sobota, 8 marca 2014

Spotkajmy się u źródła!

„Jeśli chrześcijanie ignorują wezwanie do jedności ze strony Pana, narażają się na to, że zignorują Jego samego i zbawienie, które On daje za pośrednictwem swego ciała, Kościoła” - powiedział zwierzchnik Kościoła katolickiego na spotkaniu z przedstawicielami Światowej Rady Kościołów (Gość.pl). A ja się pytam: jeśli tak bardzo pragną jedności, to dlaczego tak mało czynią, by ją osiągnąć? Droga do jedności w zasadzie jest prosta, a problemem jest "tylko" wizja jedności.

Jedność chrześcijan może opierać się tylko na bazie Prawdy, na bazie Ewangelii. Nie ma innej drogi do jedności, jak tylko Słowo Boże i naprostowywanie do niego swoich nauk, odrzucenia tego, co nie jest zgodne ze Słowem Bożym i czerpania z jednego, doskonałego i czystego źródła Ewangelii. U tego źródła jest "miejsce" spotkania, przy którym zgromadziło się wielu chrześcijan i każdy jest tam mile widziany. Tym, którzy tam doszli jest w tym "miejscu" tak dobrze, tak "błogo", że pragną, by przyszło jak najwięcej kolejnych. Wielu ludzi niesie jednak w sobie wielki ładunek, który nie mieści się na drodze, która prowadzi na to "miejsce" spotkania. To bagaż przekonań, wierzeń i praktyk (własnych lub narzuconych / nakazanych), nauk ludzkich (niektóre dziś są już tak stare, że mylnie uważa się je za "apostolskie", niektóre nowe przedstawiane jako "prastare" i "apostolskie", niektóre zaś - tak w katolicyzmie, jak i w protestantyzmie - są zupełnie nowomodne) i zwyczajów przejętych po przodkach i kultywowanych bez zastanowienia i choćby próby spojrzenia na nie przez pryzmat Słowa Bożego. To wszystko trzeba zostawić, jeśli chce się dojść do tego "miejsca" spotkania "u źródła", i po prostu pójść za Jezusem.

Nie jestem człowiekiem naiwnym i wiem doskonale zarówno to, jak Kościół katolicki rozumie "jedność", jak również to, że to własny Kościół katolicy i ich przywódcy uważają za "ciało Chrystusa". "Jedność" - czego wcale nie kryją - ma polegać na tym, by wszyscy inni powracali do niego. Należę do Kościoła Chrystusowego, pierwotnego, prawdziwie powszechnego, istniejącego od 2000 lat. Początek Kościoła katolickiego - instytucji religijnej - to IV wiek. Wówczas pojawia się papiestwo i stopniowo także typowo katolickie nauki i praktyki. Kto więc gdzie powinien powracać? Trzeba tylko wracać do źródła, do Ewangelii, a tam znajdziemy jedność!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz