niedziela, 27 kwietnia 2014

O kulcie świętych i prawdziwej świętości

Gdy piszę te słowa, już za kilka godzin wielu Polaków zasiądzie przed ekranami telewizorów, by śledzić uroczystość w Watykanie, podczas której papież Franciszek ogłosi świętymi dwóch swoich poprzedników - Jana XXIII i Jana Pawła II. Jak już pisałem wcześniej, od jakiegoś czasu media niesamowicie eksploatują ten temat. Tak, jakby ogłoszenie Jana Pawła II "świętym" miało mieć jakiś wpływ na życie naszego kraju, np. redukcję długu, ożywienie gospodarki, zmniejszenie bezrobocia, zmądrzenie ludzi, lepsze rządy, itp. Tysiące Polaków pojechało do Rzymu, a miliony zasiądą przed telewizorami, ale Polska będzie dokładnie taka sama po tym, jak była przedtem. Gdy Jan Paweł II konał, wiele mówiono o tym, jak ta śmierć "zmieniła" Polaków, jak wzrost religijności, jakie pojednanie - nic z tego nie zostało. Beatyfikacja, kanonizacja to tylko dodanie / zmiana tytułu przed imieniem, stosowana przez co bardziej pobożnych - bez żadnego znaczenia dla Polski. Jeden z moich znajomych, zdziwiony moim poirytowaniem z powodu przesadnej promocji osoby zmarłego w mediach, zwłaszcza w TVP, napisał: "Nasz papież został uznany świętym i teraz możemy modlić się do niego". W ramach "narodowych rekolekcji" warto więc być może sobie pewne kwestie wyjaśnić.

Święty - kto to taki? 

"...został uznany świętym..." - pisze mój znajomy. Otóż nikt w całym świecie nie ma od Boga nadanych uprawnień, by uznawać innego człowieka "świętym"! Apostoł Piotr przypomina nam Boże wezwanie: "Świętymi bądźcie, bo ja jestem święty" (1. List Piotra 1, 16). Słowo Boże w wielu miejscach zawiera wzmianki o ludziach nazywanych świętymi, a są to ludzie jak najbardziej żyjący, wyznawcy Chrystusa. Starczy przeczytać adresy listów apostoła Pawła: "Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa, do świętych w Efezie i wierzących w Chrystusa Jezusa" (List do Efezjan 1, 1), "Paweł i Tymoteusz, słudzy Chrystusa Jezusa, do wszystkich świętych w Chrystusie Jezusie, którzy są w Filippi wraz z biskupami i z diakonami" (List do Filipian 1, 1), "Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa, i Tymoteusz, brat, do świętych i wierzących braci w Chrystusie, którzy są w Kolosach" (List do Kolosan 1, 1 - 2). Ten sam Paweł, gdy stanął przed królem Agryppą, mówił: "...gdy otrzymałem pełnomocnictwo od arcykapłanów, wtrąciłem do więzienia wielu świętych, kiedy zaś skazywano ich na śmierć, ja głosowałem za tym..." (Dzieje Apostolskie 26, 10). Do Rzymian pisze: "A teraz idę do Jerozolimy z posługą dla świętych. Macedonia bowiem i Achaja postanowiły urządzić składkę na ubogich spośród świętych w Jerozolimie" (List do Rzymian 15, 25 - 26) i apeluje: "...wspierajcie świętych w potrzebach, okazujcie gościnność..." (List do Rzymian 12, 13). Do Koryntian pisze m.in.: "A proszę was, bracia: wiecie, że domownicy Stefana byli pierwszymi wyznawcami w Achai i że poświęcili się służbie dla świętych" (1. List do Koryntian 16, 15) - i nie ma wątpliwości, że mówi tu o posłudze tych ludzi dla Kościoła i jego członków! Do Filemona pisze: "Miałem bowiem wielką radość i pociechę z miłości twojej, ponieważ serca świętych przez ciebie, bracie, zostały pokrzepione" (List do Filemona 7, 7), a winnym liście: "Pozdrówcie wszystkich przewodników waszych i wszystkich świętych. Pozdrawiają was ci, którzy są z Italii" (List do Hebrajczyków 13, 24). To tylko przykłady - podobnych fragmentów jest znacznie więcej.

Nigdzie, w całej Biblii, nie ma najmniejszej sugestii, że święty, to ktoś "wyniesiony na ołtarze", jakiś szczególny wzór cnót, ktoś, kogo możemy czcić. Jedyni święci, o jakich mówi Słowo Boże, to po prostu zwykli, pobożni ludzie, należący do Kościoła Chrystusowego! Do grona świętych nie można być zaliczonym po śmierci. Nie wchodzi się do niego na podstawie oceny "heroiczności cnót", czy cudów jakie się rzekomo dokonują "za wstawiennictwem", czy "bo tak uznał papież", lecz na podstawie wiary. "Tak więc już nie jesteście obcymi i przychodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga" (List do Efezjan 2, 19). Lech Wałęsa chwalił się ostatnio w mediach znajomością z trójką "świętych". To ja mogę się pochwalić, że znam więcej świętych, niż on - pewnie co najmniej z setkę świętych znam w miarę dobrze i zawsze chętnie mnie pozdrawiają! To dopiero honor wielki dla mnie! Często rozmawiam ze świętymi o swoich sprawach. I jest to wówczas rzeczywista rozmowa, a nie monolog przed obrazem lub nad kostkami - bo oni są w stanie mi odpowiedzieć, nie są głusi, ślepi i niemi, jak zmarli ("Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie. Zarówno ich miłość, jak ich nienawiść, a także ich gorliwość dawno minęły; i nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem" - Kaznodziei Salomona 9, 5 - 6) - i wspierają mnie oni w moich sprawach swoimi modlitwami. Zmarli nie tylko nie mogą nam odpowiadać, nie mogą się także wstawiać za nami u Boga, modlić się ("Nie w krainie umarłych bowiem cię wysławiają, nie chwali ciebie śmierć, nie oczekują twojej wierności ci, którzy zstępują do grobu. Żywy, tylko żywy wysławia ciebie, jak ja dzisiaj, ojciec dzieciom ogłasza twoją wierność" - Izajasza 38, 18 - 19). Jeśli i ty chcesz spotkać świętych, idź do Kościoła!
 

Bóg chce nas na wyłączność!

Ogłaszanie kogokolwiek "świętym" - w świetle tego, co o świętych i świętości mówi Biblia - jest co najmniej poważnym nadużyciem! Bóg nie polecił żadnemu człowiekowi decydować o takich sprawach, przeprowadzać takich procesów i uroczystości i nikt w pierwotnym Kościele tego nie czynił. Kult świętych - co podkreślają historycy - pojawił się wraz z kultem wizerunków, wniesiony przez pogan, głównie pochodzenia greckiego, kilka wieków po Chrystusie! Nie jest to Boże ustanowienie, lecz deformacja chrześcijaństwa, zmieszanie chrześcijaństwa i pogaństwa, co de facto - zaznaczam, że nie chcę nikogo urazić, lecz mam prawo do własnego zdania - prowadzi do wyłonienia się zupełnie innej, nowej religii. W podobny sposób przed wiekami zrodziła się religia karaimska - łączy ona w sobie elementy judaizmu i islamu, lecz nie jest częścią żadnej z tych religii, lecz odrębnym systemem wierzeń.
 
Uroczyste beatyfikacje i kanonizacje są w rzeczywistości tylko religijnymi widowiskami, które pociągają tłumy wyznawców, a które dla "nieba" nie mają żadnego znaczenia. Co najwyżej mogą wzbudzać gniew Boga, gdyż jest to pogwałceniem Bożej woli, Bożego prawa: "Nie będziesz miał innych bogów obok mnie.  Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył..." (2. Księga Mojżeszowa - tzw. "Wyjścia" - 20, 3 - 5) Mój znajomy tak kończy zdanie: "...i możemy się teraz modlić do Niego". Jezus zaś przypomina: "Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu będziesz służył" (Ewangelia Łukasza 4, 4). Gdy zwracamy się do kogoś innego, niż On, gdy oddajemy mu, zwykłemu człowiekowi hołd, modlimy się do niego i budujemy ołtarze ku jego czci, obrażamy tym samym Boga! Katolicy często mówią: "Bóg jest dla nas najważniejszy i święci go nam nie przysłaniają", ale Bóg nie chce być dla człowieka tylko najważniejszym, lecz także jedynym. Słowo Boże nie mówi nam, że mamy czcić przede wszystkim Boga i przede wszystkim jemu służyć, ale, że TYLKO Jego mamy czcić, tylko Jemu oddawać pokłon i tylko Jemu służyć!
 

Już nie "tylko człowiek"?

Gdy apostoł Piotr przyszedł do domu Korneliusza, ten padł przed nim na kolana, a Piotr go podniósł, mówiąc: "Wstań ja też jestem człowiekiem!" (por. Dzieje Apostolskie 10, 26). Na przestrzeni wielu lat dziesiątki i setki tysięcy ludzi tak samo klękały przed rzekomym (!) jego "następcą", Janem Pawłem II (i innymi biskupami Rzymu), a on to przyjmował. Gdy Prezydent RP, Bronisław Komorowski podczas spotkania z kolejnym papieżem, Benedyktem XVI, nie ukląkł i nie ucałował pierścienia, wielu katolików uznało to za... arogancję i przejaw bezbożności. To skłania do postawienia pytania: czyżby byli oni kimś więcej, niż tylko ludźmi? A jeśli przed "świętymi" - ich relikwiami, obrazami, czy po prostu w modlitwie do nich - też zgina się kolana, jeśli czci się ich wizerunki i szczątki, to czyżby oni też byli kimś więcej, niż tylko ludźmi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz