czwartek, 28 listopada 2013

Przeszkoda na drodze do nieba

"I oto ktoś przystąpił do niego, i rzekł: Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby osiągnąć żywot wieczny? A On mu odrzekł: Czemu pytasz mnie o to, co dobre? Jeden jest tylko dobry, Bóg. A jeśli chcesz wejść do żywota, przestrzegaj przykazań. Mówi mu: Których? A Jezus rzekł: Tych: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa, czcij ojca i matkę, i miłuj bliźniego swego, jak siebie samego. Mówi mu młodzieniec: Tego wszystkiego przestrzegałem od młodości mojej; czegóż mi jeszcze nie dostaje? Rzekł mu Jezus: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, potem przyjdź i naśladuj mnie. A gdy młodzieniec usłyszał to słowo, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele majętności. Jezus zaś rzekł do uczniów swoich: Zaprawdę powiadam wam, że bogacz z trudnością wejdzie do Królestwa Niebios. A nadto powiadam wam: Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego." (Ewangelia Mateusza 19, 16 - 24)
Czytałem niedawno o pewnym człowieku, który prowadził dobrze prosperujący biznes. Niewątpliwie miał piękny dom i dobry samochód. Był synem misjonarza, który zginął z rąk amazońskich Indian. Po wielu latach od tego zdarzenia pojechał wraz z matką odwiedzić to plemię i został poproszony: "Zostań tutaj z nami". Było to coś więcej, niż prośba ludzi - rozpoznał to jako Boże wezwanie. Zamknął firmę, sprzedał dom i wraz z rodziną osiedlił się w dżungli, by służyć Bogu i ludziom. Szczerze podziwiam tego człowieka i jego poświęcenie wszystkiego, gdy usłyszał chrystusowe "Pójdź za mną!" Patrzę też na tą historię i z Biblii i stawiam sobie pytanie: A JA? Czy potrafiłbym oddać wszystko, co mam i pójść za Jezusem? 

Tak naprawdę w tej historii nie chodzi o bogactwo. Wcale nie chodzi o to, że ten młodzieniec miał pewnie wygodne i dostatnie życie w pięknym domu i że jego sakiewka była pełna złotych monet, lecz o jego przywiązanie do tego, co posiadał. To nie bogactwo zamykało mu drogę do nieba, lecz przywiązanie do tego, co miał na ziemi. W gruncie rzeczy chodzi o to, czy bardziej miłujemy Jezusa czy to, co posiadamy. Nie chodzi o to, ile posiadamy, ale czy jesteśmy przywiązani do Boga czy do złota. Jezus pyta poprzez tą historię każdego z nas: "Czy jesteś gotów oddać wszystko, co posiadasz, zawierzyć mi i pełnić moją wolę?" 

Gdybyś był tak biedny, że miałbyś tylko ubranie, które masz na sobie, spotkałbyś jednak kogoś, kto ma mniej niż ty i usłyszałbyś głos Boga: "okryj go!" czy uczyniłbyś to? A może byś powiedział: "Panie! To jedyne, co mam! Przecież sam zmarznę!" W tym momencie postąpiłbyś tak, jak ów młodzieniec - bo ważniejsze jest dla ciebie ciepłe okrycie i twoje dobro, twój komfort, niż wola Pana. To nie jest przypowieść o bogactwie, lecz o życiowych priorytetach i posłuszeństwie Bogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz