korzeni

"I już nie jestem na świecie, lecz oni są na świecie, a Ja do ciebie idę. Ojcze święty, zachowaj w imieniu twoim tych, których mi dałeś, aby byli jedno, jak my" (Ewangelia Jana 17, 11)
Ekumenia - to myśl, która wciąż i wciąż do mnie wraca. Czy jest potrzebna i jak ją budować? Pojednanie, budowanie relacji, spotkania - to wszystko stało się bardzo modne w XX wieku, ale często robione jest w sposób zupełnie niewłaściwy: szukajmy tego, co nas łączy - zapomnijmy o tym, co nas dzieli. Ekumenizm przekonstruowano tak, by... dostosować go do katolickich przekonań, by w żadnym razie katolickie przekonania i praktyki nie były w najmniejszym stopniu krytykowane czy podważane. Wystarczy najdrobniejsza krytyka katolicyzmu, by podniosły się głosy: "dlaczego wprowadzacie niezgodę między chrześcijanami?", "wierzymy w jednego Boga, dlaczego próbujecie nas skłócać?", "spory, jakie prowadzicie są zupełnie niechrześcijańskie, nie słuchacie Jezusa, który wzywał do jedności!" Co ciekawe, tak reagują katolicy, na... protestanckich serwisach! To jest tak, jakby protestant na katolickim forum pisał dokładnie tak samo, gdy mowa jest o papieżach, kulcie maryjnym, wizerunkach. Gdy wchodzimy w jakieś środowisko, którego poglądy odbiegają od naszych własnych, musimy się pogodzić z tym, że nie wszystko, co tam znajdziemy, pasuje do naszych przekonań i nie powinniśmy wymagać, by cała reszta tam obecnych dostosowywała się do nas. Ekumenia to dla mnie szansa spotkania, modlitwy, ale także prezentacja przekonań i gotowość dyskusji, nawet burzliwej, przedstawiania argumentów przemawiających za takimi a nie innymi poglądami. Nie chcę nikogo atakować, czy poniżać, ale myślę, że katolicy bardzo nie chcą takiej konfrontacji, bowiem... nie bardzo sobie radzą zazwyczaj z polemiką na gruncie biblijnym. Dużo łatwiej jest próbować rozmywać różnice, maskować poważne problemy, niż uczciwie o tym podyskutować.

Ja zawsze powtarzam, że ekumenizm nie jest dziełem Kościoła katolickiego, ani nawet XX-wieczną modą. Pewien katolik napisał niedawno: "Katolicy są jednością a wśród protestantów nie ma żadnej jedności". Tymczasem baptysta (na przykład) może pójść do zielonoświątkowców i czuć się jako pośród braci i siostrami - i na odwrót. Ekumenizm narodził się nie pół wieku temu, lecz setki lat temu w radykalnych kręgach protestanckich. To, przepraszam, ale dlaczego ma być dostosowywany do wymogów i poglądów katolików? Owszem, dla nikogo drzwi nie są zamknięte, ale wchodzisz i musisz być przygotowany na to, że nie wszystko będzie tak, jakbyś chciał, "aksamitnie gładkie" i "lekkostrawne". Wchodzisz w coś, co jest budowane od dziesięcioleci i wieków, i musisz się dostosować, a nie przebudowywać i urządzać po swojemu. Na zacieraniu prawdy i tożsamości duchowej nie zbuduje się żadnego dobrego dzieła. Ekumenizm musi być silnie zakorzeniony w Biblii. Musi być gotowością mówienia prawdy, jasnego przedstawiania własnych poglądów i odwagi konfrontowania swych przekonań z prawdą Słowa Bożego. Winien być praktykowany z wzajemną miłością i szacunkiem, ale też w sposób radykalny, stanowczy. Nie może być udawaniem, że nie ma żadnych przeszkód - powinien być gotowością do konfrontacji i, jeśli trzeba, także zmiany własnych poglądów.

Ekumenizm to także konieczność zrozumienia, że Jezus Chrystus nie założył żadnego Kościoła instytucjonalnego i żaden nie ma prawa mówić: "Nasz Kościół jest założony przez Chrystusa, a wasz nie". Chrystus założył jeden Kościół - i to nie jest Kościół katolicki, baptystów, adwentystów, luteran, czy zielonoświątkowców, a po prostu Kościół, w którym jest miejsce dla każdego, kto podąża za Chrystusem. Jeśli patrzymy w karty Pisma Świętego, to mamy tam różne wspólnoty rozsiane wszędzie tam, gdzie dotarli apostołowie i misjonarze, luźno ze sobą powiązane, nie mające zupełnie żadnej z cech scentralizowanej instytucji. Jeśli ktoś stawia własną wspólnotę wyznaniową ponad innymi i swój Kościół instytucjonalny traktuje jako Kościół w pełni, a inne jako "partykularne", "wspólnoty chrześcijańskie", to jest to głęboko antyekumeniczne. Ekumenizm winien być obszarem braterskiego spotkania, bez czyjejkowiek dominacji i podporządkowywania jakimkolwiek strukturom. Wszelkie wspólne działania, jeśli mamy je prowadzić, muszą być skupione wokół Chrystusa i Ewangelii, z całkowitym pominięciem jakiejkolwiek formalizacji i budowy struktur. Jeśli będziemy tak postępować, będzie to w moim przekonaniu najbliższe formie Kościoła pierwotnego czasów apostolskich. W gruncie rzeczy temu właśnie ma służyć ekumenizm: odbudowie Kościoła Chrystusowego w formie jak najbliższej jego pierwotnej "konstrukcji" i wzajemnych relacji. Ekumenizm musi bazować na radykalnym zwróceniu się ku Chrystusowi i Jego Ewangelii - musi być wielkim powrotem do korzeni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz