środa, 20 maja 2015

Bóg bogaty w miłosierdzie

"Szukajcie Pana, dopóki można Go znaleźć, wzywajcie go, dopóki jest blisko! Niech bezbożny porzuci swoją drogę, a przestępca swoje zamysły i niech się nawróci do Pana, aby się nad nim zlitował, do naszego Boga, gdyż jest hojny w odpuszczaniu!" (Księga Izajasza 55, 6 - 7)
"Szukajcie Pana, dopóki można go znaleźć..." Są dwie granice owego "dopóki". Pierwsza z nich to nasza śmierć. Druga zaś - Jego powrót w dniu "Sądu Ostatecznego". Do którejś z tych granic każdy z nas wcześniej czy później dojdzie. Nim to się stanie, jest dla nas czas na oprzytomnienie, odrzucenie grzechów, powrót do Boga. Poza tymi granicami nie ma już żadnej nadziei. Jeśli do osiągnięcia którejś z tych granic nie zmienimy kierunku swego życia, nie odwrócimy się od zła i diabła ku dobru i Bogu, za tą granicą czeka nas już tylko sąd. On nie będzie polegał na "ważeniu", ile było w naszym życiu dobra, ile zła, lecz raczej przedstawieniu nam całej, wielkiej listy naszych grzechów. Będzie to sąd szczegółowy i bardzo surowy. Na nic się zdadzą wszelkie tłumaczenia. Na nic się wówczas nie zda żal i błaganie o litość. Nie będą też uwzględniane żadne "okoliczności łagodzące". Od wyroków, które zapadną wówczas nie będzie też żadnej możliwości odwołania - możemy być pewni najwyższego wymiaru kary i realizacji jej z pełną surowością. 

To brzmi strasznie, prawda? Ateiści i poganie zarzucają czasem nam, chrześcijanom, że "stosujemy terror" i "strasząc piekłem" próbujemy wpłynąć na ludzi, by przyjmowali naszą wiarę. Kościoły oskarżane są o podporządkowywanie sobie ludzi za pomocą psychomanipulacji i strachu. Mówią, że wierzymy w jakiegoś "okrutnego i bezwzględnego tyrana", który chce, by wszyscy mu służyli a niepokornym grozi zagładą. Lecz to nie jest prawdą! Nasz Bóg nie jest ani okrutny, ani też bezwzględny! On przyjdzie kiedyś jako surowy Sędzia, lecz jest przede wszystkim miłującym Ojcem, który wcale nie ma ochoty słać nas na zagładę. On wychodzi ku człowiekowi z sercem i otwartymi ramionami. On, by być bliżej nas, stał się człowiekiem. Te jego otwarte ramiona zostały niemal 2000 lat temu przybite do krzyża dla naszego zbawienia. Te ramiona są pełne darów dla nas, z których najcenniejszym jest życie wieczne. 

Ten, kto będzie Go szukał, znajdzie Go - bo Bóg się nie ukrywa. Izajasz pisze: "wzywajcie go", ale właściwie, to Bóg nas wzywa: "Kocham cię! Chodź do mnie! Zaufaj!" On jest inicjatorem kontaktu. "Wzywanie Boga" raczej ma służyć - w moim odczuciu - otwieraniu nas samych na Jego głos i Jego obecność. To ludzkie wołanie, to jest ukorzenie serca, które jest początkiem nawrócenia. Bóg odpuszcza każdemu, kto z wiarą przychodzi do Chrystusa, kto z wiarą spogląda na krzyż, kto żałuje za swe występki i pragnie oczyszczenia z jadu grzechu. Póki tego życia, trwa czas wielkiego miłosierdzia dla nas...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz