wtorek, 3 marca 2015

Biblia i wiara a nauka

"Jest rok 1892. W pociągu siedzi starszy mężczyzna i czyta Biblię. Miejsce obok niego zajmuje młody student pogrążony w naukowej literaturze. Po pewnym czasie młodszy z mężczyzn pyta swojego sąsiada: 'Czy Pan wierzy jeszcze w tę starą księgę pełną bajek i baśni?' - 'Ależ tak, oczywiście' - pada odpowiedź - 'z tym, że to nie jest żadna księga baśni, lecz Słowo Boże!' Student gorączkuje się: 'Powinien Pan zająć się chociaż raz porządnie naszą historią. Za czasów rewolucji francuskiej 100 lat temu religia została zdemaskowana i obnażona jako zwykła iluzja! Chyba tylko ludzie bez jakiejkolwiek kultury wierzą jeszcze, że Bóg stworzył świat w siedem dni. Musiałby Pan usłyszeć, co ma nauka do powiedzenia na temat tych bajeczek o stworzeniu.' - 'Tak...? Co w takim razie twierdzą dzisiejsi naukowcy?' - zapytał uprzejmie starszy pan. 'Hm, ponieważ muszę zaraz wysiadać, nie mam niestety czasu, aby Panu wszystko dokładnie objaśnić i wyłuszczyć. Ale - niech Pan da mi po prostu swoją wizytówkę, to prześlę Panu fachową literaturę naukową co do tej kwestii.' Na to starszy pan otworzył swój portfel i podał młodemu mężczyźnie karteczkę. Gdy ten na nią spojrzał... poczuł się mniejszym niż mrówka. Skulony, ze schyloną głową i spuszczonym wzrokiem opuścił pociąg.
Na wizytówce widniał napis:
prof. dr Louis Pasteur
Dyrektor naczelny Instytutu Badawczego
Narodowego Uniwersytetu Francji"

Bardzo lubię anegdoty z życia sławnych ludzi - nie tylko te związane z ich wiarą (a można ich przytoczyć całkiem sporo). Ta - przekazana przez jedną z Sióstr w Panu - jest jedną z najlepszych, jakie kiedykolwiek czytałem bądź słyszałem. Jakże się nie uśmiechnąć przy tak wielkiej kompromitacji młodego, "postępowego" i "uczonego" ateisty?  Ludwik Pasteur rzeczywiście był człowiekiem głęboko wierzącym - i choć, jak sądzę jego oficjalne, "naukowe" biografie mogą o tym milczeć, jest to dość powszechnie znany fakt. Znane są też jego słowa:
"Trochę wiedzy oddala od Boga. 
Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem"
Myślę, że tak jest naprawdę - jeśli praktykuje się naukę z otwartym umysłem, bez szaleńczego przywiązania do ateistycznego dogmatu "Boga nie ma i nauka może to udowodnić", to wcześniej czy później stajemy wobec prawdy, że Bóg jest, bo docieramy do punktu poznania, w którym ateizm musi się zatrzymać, bowiem jest jasne, że świat i życie - w tym to, co poddajemy badaniom - nie mogło powstać bez udziału Boga! Np. biologia molekularna dostarcza nam dowodów na to, że życie nie mogło rozwinąć się w procesie ewolucji, bo wiele naszych narządów jest nieredukowalnie złożonych - nie wykształcone w pełni nie funkcjonowałyby; bo każda komórka naszego ciała zawiera w sobie tzw. "maszyny molekularne", które nie funkcjonowałyby, gdyby nie były w pełni rozwinięte. Biochemia także dostarcza nam wiedzy, że materia nieorganiczna nie mogła przekształcić się w organiczną - jak tego nas uczono / uczą w szkołach - bo nie mogło to się stać w środowisku tlenowym, ze względu na obecność tlenu, i nie mogło się to stać w środowisku beztlenowym, ze względu na ogromne promieniowanie kosmiczne i brak tlenu, który by nie pozwalał mu dotrzeć do powierzchni Ziemi! 

Ateiści, którzy mierzą się z tymi zagadnieniami, mają ogromny problem, jeśli nie są gotowi zmienić swoich poglądów nt. wiary i Boga, bo mogą jeszcze tylko wybrać drogę... śmieszności, twierdząc na przykład: "fakt, że życie powstało dowodzi, że jednak te mechanizmy i organy mogły powstać na drodze ewolucji", "to tylko tak wygląda, że to nie mogło funkcjonować, nie będąc w pełni wykształcone - musiało jakoś funkcjonować, jednak nie wiemy jeszcze jak"... Dzisiaj także jest wielu naukowców, którzy wierzą w Boga i Słowo Boże, którzy mają wielkie osiągnięcia w dziedzinie nauki. I nie brak takich ludzi, którzy wierząc głęboko w to, że Boga nie ma, i nie mając wiedzy lub mając jej mało, mówią o nich: "To idioci!" Wydaje się, że to ogłupienie poszło jeszcze głębiej, niż w czasach Pasteura. Dziś pewnie werdykt takich głęboko wierzących ateistów pewnie by brzmiał: "Niby-naukowiec, zwykły religiant i kretyn!"

"Głupi rzekł w sercu swoim: Nie ma Boga" (Psalm 53, 2)

Bóg dał ludziom wielkie dary - także dar rozumu. Zdolność uczenia się i badania świata są darem Boga. Myślę, że Bóg dał nam takie możliwości nie po to, byśmy zaspokajali własną ciekawość, lecz także po to, byśmy mogli coraz lepiej odkrywać i podziwiać wszystko to, co stworzył w swej dobroci, ale także przede wszystkim tą prawdę, że BÓG JEST! Myślę, że największym problemem bardzo wielu ludzi jest twarde trzymanie się wstępnych założeń, dogmatów przekonań - i tylko część z nich, dochodząc do wspomnianego punktu poznania, otwiera nagle oczy, reszta utyka w nim bezradnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz