środa, 18 lutego 2015

Mścić się? Nie ma sensu!

"Nie oddawajcie złem za zło ani obelgą za obelgę, lecz przeciwnie, błogosławcie, gdyż na to powołani zostaliście, abyście odziedziczyli błogosławieństwo." (1. List Piotra 3, 9)
Muszę przyznać, że czasem miewam w tym pewien problem. Pewnie każdy z nas. Odpowiedzieć ciosem na cios, złym słowem na złe słowo - to czasem odruch. Gdy doświadczam na sobie czyjejś złości i pogardy, czuję, jak we mnie także wzbiera złość i pogarda dla tej osoby, i miewam ochotę powiedzieć choćby kilka przykrych dla niej słów. Ale czy to ma sens? Zdarza mi się czasem wybuchnąć, ale... nigdy nic dobrego z tego nie wynika. Nie ma sensu się mścić. "Błogosławcie tych, którzy was prześladują, błogosławcie, a nie przeklinajcie. (...) Nikomu złem za złe nie oddawajcie, starajcie się o to, co jest dobre w oczach wszystkich ludzi. Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie. Najmilsi! Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu, albowiem napisano: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Pan. Jeśli tedy łaknie nieprzyjaciel twój, nakarm go; jeśli pragnie, napój go; bo czyniąc to, węgle rozżarzone zgarniesz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" (List do Rzymian 12, 14 i 17 - 21) Jeśli złem odpowiadamy na zło, to generujemy tylko kolejne fale zła w tym świecie! Głupca w ten sposób niczego nie nauczymy, nie stanie się przez to ani trochę mądrzejszy. Agresywnemu nie spiłujemy "kłów", ani nie upuścimy z niego ani trochę agresji. A w imię czego mamy się stawać do nich podobni? Kłócisz się z głupcem? Bijesz się z agresywnym? To kimże sam jesteś? Głupców i agresywnych najlepiej zostawić samych sobie i... Bogu. 

Bóg ma wejrzenie w każde ludzkie serce. Bóg widzi nasze zranienia i potrafi je uzdrowić i widzi "choroby serca" tych, którzy nas zranili i również może je uzdrowić. Gdy doznajemy krzywdy, powinniśmy wiedzieć, że choć doznajemy jej od ludzi, to nie działają oni sami z siebie, lecz są narzędziem w ręku diabła - są jego ofiarami. Gdy to zrozumiemy, zmienia się całkowicie nasze patrzenie. W naszym sercu wciąż jest uczucie przykrości, ale zwraca się ono w inną stronę. Oczywiście, gdy doświadczam zła, jest mi wciąż przykro z powodu tego, czego doświadczyłem, ale bardziej jeszcze z powodu ludzi, którzy stali się narzędziami w ręku tego, od którego całe zło tego świata pochodzi, szatana. Ja mogę odczuwać przykrość w moim sercu, ale to ich sytuacja jest gorsza. Ja bym miał się jeszcze na nich mścić i pogardzać nimi? Przecież oni są pożałowania i współczucia godni, nie pogardy! Gdybym miał się na nich mścić i pogardzać nimi, byłbym jak człowiek, który znęca się nad staruszkiem, inwalidą na wózku, lub chorym i słabym...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz