sobota, 15 lutego 2014

Bądź wdzięczny!

Za nami dziś wielkie sportowe emocje. Najpierw nasz znakomity panczenista, Zbigniew Bródka, wygrał na dystansie 1500 metrów, a wieczorem Kamil Stoch wyskoczył po swoje drogie złoto tej Olimpiady. Nie zapominajmy też o znakomitej Justynie Kowalczyk! Mamy się z czego cieszyć! Ale dlaczego piszę o tym na tym blogu?

Otóż bardzo podoba mi się postawa Kamila Stocha, który, odnosząc coraz większe sukcesy, mówi: "Dziękuję Bogu!" Dziękując Bogu oddajemy Jemu chwałę. W tych słowach zawiera się także uznanie, że wszystko, co mamy i co osiągnęliśmy, mamy od Niego i Jemu zawdzięczamy. Kamil (katolik) nie jest pierwszy, ani jedyny, który ma dobre zrozumienie w tej kwestii. Bogu dziękował także Adam Małysz (luteranin) i bardzo wielu sportowców z całego świata. Nie wszystkim się to podoba - niektórzy nie chcą w ogóle słyszeć o Bogu i ostro krytykują tą postawę. Mówią: "oni to mają dzięki własnej i innych pracy, dzięki treningom, więc niech przestaną gadać o bogu." Ale ciała, siły, zdrowie i talenty - wszystko to każdy z nas ma od Boga! Efekt końcowy to wynik Bożego daru i ludzkiego wysiłku, umiejętnego wykorzystania tego, co otrzymaliśmy.

Nie każdy jest utalentowanym sportowcem, ale każdy ma jakieś talenty, uzdolnienia, które może wykorzystać i ciężko pracując odnieść sukces. Czy odnosząc sukcesy w swoim życiu, w pracy, w pasjach, pamiętamy o tym, komu to zawdzięczamy i potrafimy powiedzieć: "Boże, dziękuję!"? Podziwiamy Stocha za jego osiągnięcia... Większość z nas nie miałaby odwagi nawet usiąść na belce startowej, a na pewno nie potrafilibyśmy tak skoczyć - a przynajmniej mało kto z nas - ale w tym jednym każdy z nas powinien być jak Stoch i jesteśmy w stanie mu dorównać: w dziękowaniu Bogu! Podziękował on Bogu po pierwszym medalu zdobytym w Soczi i teraz też z pewnością podziękuje. My też dziękujmy, choć może za nasze osiągnięcia medali nikt nie daje. Bóg nie żąda od nas wiele - ludzkie "dziękuję" sprawia mu ogromną przyjemność.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz