piątek, 8 marca 2013

Pedofilia - zło większe niż inne?

Od czasu do czasu w naszych mediach wraca sprawa pedofilii, zwykle na skutek jakiegoś skandalu obyczajowego. Tak się działo, gdy oskarżono Michaela Jacksona. Kilka lat temu z wielkim szumem wróciła sprawa Romana Polańskiego. Tak się dzieje, gdy "wpadnie" któryś z księży. Sprawy księży są szczególnie bulwersujące, bo właśnie księżom ludzie dotąd tak bardzo ufali. Z drugiej strony te afery wykorzystywane są w sposób niegodziwy przez ludzi o sercach przeżartych nienawiścią - którzy chętnie wykorzystują skandale, by niszczyć tych, którymi pogardzają z powodów religijnych - i słowa "pedofil" używają jako zamiennika "ksiądz", co jest podłością. Pedofilia jest bulwersująca i słusznie jest piętnowana, ale z drugiej strony odnoszę wrażenie, że nasze społeczeństwo w lubi takie "pikantne skandaliki". Lubimy się babrać w cudzych brudach i w pewien sposób rozkoszujemy się brudami innych ludzi. Być może takie skandale i wyciąganie brudów innych, pozwala nam się czuć lepszymi, czystszymi? Media donoszą o tym, bo to im się najzwyczajniej opłaca - a to wskazuje na to, że nasze społeczeństwo tego pożąda. I to jest chore! 

Gdy w 2009 roku wybuchł skandal związany z Romanem Polańskim, zadałem sobie pytanie: czy Biblia mówi nam coś na temat pedofilii i czy Bóg piętnuje ją w jakiś szczególny sposób? Nie ma w Biblii żadnego fragmentu, który by się literalnie odnosił do tego problemu - oczywiście "pedofilia" to termin dużo późniejszy, ale Słowo Boże nie mówi niczego o relacjach seksualnych z dziećmi. Nie jest ten problem wymieniany też tam, gdzie Słowo Boże mówi o innych dewiacjach seksualnych, gdzie mamy zakazy homoseksualizmu i zooseksualizmu. Nie znaczy to jednak wcale, że problem ten wówczas nie istniał, ani nie znaczy też, że Bogu jest to obojętne, że nie jest grzechem. Bóg dał nam przykazania, które Jezus potem rozwinął, pomagając nam je zrozumieć. Jedno z nich brzmi:
"Nie cudzołóż" (2. Mojżeszowa 20, 14). Jezus zaś mówi: "Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. A ja wam powiadam, że każdy, kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim" (Ewangelia Mateusza 5, 27 - 28)
Sprawa jest więc prosta: dziecko nie może zostać żoną / mężem, więc wszystkie czyny lubieżne wobec dzieci podpadają pod to przykazanie. Jeśli osoba "w twoim łóżku" to nie jest to twoja żona (w przypadku mężczyzn) lub twój mąż (w przypadku kobiet) to zawsze jest to taki sam grzech - niezależnie od tego, czy ma lat 13 czy 35. Biblia nie nazywa pedofilii grzechem, bo nie ma takiej potrzeby, skoro grzechem jest nazwane cudzołóstwo, a pedofilia również nim jest. To my to rozróżniamy, inaczej nazywamy. Bóg nie waży która wina jest większa, cięższa - u Niego grzech jest równy grzechowi i kara ta sama: wieczne potępienie, "jezioro ogniste". Biblia potępia rozpustę, wszeteczeństwo, a przy tym znajdujemy - np. w Liście do Galacjan 5, 19-21 - uwagi wskazujące, że nie wymienia wszystkich grzechów, bo jest ich wielka mnogość. Prawo nie zostało nam dane jako wyczerpujący katalog uczynków, lecz jako wskaźnik, który ma nam służyć w zrozumieniu dobra i zła. I jeśli pedofilię traktujemy jako grzech, dobrze rozumiemy intencje Boga!

Biblia nie określa wyraźnie kiedy człowiek przestaje być dzieckiem, od jakiego wieku mogą być zawierane małżeństwa - i tu mamy pewien problem, bo różne społeczności różny wiek przyjmują. Z pomocą przychodzi nam tu jednak prawo zwyczajowe - najczęściej oparte na prawie naturalnym - i prawa ustanowione przez ludzi, którymi również winniśmy się kierować. Jeśli Bóg nie określił dokładnie wieku, od jakiego mogą być zawierane małżeństwa, to być może wyznacznikiem jest tu po prostu dojrzałość seksualna? Mniej więcej pokrywa się ona z naszą definicją: "Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15..." (Kodeks karny, art. 200. § 1) Granice, których nie mamy określonych w Biblii, Bóg wyznaczył moim zdaniem w prawie naturalnym, w naturalnym rozwoju człowieka.

Pedofilia jest grzechem, ale... czy jest większym grzechem od innych, czy tylko może bardziej dla nas bulwersującym? Każda nieczystość przynosi taki sam efekt - potępienie, bo życie w nieczystości jest przeciwieństwem życia w Bogu i z Bogiem... Ale ten świat jest dziwny i pełen hipokryzji. Dziwię się temu, że ten sam człowiek, którego oburza pedofilia, równocześnie jest w stanie zaakceptować pornografię w kioskach i internecie, prostytucję, zdrady małżeńskie, życie "na kocią łapę", homoseksualizm... Gdy zwrócić na to uwagę zazwyczaj się słyszy: "bo to nie jest złe, jeśli jest zgoda obu stron, jeśli ludzie są dorośli". Ale chwila - dlaczego w takim razie kazirodztwo tak samo bulwersuje, jak pedofilia? Czy nie powinno być tak samo usprawiedliwiane, jeśli dotyczy dorosłych osób? 

Problem w tym, że ludzie odeszli od Boga i tworzą sobie własny "porządek moralny", babrając się w coraz większym brudzie. Ludzie, zamiast słuchać Boga, zaczęli ogłaszać co jest "dobre" i "czyste" a co złe i niemoralne - to drugie zazwyczaj poprawnie rozpoznając jako złe, choć coraz częściej słyszę: "religia jest zła bo oznacza nietolerancję i próbuje nam narzucać jak mamy żyć." Dlaczego jest tak, że jedna ohyda nam, jako społeczeństwu, bardzo przeszkadza, a inne zupełnie nie, podczas gdy wszystko tak samo... śmierdzi?

4 komentarze:

  1. W dawnych wiekach to, że małżeństwa były zawierane w wieku nastoletnim, było normalne - bo nie było wtedy takiej opieki medycznej i wiedzy na temat funkcjonowania człowieka jak dziś i ludzie żyli krócej, musieli więc szybciej myśleć o dzieciach. Nie było takich leków i szczepionek jakie są teraz, chirurgia była w powijakach, z higieną i odżywianiem bywało różnie, więc przeżywali tylko najsilniejsi.
    Dzisiaj jest inaczej, stąd też żyjemy dłużej, a współczesne nastolatki, choć fizycznie mogą szybko dojrzewać, w 9 przypadkach na 10 pod względem psychicznym są jeszcze dziećmi.
    Ale zjawisko pedofilii jako takiej istniało zawsze. Warto wspomnieć choćby wstydliwy dla muzułmanów fakt, że Mahomet zawarł związek małżeński z 6-letnią Aiszą, a skonsumował go, gdy ona miała 9 lat... To jest bardzo niepoprawny politycznie fakt historyczny.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jeszcze się tak zastanawiam... Kto cieszy się z tego, że tak bardzo się podkreśla problem pedofilii i różnicuje grzechy na potwornie "ciężkie", "lżejsze", "malutkie" i "zupełnie nie będące grzechem"? Czy to nie szatan wmawia ludziom, że pedofilia jest większym grzechem i większym problemem, niż inne? Czy to nie szatan wmawia, że jedne grzechy są lekkie, inne zaś ciężkie? Pedofilia jest problemem, ale czasem myślę, że to szatan koncentruje uwagę właśnie na niej, by na innych obszarach móc skuteczniej działać. A ja zawsze powtarzam, że Bóg nie ma w rękach wagi jak grecka boginii Temida i nie będzie ważył naszych uczynków i nie będzie określał który grzech jest cięższy, a który lżejszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację odnośnie tej fałszywej klasyfikacji grzechu, ale myślę, że z pedofilią (podobnie chyba jak z innymi zboczeniami) jest ten problem, że wpływa ona na wszystkie sfery życia człowieka: po 1. na ciało - uszkodzenia ciała dzieci, naruszenie ich nietykalności cielesnej, po 2. na duszę - na psychikę (o tym chyba nie muszę pisać, jak wiele zła wyrządza pedofilia w dziecięcej psychice, jak wypacza rozumienie seksu - istnieją naukowe dowody na to, że większość homoseksualistów to ofiary pedofilów), po 3. na ducha - wiele ofiar pedofilów ma zniekształcony obraz Boga lub nie potrafi w Niego uwierzyć... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. 100% się zgadzam. Grzechy są różne jak chodzi o skutki w tym świecie, ale skutek ostateczny jest zawsze ten sam. Nie ma większego lub mniejszego zła, a jedynie różny rozmiar krzywdy. A ludzie nie rozumieją Boga - że tak samo gniewa go kradzież, jak i zabójstwo (na przykład) i że tak samo gotów jest wybaczyć zabójstwo, jak drobną kradzież. Ludziom się wydaje to niesprawiedliwe... Jakie poruszenie wśród ludzi jest, gdy im mówisz, że Bóg byłby gotów przebaczyć nawet komuś takiemu, jak Stalin czy Hitler - gdyby się nawrócili - a posłać do piekła drobnego złodziejaszka. Myślę, że Bóg nie mierzy rozmiaru krzywdy przy ocenie grzechu, choć z pewnością im większa krzywda, tym Bóg bardziej cierpi.

    OdpowiedzUsuń