wtorek, 13 maja 2014

Bezpieczny seks

Spróbujcie sobie wyobrazić taką scenę. Znany muzyk rockowy staje na skraju sceny i krzyczy na cały głos (w dodatku przez głośniki!): "Ja wierzę w seks!" reakcja publiczności: "Jaaaaaaaa! Łaaaaaa!" Muzyk krzyczy dalej: "Wierzę, że powinniśmy uprawiać tyle seksu ile się da" I znów: "Jaaaaaaaa! Łaaaaaaa!" Ale to jeszcze nie koniec, bo zaraz słychać: "Wierzę, że powinniśmy kochać się cały czas!" I znów: "Jaaaaaaaa! Łaaaaaaa!" Ale i to jeszcze nie koniec, bo artysta zaraz dodaje: "Po ślubie!" i... zamiast wrzasków mamy wśród publiczności pełną konsternację. Widziałem to kilkakrotnie, gdy tylko miałem okazję być na koncertach Davida Pierce'a i jego grupy No Longer Music.
 
W naszych czasach wiele uwagi poświęca się kwestii "bezpiecznego seksu". Mówi się o potrzebie zapobiegania AIDS, chorobom wenerycznym i... ciąży, jakby była ona czymś równie paskudnym i niebezpiecznym. Także w naszym kraju mówi się o potrzebie "edukacji seksualnej", która w gruncie rzeczy ma się ograniczać do: nie rób tego za wcześnie, a jeśli już robisz, to zabezpiecz się, by uniknąć kłopotów. Propagatorzy tej "edukacji" odrzucają tradycyjną moralność. Oni mówią: "to normalne, że młodzi chcą spróbować seksu i nie muszą czekać do małżeństwa", "większość ludzi ma wielu partnerów i jest to naturalne", "młodzi muszą zdobywać doświadczenie seksualne", "potrzeba znaleźć partnera, który będzie do nas seksualnie pasował, a to wymaga prób", "nie ma żadnego znaczenia, czy się robi to z kobietą, czy z mężczyzną - liczy się satysfakcja i uczucie"... Czyż to nie jest hipokryzja, że właśnie oni mówią o czymś takim jak "bezpieczny seks"?  A przecież to właśnie odrzucenie zasad moralnych doprowadziło do sytuacji, że seks wiąże się z ryzykiem! 
 
Nie ma lepszej recepty na "bezpieczny seks" niż Słowo Boże: "I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich.  I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię..." (1. Księga Mojżeszowa 1, 27 - 28), "Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem" (1. Księga Mojżeszowa 2, 24), "Dobrze jest, jeżeli mężczyzna nie dotyka kobiety; jednak ze względu na niebezpieczeństwo wszeteczeństwa, niechaj każdy ma swoją żonę i każda niechaj ma własnego męża.  Mąż niechaj oddaje żonie, co jej się należy, podobnie i żona mężowi.  Nie żona rozporządza własnym ciałem, lecz mąż; podobnie nie mąż rozporządza własnym ciałem, lecz żona. Nie strońcie od współżycia z sobą, chyba za wspólną zgodą do pewnego czasu, aby oddać się modlitwie, a potem znowu podejmujcie współżycie, aby was szatan nie kusił z powodu niepowściągliwości waszej." (1. List do Koryntian 7, 1 - 5), "Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane; rozpustników bowiem i cudzołożników sądzić będzie Bóg" (List do Hebrajczyków 13, 4). Zbyt wiele czasu marnuje się na dyskusje o "zasadach bezpiecznego seksu" i "środkach zapobiegawczych", podczas gdy tak naprawdę potrzeba po prostu zwrócenia się do Boga. Jeśli będziemy żyć według jego reguł, będziemy bezpieczni. Niebezpieczeństwa związane z seksem zaczęły się, gdy człowiek "machnął ręką" na Boże zasady!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz