sobota, 8 lutego 2014

Ilość, czy jakość?

"Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich" (Ewangelia Mateusza 18, 20)
Raduję się, gdy przychodząc na nabożeństwo, widzę kaplicę pełną ludzi - jak na zdjęciu obok. Dobrze jest modlić się mając wokół siebie wielu braci i sióstr. Jednak w minioną niedzielę  byłem na nabożeństwie w bardzo niewielkiej wspólnocie Kościoła Bożego w Chrystusie. Było nas pięć osób, wliczając w to Pastora i jego żonę. Początkowo musieliśmy się obyć nawet bez muzycznego uwielbienia i uwielbialiśmy Boga po prostu... inaczej. Sądzę, że gdyby na salę wszedł ktoś niezorientowany, mógłby w ogóle nie poznać, że odbywa się tam chrześcijańskie nabożeństwo - kilka osób, kilka krzeseł... Każdy z nas modlił się jakby z osobna, a Pastor na głos - nie jestem zbyt przyzwyczajony do takiej formy, było to nowe doświadczenie. Po nabożeństwie zapytałem: "a jak wiele osób przychodzi zazwyczaj?" i dostałem odpowiedź: "No tak, jak dzisiaj, 4 - 5 osób", Pastor zaś martwił się, że mogłem się czuć rozczarowany nabożeństwem...

Czy czułem się rozczarowany? Nie, gdyż ani forma nabożeństwa, ani też frekwencja nie są bardzo istotne. Pełne Kościoły to radość i błogosławieństwo. I jasne jest, że jest przyjemnie, gdy jest wielu braci i wiele sióstr, gdy jest wiele dzieci na szkółce niedzielnej, gdy jest zespół muzyczny - a nawet chór i orkiestra. To może być bardzo pięknie! Nie wolno nam jednak ulegać pokusie, by Kościoły oceniać na podstawie ich wielkości i frekwencji, bo Jezus nigdy nie stawiał na ilość, ale na jakość. To nie jest ważne czy jest 5000 osób czy 3 osoby - ważne, żeby był między nimi Chrystus.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz