niedziela, 3 marca 2013

Czy papież jest "namiestnikiem Chrystusa"?

Wbrew katolickim przekonaniom Bóg nie ustanowił
papiestwa. Nie wybrał Piotra na zwierzchnika Kościo-
ła, ani też
nie powołał żadnych jego następców.

Fot. Kancelaria Prezydenta RP / Wikipedia
Gdy kilkanaście dni temu Józef "Benedykt XVI" Ratzinger ogłosił światu, że rezygnuje z urzędu, dla katolików było to wielkim wstrząsem - choć osoby śledzące słowa i poczynania rzekomego "namiestnika chrystusowego" mówię, że od dawna dawał on do zrozumienia, że nosi się z zamiarem abdykacji. W ciągu tego miesiąca z pewnością "oczy świata" będą skierowane na Watykan - bo dla świata wybór papieża ma pewne znaczenie. Ja się tym za bardzo nie przejmuję, bo ani śmierć Karola "Jana Pawła II" Wojtyły, ani wybór Józefa "Benedykta XVI" Ratzingera, ani jego abdykacja, ani wybór następcy, nie mają żadnego znaczenia, żadnego wpływu na Kościół Chrystusa Pana. Przez ostatnie 2 tygodnie media próbowały dociekać "ale dlaczego?", karmiąc żadnych sensacji ludzi różnymi spekulacjami. Dziś - gdy trwa już wyścig o "tron papieski" - media informują o układach i układzikach. Wiadomo, że wygląda to tak, jak podczas każdych wyborów i wynik to skutek polityki i interesów, a niekiedy intryg. Jest to swoista "Wielka (gonitwa) Watykańska" i nie dziwi mnie - choć mocno śmieszy - że światowe media patrzą na to jak na "Wielką Pardubicką", próbując ocenić, który "koń" ma największą szansę na wygraną. Bukmacherzy przyjmują nawet zakłady. Nieszczególnie mnie to interesuje, nie obchodzi mnie, kto będzie następnym władcą katolickim, gdyż nie ma on nade mną żadnej władzy i nic dla mnie nie znaczy. Dotyczy to mnie jedynie o tyle, że w całość swoistego "teatru" jakim jest konklawe wplata się osobę Ducha Świętego, przekonując, że to On kieruje dokonywanym podczas tego zjazdu wyborem. Chciałbym jednak wrócić do tego, co jest fundamentem katolickich przekonań odnośnie papiestwa i wskazać błędy.


*****
"A gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał uczniów swoich, mówiąc: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni rzekli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. On im mówi: A wy za kogo mnie uważacie? A odpowiadajac Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. A Jezus odpowiadając, rzekł mu: Błogosławiony jesteś Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. A Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie. Wtedy przykazał uczniom swoim, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem." (Ewangelia Mateusza 16, 13 - 20)

Piotr skałą?

Wokół tych słów trwa nieustanny spór protestantyzmu z katolicyzmem - spór o "prymat piotrowy", spór o papiestwo. Katolikom podaje się do wierzenia, że Jezus, mówiąc o skale, mówił o Piotrze - "pierwszym papieżu". Aby to było dla nich jasne i oczywiste spreparowano - niestety - także ten fragment Pisma Świętego. W Biblii Tysiąclecia wers 18 przyjmuje brzmienie: "Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr czyli Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą." Tak samo w Biblii Warszawsko-Praskiej biskupa Romaniuka: "A oto Ja mówię ci: Ty jesteś Piotr skała, i na tej skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go" (choć kwestia użycia "i" w miejscu bardziej zrozumiałego "a" jest dyskusyjna i nie uważam tego zapisu za mocno zmanipulowany, choć równocześnie pomaga tkwić w błędzie). Szczytem manipulacji jest jednak zapis tego wersu w Biblii Poznańskiej - rzekomo bardzo dokładnym tłumaczeniu katolickim, mającym służyć osobom już głębiej studiującym Biblię: "A Ja tobie mówię: Ty jesteś opoką i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne nie zwyciężą go." Rzecz w tym, że objaśnienia Piotr = skała próżno doprawdy szukać w innych przekładach Biblii! Nie ma tego wtrącenia ani w Biblii Warszawskiej (tzw. "brytyjce"), zacytowanej na wstępie, ani w innych. I tak w Biblii Gdańskiej wers ten brzmi: "A Ja ci też powiadam, żeś ty jest Piotr; a na tej opoce zbuduję kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go:" W Biblii Brzeskiej: "Ale ja tobie powiedam: Iżeś ty jest Piotr, a na tej opoce zbuduję kościół mój i bramy piekielne nie zwyciężą go." Nie znajduje się go także w słynnej czeskiej Biblii Kralickiej: "I jáť pravím tobě, že jsi ty Petr, a na téť skále vzdělám církev svou, a brány pekelné nepřemohou jí." Ani także w słynnej anglojęzycznej Biblii King James Version: "And I say also unto thee, That thou art Peter, and upon this rock I will build my church; and the gates of hell shall not prevail against it." Nie sposób się go dopatrzyć nawet w łacińskiej Wulgacie: "et ego dico tibi quia tu es Petrus et super hanc petram aedificabo ecclesiam meam et portae inferi non praevalebunt adversum eam". Fakt ten, że nie znajdujemy go ani w protestanckich, ani w katolickich przekładach pozwala stwierdzić, że mamy do czynienia z manipulacją Słowem Bożym! Nie znajdujemy go, gdyż... zwyczajnie go tam nie ma!


Katolickie przekłady sugerują, że imię Piotr oznacza skałę. Tymczasem wcale tak nie jest. Rozbieżność pomiędzy imieniem Piotr (Petrus) a słowem "skałą" (petra) widać szczególnie w przytoczonym łacińskim tekście - tak poważanym przecie wśród katolików. Patrus/Petros wcale nie znaczy "skała" tylko "kamień" - mamy tu do czynienia ze zwodniczą grą słów, na której oparte zostały później przekonania o prymacie Piotra i o papiestwie. Skała to "petra" - stąd zresztą nazwa jednego z najcenniejszych zabytków Jordanii - wykutego w skale "miasta" Petra! A więc Piotr to nie skała! Jednak w Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy co następuje:  
"881. Jedynie Szymona uczynił Pan opoką swojego Kościoła, nadając mu imię Piotr. Powierzył mu klucze Kościoła; ustanowił go pasterzem całej trzody. 'Dar zwiazywania i rozwiązywania, dany Piotrowi, został udzielony także Kolegium Apostołów, pozostajacemu w łączności z głową swoją.'  (Sobór Watykański II, konstytucja 'Lumen Gentium', 22) Ta pasterska misja Piotra i innych Apostołów stanowi jeden z fundamentów Kościoła. jest ona kontynuowana przez biskupów pod pryamtem Piotra. 882. Papież, Biskup Rzymu i następca św. Piotra, jest 'trwałym i widzialnym źródłem i fundamentem jedności zarówno biskupów, jak rzeszy wiernych' (Sobór Watykański II, konstytucja 'Lumen Gentium', 23). 'Biskup rzymski z racji swego urzędu, mianowicie urzędu Zastępcy Chrystusa i Pasterza całego Kościoła, ma pełną, najwyższą i powszechną władzę nad Kościołem i władzę tę zawsze ma prawo wykonywać w sposób nieskrępowany' (Sobór Watykański II, konstytucja 'Lumen Gentium', 22 - por. dekret 'Christus Dominus' 2, 9)." 
I nakazuje się w to wierzyć bez zastrzeżeń, pod karą ekskomuniki, czyli usunięcia z Kościoła. Dlaczego obwarowano to aż nakazem? Gdyby system papieski miał podłoże biblijne, sama Biblia starczyłaby do tego, aby ludzie uznawali przywództwo papieży. Sam nakaz i strasznie opornych ekskomuniką jest najlepszym dowodem na to, że papiestwo jest systemem ustanowionym przez ludzi, nie przez Chrystusa!  I ludzie wierzą w to, nie sprawdzając w Biblii podstawowych faktów! A nawet jak sprawdzą, to w katolickich wydaniach znajdują potwierdzenie, że "Piotr znaczy skała". A więc nauka katolicka odnośnie Piotra głosi prawdę, skoro potwierdza to Biblia. jak wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że w oryginałach nie ma stwierdzenia, że to Piotr jest skałą?

Jeśli nie Piotr, to KTO?

O co więc tak naprawdę chodzi z tą skałą, skoro mówiąc to Chrystus Pan nie miał na myśli Piotra? odpowiedzi na to pytanie można szukać w Biblii, gdzie czytamy:  
"Gdyż imię Pana głosić będę, Oddajcie uwielbienie Bogu naszemu. On jest skałą! Doskonałe jest dzieło jego, Gdyż wszystkie drogi jego są prawe, Jest Bogiem wiernym, bez fałszu, Sprawiedliwy On i prawy." (Księga Powtórzonego Prawa 32, 3 - 4), "Nikt nie jest tak święty, jak Pan, Gdyż nie ma nikogo oprócz ciebie, Nikt taką skałą jak nasz Bóg" (1. księga Samuela 2, 2), "Bóg skałą moją, jemu ufam, Tarczą moją, rogiem zbawienia mojego, schronieniem moim i ucieczką moją, Wybawicielem moim, który mnie od przemocy wybawia" (2. księga Samuela 22, 3), "Bo któż jest Bogiem oprócz Pana I któż skałą oprócz Boga naszego?" (2. Księga Samuela 22, 32), "Pan żyje, błogosławiona jest opoka moja, Wywyższony niech będzie Bóg, skała zbawienia mojego!" (2. Księga Samuela 22, 47), "Pan skałą i twierdzą moją, i wybawieniem moim, Bóg mój opoką moją, na której polegam. Tarczą moją i rogiem zbawienia mego, warownią moją." (Psalm 18, 3), "Któż bowiem jest Bogiem oprócz Pana? Kto jest skałą prócz Boga naszego?" (Psalm 18, 32), "Pan żyje! Nich będzie błogosławiona skała moja! Niech będzie wywyższony Bóg, mój Zbawiciel!" (Psalm 18, 47), "Nakłoń ku mnie ucho swoje, Śpiesznie ocal mnie! Bądź mi skałą obronną, grodem warownym, by mnie wybawić! Boś Ty skałą moją i twierdzą moją, Przez wzgląd na imię twoje będziesz mnie prowadził i wiódł!" (Psalm 31, 3 - 4), "W Bogu zbawienie moje i chwała moja; Skała mocy mojej, ucieczka moja jest w Bogu." (Psalm 62, 8), "Bądź mi skałą schronienia, twierdzą ratunku mojego, Boś Ty opoką moją i twierdzą moją! Boże mój!..." (Psalm 71, 3 - 4), "Przypominali sobie, że Bóg jest ich skałą, Że Bóg Najwyższy jest odkupicielem ich" (Psalm 78, 35), "Tyś Ojcem moim, Bogiem moim i skałą zbawienia mego" (Psalm 89, 27), "Lecz Pan jest twierdzą moją I Bóg mój skałą schronienia mego" (Psalm 94, 22), "Błogosławiony Pan, skała moja!" (Psalm 144, 1), "Ufajcie po wsze czasy Panu, gdyż Pan jest skałą wieczną" (Izajasza 26, 4), "I wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu, i wszyscy ten sam pokarm duchowy jedli, i wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus" (List do Koryntian 10, 2 - 4)... 
Jakże wiele razy to Boga autorzy biblijni, pod natchnieniem Ducha Świętego, nazywają skałą! Ma więc kto wierzyć, że skałą Kościoła może być człowiek - Piotr - skoro to Boga Biblia nazywa skałą? "Kto jest skała oprócz Boga naszego?" (Psalm 18, 32) - to pytanie mówi wszystko. Nikt oprócz Pana! Gdy Chrystus zwracał się do Piotra nie nazwał go skałą. "Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego" - mówi Piotr. "Tyś jest Piotr" - mówi Chrystus. Jezus stwierdza: "Błogosławiony jesteś Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie" odpowiadając na wyznanie Piotra. I jeśli czytamy ten fragment w całości, a nie zdanie wyrwane z kontekstu, to okazuje się, że nie Piotr jest skałą, a sam Chrystus, którego wyznajemy Synem Bożym! Słowa Chrystusa: "...i na tej opoce zbuduję Kościół mój..." nie odnoszą się wcale do Piotra, ale do tego co wyznał - do Tego, wiarę w którego wyznał. Nie ma żadnych przesłanek, by twierdzić, że Piotr był papieżem, ani nawet by miał jakąś uprzywilejowaną pozycję wśród wierzących. Sam Piotr nie odebrał tych słów Pana jako mowy o "awansie", o nadaniu mu władzy. Biblia nigdzie nie wskazuje na jego pierwszeństwo! Nie przewodniczył soborowi jerozolimskiemu, o którym czytamy w 15 rozdziale Dziejów Apostolskich. Owszem, zabierał głos - ale jako jeden z uczestników. Bywał też napominany przez innych apostołów, gdyż błądził... Doprawdy nic nie wskazuje na to, aby był papieżem, aby był przełożonym Kościoła, "zastępcą Chrystusa"!

"Roma locuta..."

Katolicy w dyskusji o prymacie Rzymu, prymacie papieskim, często powołują się na  słynne słowa: "Roma locuta, causa finita" - "Rzym przemówił, sprawa skończona", widząc w nich dowód na przywództwo biskupów Rzymu. Jest to jednak jedynie dowód na to, że w czasach "świętego" (i bardzo omylnego, głoszącego wiele złych nauk!) Augustyna - który jest autorem tych słów - Kościół Rzymski był wspólnotą bardzo poważaną. Słowa te pochodzą jednak z V wieku, kiedy to formował się system papieski, a ich autor popierał centralizację Kościoła, a co za tym idzie ustalenie papieskiej władzy (choć nie wypowiedział się on otwarcie w kwestii supremacji). W pewnym sensie był to więc element określonej polityki i wywierania nacisku.

Bardzo interesująco o początkach papiestwa (de facto początkach katolicyzmu) pisze ksiądz (!) Hans Küng w swojej świetnej książce "Krótka historia Kościoła katolickiego": "Nie ulega dyskusji, że Kościół starej stolicy cesarstwa, który zawsze odznaczał się dobrą organizacją i działalnością dobroczynną, stanowił również bastion broniący ortodoksji przed gnostycyzmem i innymi herezjami. (...) Kościół rzymski zawsze odznaczał się przy tym wielkim autorytetem moralnym. nie ma jednak mowy o opartym na Biblii prymacie wspólnoty rzymskiej, ani biskupa Rzymu w pierwszych wiekach naszej ery. W szczególności w Rzymie nie było początkowo obdarzonego hierarchiczną władzą episkopatu; o tamtejszych biskupach z pierwszych dwóch stuleci wiemy niewiele ponad to, jak się nazywali (...). Obietnica dana św. Piotrowi w Ewangelii św. Mateusza: 'Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój' (Mt 16, 18), która ma tak wielkie znaczenie dla biskupów Rzymu i widnieje wielkimi czarnymi literami na pozłacanym tle we wnętrzu bazyliki św. Piotra, nie była cytowana w pełnym brzmieniu w literaturze chrześcijańskiej początkowych stuleci. Wyjątkiem jest tekst napisany przez Tertuliana, afrykańskiego Ojca Kościoła, które przytaczał te słowa nie w odniesieniu do Rzymu, ale do samego św. Piotra. Dopiero w połowie III wieku biskup Rzymu Stefan powołał się na obietnicę daną św. Piotrowi. Uczynił tak w sporze z innymi Kościołami o to, który z nich może się poszczycić lepszą tradycją. (...) Spotkało się to z ostrą krytyką ze strony biskupów Wschodu i Zachodu, zwłaszcza wielce szanowanego biskupa i teologa Ireneusza z Lyonu. W tych czasach zwierzchnictwo jednego Kościoła nad innymi nie było przyjęte nawet na Zachodzie. (...) Po roku 350 nastąpił powolny wzrost znaczenia wspólnoty chrześcijańskiej Rzymu oraz jej biskupa, prowadzący do zajęcia dominującej pozycji w cesarstwie zachodnim, wzorowane na monarchii. (...) Prawda, że nie od razu papieski Rzym zbudowano. Jednak konsekwentnie, świadomi swej władzy, biskupi Rzymu w IV i w V wieku stopniowo poszerzali swoje wpływy, dążąc do prymatu na całym świecie. Ich żądania mogły nie mieć podstaw biblijnych ani teologicznych, jednak z upływem stuleci zostały włączone do prawa kościelnego i przyjęte jako oczywiste. W rezultacie dzisiaj wielu ludzi, zarówno katolików, jak i innych wyznań, uważa za pierwotnie katolickie to, co w IV i V wieku przypisali sobie biskupi Rzymu" (tłum. Adam Skalski, wyd. Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2004, str. 43 - 45).

O tym w Kościele katolickim się wcale nie mówi! Milczą o tym księża, milczą media katolickie, milczą katecheci... Dlaczego? Dlatego, że z faktów tych rodzą się poważne wątpliwości co do "namiestnictwa chrystusowego" biskupów Rzymu! Z tego, co pisze ks. Küng przebija ważne pytanie: skoro biskupi rzymscy są "namiestnikami Chrystusa" i przewodzą w Kościele, to dlaczego o tych z pierwszych wieków - choć mamy sporo pism chrześcijańskich z tego okresu - nic nie wiadomo? Czy nie świadczy to przeciwko papiestwu, przeciwko religijnej zwierzchności Rzymu nad światem? Myślę, że gdyby Chrystus ustanowił papiestwo, a papieżami biskupów Rzymu, mielibyśmy wiele ich słów zapisanych i wiele informacji o nich samych. Tak naprawdę nie mamy pewności nawet co do apostoła Piotra. Być może dotarł on do Rzymu, bo wspomina o tym Klemens Rzymski w liście do Kościoła w Koryncie oraz pisma Ignacego Antiocheńskiego - a więc dokumenty z końca I i początku II wieku - ale brak jest jakichkolwiek podstaw do tego, by uważać, że był on biskupem w tym mieście. Z ustaleń historyków wiadomo, że w czasach apostoła Piotra biskupem Rzymu był Linus z Tuscii - co ciekawe tak sprawy przywództwa w Rzymie pod władzą Nerona przedstawia nawet ultrakatolicki Henryk Sienkiewicz w "Qvo vadis"! Kontrowersje są także wokół tzw. "sukcesji apostolskiej" - jej ciągłość jest historycznie nie do udowodnienia. 

Osobną kwestią jest to, dlaczego "namiestnicy Chrystusa" mieliby rezydować akurat w Rzymie, który był dość... odległą prowincją chrześcijaństwa, które skupiało się na Bliskim Wschodzie. Znacznie lepszym miejscem na "stolicę chrześcijaństwa" była by Jerozolima. Bóg jednak wyraźnie nie chciał koncentracji Kościoła wokół jednego miejsca i na pewno nie wokół jednej osoby. Kwestię tą świetnie opisał pastor Włodek Tasak w obszernym artykule pt. "Prymat Rzymu z perspektywy historycznej", który bardzo polecam.

Kamień - kawałek Skały

Nie mogę uznać papiestwa, gdyż brak mu biblijnych fundamentów. Nie mogę wierzyć, że biskupi Rzymu są następcami Piotra, gdyż ten nie miał władzy papieskiej. Nie mogę uznawać Piotra (i papieży) jako skały, gdyż skałą jest Bóg, Chrystus Pan. Nie mogę uznawać, że papieże są namiestnikami, zastępcami Chrystusa, gdyż On sam jest wśród nas i nie potrzebuje zastępców! Bo On powiedział: "A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata" (Ewangelia Mateusza 28, 20)! Nie potrzebuje zastępcy ten, kto jest obecny! Nie uznaję papieży - wierzę w tego, który jako jedyny jest głową Kościoła, skałą i jako jedyny ma władzę w Kościele - naszego Pana! I tylko On jest nade mną! Nikt inny nie ma prawa mi dyktować w co mam wierzyć, a w co nie, narzucać swoich poglądów i dogmatów... Biblia nie pozwala mi uznawać papieży. Biblia nie pozwala mi wierzyć, że oni - tak jak Piotr, w nauczaniu katolickim - są skałą, fundamentem dla Kościoła. Skała i fundamentem dla Kościoła jest sam Chrystus Pan - i taka jest moja wiara.


Katolicy czasami pytają: "A jak inaczej można zrozumieć ten fragment z Ewangelii Mateusza? Daleki jestem od tego, co sugeruje ks. Küng, który podaje informację, że według niektórych biblistów taka rozmowa się nigdy nie odbyła, a fragment ten dodano do Ewangelii. Nie zaliczam się do ludzi, którzy by dla wygody - by dopasować Biblię do własnych przekonań - "wycinali", poprzez zakwestionowanie, pewne jej fragmenty. Nie dodaję też jednak do nich nic ponad to, co zawierają - przyjmuję je takimi, jakimi są i staram się zrozumieć najprościej to, co jest w nich zawarte. O tych słowach Pana można być może wiele napisać - i postaram się do tego wrócić. Dziś jednak na zakończenie prosta refleksja...

Nie wiem czym kierował się Chrystus, gdy Szymona nazwał Piotrem - "kamieniem" lub "odłamkiem skały", ale tak sobie myślę, że Piotr, pomimo że się zaparł Chrystusa w krytycznym momencie i że popełniał błędy, był przecie człowiekiem chrystusowym. Czyż "ułamek skały" (Piotr), jeśli Skałą jest Chrystus Pan, nie może znaczyć właśnie "ułamek Chrystusa" - to znaczy człowiek Chrystusa tu, na ziemi? Jeśli tak na to spojrzeć, że Chrystus to Skała - Petra, a Szymon został nazwany Petros - Ułamek Skały, to czyż nie jest to najpiękniejsze wyróżnienie dla Piotra? Myślę, że każdy z wierzących powinien być dla świata jakby "okruchem Chrystusa" - głosić Jego słowo, czynić ludziom dobro, miłować, posługiwać darami otrzymanymi od Boga, naśladować Chrystusa ... Chrześcijanin to człowiek, w którym żyje Chrystus i w którym inni mogą "zobaczyć Chrystusa". Myślę, że taki był Piotr pomimo swych upadków i tacy też powinni być ci, którzy idą za Chrystusem. I ostatni myśl: Kościół silny to Kościół ludzi, którzy niejako "wrośli" w Chrystusa - Skałę, zespolili się z nim do tego stopnia, że mogą powtórzyć za apostołem Pawłem: 
"... żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus..." (List do Galatów 2, 20).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz