poniedziałek, 4 marca 2013

Czy jesteś świadkiem Chrystusa, chrześcijaninie?

"...weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi" (Dzieje Apostolskie 1, 8)
To ostatnie słowa, jakie usłyszeli uczniowie Jezusa, nim zniknął im ostatecznie sprzed oczu, nim nastał czas oczekiwania na ponowne Jego przyjście. W tych słowach zawiera się apel: "Czyńcie tak, jak was tego uczyłem!" Tu nie chodzi o samo zwiastowanie Ewangelii, lecz o życie Ewangelią na co dzień. Gdy mówimy naszymi ustami jest to głoszenie - do którego też Słowo Boże zachęca - ale nie czyni nas jeszcze świadkami, jeśli nie jest wsparte przez świadectwo naszego życia. Jeszcze inaczej: Ewangelia ma wypływać i z naszych ust, i z naszego życia. Kto wie, czy świadectwo życia nie jest nawet ważniejsze od tego, co wyrażamy poprzez dźwięki. Powinniśmy żyć tak, by inni - choćbyśmy byli niemowami, niezdolnymi także do przekazywania informacji w żaden inny sposób - widząc, jak żyjemy - dostrzegali w nas "coś wyjątkowego".

Kocham westerny... Choć te filmy i książki to na ogół fikcja, to jednak oddają one "klimat" XIX wiecznej Ameryki. Pokazują one trudy i niebezpieczeństwa na jakie narażali się ludzie przemierzając i zasiedlając "Dziki Zachód". Ale dlaczego o tym wspominam? Chciałbym was na chwilę zabrać właśnie w te czasy i na te tereny, gdzie prawo nie zawsze dobrze funkcjonowało, gdzie nie zawsze żyło się spokojnie, a zasada ograniczonego zaufania często ratowała przed wielkimi problemami.

"Pewien bankier z pokaźną sumą pieniędzy podróżował wraz ze swoim niewierzącym bratankiem przez równiny prerii Ameryki Północnej. Kiedy nadeszła noc, zaczęli się rozglądać za jakimś miejscem na nocleg. Gdy zobaczyli z daleka jakiś dom, podeszli do niego i zapukali do drzwi. Po chwili otworzył im starszy mężczyzna z długą brodą i w bardzo skromnym, skórzanym ubraniu. Ochoczo zaoferował im jedno z dwóch pomieszczeń swojego domku, gdzie na podłodze mogli ułożyć się do snu. Podróżujący postanowili, że wuj uda się na spoczynek, podczas gdy jego bratanek będzie trzymał wartę z naładowanym pistoletem. Nie trwało jednak długo, a także i chłopak położył się spać. Obserwując starego gospodarza przez szparę w ścianie, widział, jak ten sięgnął po leżącą na półce Biblię, czytał ją przez jakiś czas, a w chwilę później ukląkł i modlił się. Młody mężczyzna nie wierzył co prawda w Boga, ale jedno wiedział: u tego gospodarza nic nam nie grozi." ("Dobry Zasiew 2013", 2 marca, wyd. GBV Dillenburg GmbH)

Czasem ci, którzy wiele mówią o Chrystusie, wcale nie są dobrymi misjonarzami, wcale nie są świadkami z tego tylko powodu, że ich słowa a ich życie różnią się od siebie. Jaka jest wiarygodność księdza, który molestuje dzieci? Jaka jest wiarygodność pastora, gdy ktoś odkryje, że fascynuje go pornografia? Jaka jest wiarygodność kogoś, kto za dnia mówi o Bogu, a wieczorami upija się? Jaka jest wiarygodność kogoś, kto na zewnątrz mówi o miłości, a w domu, dla najbliższych, jest tyranem i katem? Jaka jest wiarygodność kogoś, kto innym mówi, jak należy żyć, a sam żyje inaczej? Pewnie każdy z nas potrafiłby bez problemu wskazać w swoim najbliższym otoczeniu ludzi wprawdzie bardzo religijnych, ale... nie żyjących według Ewangelii, którzy wprawdzie często bywają w kościele czy zborze, ale po bliższym przyjrzeniu pojawia się wątpliwość czy można im zaufać.

Przypomina mi się historia pewnej autostopowiczki, która przemierzała świat, pomimo "zaawansowanego wieku" - miała już ponad 70 lat! W swych podróżach dotarła na pustynne obszary jednego z krajów arabskich. Podróżowała z bardzo religijnym muzułmaninem, który niespodziewanie zaczął przed nią roztaczać obraz uroków... seksu na pustyni, składając przy tym propozycję, by sama tego (z nim) popróbowała). "Jesteśmy tu sami, nikt nas nie zobaczy" - zachęcał ją mężczyzna, który chwilę wcześniej rozmawiał z nią o Allahu, który wszystko wie i wszystko widzi. "Nikt nas nie zobaczy, z wyjątkiem Allaha" - odpowiedziała mu rezolutna Polka. "Tak, z wyjątkiem Allaha" - odpowiedział muzułmanin i już nie ponawiał propozycji, zrozumiawszy pouczenie. 

Jakże często zdarza nam się myśleć: "OK - nikt nie zobaczy, jeśli tylko będę uważał..." Bóg jednak widzi wszystko! I tego powinniśmy być przede wszystkim świadomi - skoro wierzymy w Niego, to nie wierzmy, że czegoś się w naszym życiu nie dopatrzy, lub przymknie oko! Wiele widzą też inni ludzie - często widzą znacznie więcej, niż nam się wydaje. Tu nawet nie chodzi o to, że ktoś nas obserwuje... Podglądanie nie jest tym, co powinniśmy robić - nim ktoś jednak potępi młodzieńca z historyjki, którą tu przytoczyłem, niech się wpierw dobrze zastanowi nad realiami świata, w jakim żył... Nawet jeśli niczyje oko nie ma wejrzenia w tego, co się dzieje w naszych "czterech ścianach", to oprócz tego, że Bóg patrzy, wcześniej czy później śmieci, które w swoim życiu będziemy gromadzić, będą się z nas "wysypywać".
"Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi! Po ich owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień. Tak więc po owocach poznacie ich. Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie" (Ewangelia Mateusza 7, 15 - 23)
Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, a złe - przegniłe i spróchniałe - dobrych. To dotyczy nie tylko fałszywych proroków, lecz tak naprawdę każdego człowieka. Ludzie - powtarzam - często widzą więcej, niżbyśmy chcieli pokazać, nie musząc nawet nas podglądać... Dlatego tak ważne jest to, byśmy żyli tak, by się Bogu podobać, nie ludziom. Ważne jest to, byśmy nie robili nic na pokaz, byśmy nie "żyli dwoma życiami", byśmy kierowali się tymi samymi zasadami, które głośno wyznajemy, by ludzie wejrzawszy w nasze życie nie odchodzili zgorszeni... Nie można być chrześcijaninem w niedzielę, a potem do następnej niedzieli odłożyć Słowo Boże na półkę!

"Na nas spoczywa odpowiedzialność, abyśmy żyli i postępowali w sposób budzący zaufanie i ku chwale naszego Pana, Jezusa Chrystusa" - kończą swe rozważanie autorzy kalendarza "Dobry Zasiew 2013". To powinno nas zachęcać do przyjrzeniu się własnemu życiu przez pryzmat Słowa Bożego i dokonaniu niezbędnych korekt. Bóg daje Ducha Świętego, i daje Słowo Boże, i każdemu z nas dał też sumienie - wszystko, co niezbędne dla poprawy naszego życia. Będąc tak dobrze wyposażonymi, powinniśmy z tego robić użytek. I nie przekazuję tego tylko jako pouczenia dla innych - sam też podjąłem ważne decyzje dotyczące własnego życia. Pragnę bowiem doskonalej wypełniać to, do czego powołuje Chrystus...

1 komentarz: