piątek, 10 stycznia 2014

Życie chrześcijańskie czy... religijny teatrzyk?

"Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie." (Ewangelia Mateusza 7, 21 - 23)
Życie religijne nic nie da...
.... tylko życie pobożne!
Jest między nami wielu ludzi, którzy każdego dnia powołują się na Boga, którzy niekiedy zdają się być bardzo zaangażowani w Kościół... Czasem zdają się być nawet bardzo radykalni, ale ich wnętrze jest spróchniałe i przeżarte przez zło. Bóg nie zapyta o to, jak bardzo byłeś aktywny w Kościele, ani o to, jak często się modliłeś, ani o to, jak często o nim mówiłeś, czy ile czasu spędziłeś w pochyleniu nad Biblią, ale o to, czy szedłeś za nim i jakie owoce przyniosło twoje życie.
"Po ich owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień. Tak więc po owocach poznacie ich" (Ewangelia Mateusza 7, 16 - 20)
Podstawą do zbawienia jest nawrócenie i żywa wiara. Lecz "czyż zbierają winogrona z cierni, albo ostu figi"? Jan Chrzciciel wzywał faryzeuszy, którzy przyszli do niego się ochrzcić: "Wydajcie więc godny owoc nawrócenia..." (Ewangelia Mateusza 3, 8) - i nie jest to wezwanie tylko do tych faryzeuszy, lecz do każdego, kto przychodzi, by wejść do Kościoła Chrystusowego. Nie starczy ochrzcić się i być aktywnym w Kościele. Potrzeba nawrócenia - odrzucenia wszelkiego zła i pragnienia pójścia za Chrystusem. Potrzeba chrztu - choć nie jest on wcale warunkiem zbawienia. nawrócenie i chrzest to początek uczniostwa w szkole Chrystusa. Potem Bóg pragnie owocu. 

Dobry owoc jest świadectwem nawrócenia i podążania za Chrystusem. Zły owoc zaś pokazuje, że nasze "życie duchowe" to tylko teatralna dekoracja, a wszystkie nasze słowa o Bogu i wierze to wyuczona rola. Są ludzie, którzy grają - nawet doskonale - całe życie. Lecz nie łudźmy się: gdy ich spektakl się skończy i opadnie kurtyna, nikt nie będzie bił braw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz