sobota, 23 lutego 2013

Zwiedzione Kościoły - praktyka "kundalini" w chrześcijaństwie

"Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami" (Ewangelia Mateusza 7, 15)
Pamiętam spotkanie z pewnym pastorem z USA... Po kazaniu zaprosił on, by każdy, kto czuje taką potrzebę, przyszedł do niego, a on będzie się nad nim modlił. Dziwiło mnie wówczas, dlaczego w pewnym momencie zamiast kłaść ręce na głowę, zbliża je do podbrzusza osoby, nad którą się modli, i woła: "Fire! Fire! Fire!" ("Ogień! Ogień! Ogień!") i dziwiła mnie też reakcja tej osoby, która nagle... zaczęła się zwijać w pół, jakby coś ścisnęło jej żołądek. Nie czułem się jednak bardzo zaniepokojony - raczej ufałem. Niepokój ogarnął mnie dopiero po obejrzeniu tego filmu:


Zainteresowałem się tematem i z przerażeniem odkryłem, jak wielką falą wdarły się do chrześcijaństwa dziwne nauki, których Jezus nigdy nie głosił, i praktyki, których nie znajdujemy w Biblii. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie, gdy odkryłem, że wiele z tych deformacji - ewangelia sukcesu, "spotkania uzdrowieńcze" czy właśnie różne dziwaczne praktyki "duchowe" - w zasadzie nie różnią się od tego, co głoszą ludzie związani z systemem parareligijnym, który znamy pod terminem "new age". Poznałem wielu ludzi z tych kręgów i z przerażeniem zrozumiałem, że gdyby tylko do tego, co głoszą i co praktykują, odpowiednio często wypowiadali imię Jezusa Chrystusa i powoływali się na słowa z Ewangelii, zyskaliby uznanie w wielu zborach i byli uznani za "mężów bożych"!

Znawcy problematyki new age - m.in. Caryl Matrisciana - od dawna mówią o spisku, uknutym przez guru wschodnich religii, który ma na celu dostosowanie ich wierzeń do mentalności ludzi z "zachodu", wprowadzenie "przemian duchowych" i (tak naprawdę) destrukcję chrześcijaństwa. Od wielu lat ostrzegają oni, że Kościoły są infiltrowane przez wyznawców new age. Ten, kto ma wiedzę na temat new age dostrzeże to i w katolicyzmie (np. spotkania w Asyżu) i w ewangelicznym chrześcijaństwie. Diabeł, działając pod płaszczykiem "nowej duchowości" new age nie wypowiada otwartej wojny Kościołom - on do nich przenika i próbuje zmieniać od środka! New age jest w stanie "przyjąć" Chrystusa i potrafi wykorzystywać Go do własnych celów - i często można spotkać ludzi z tych kręgów, którzy chętnie i z prawdziwą pasją mówią o Chrystusie. Często jednak trudno odpowiednio szybko wyłapać, że oni fałszują wizerunek Pana. Ciekawe jest to, że wiele praktyk "charyzmatycznych" pojawia się w Ameryce w latach 80-tych i 90-tych, gdy new age - przyniesiony na zachód przez hippisów - miał już odpowiednio ugruntowaną pozycję, a elementy religii wschodnich czy wręcz okultyzmu na dobre zagościły w pop-kulturze.

To, co możemy zobaczyć w filmie, to tak naprawdę praktyki okultystyczne. Jak to się stało, że zadomowiły się one w Kościele? I - co ważniejsze - jak możemy się ustrzec? Chrześcijaństwo zawsze było atakowane przez diabła - i nieraz były to ataki skuteczne. Pojawiały się i niekiedy utrwalały elementy wiary pogańskiej, powodując w Kościele wielkie zamieszanie i konflikty. Czy dziś te ataki są silniejsze? Czy mamy oto znak zbliżania się końca świata? Być może tak jest... Może być tak, że stopniowo coraz więcej ludzi znajdzie się pod tymi wpływami. To już przybiera formę ruchu globalnego o charakterze religijnym, a jego przywódcy są zdecydowanie "prorokami", i to zaciekle bronionymi przez wyznawców. ich prorocy pięknie mówią o Chrystusie, ale czy to aby na pewno ten sam Chrystus z kart Ewangelii? Jak mamy się ustrzec? Recepta jest stara: "Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła" (1. List do Tesaloniczan 5, 21 - 22) Badajcie, tzn. z jednej strony starajcie się przeniknąć aż do "korzenia" danych nauk i praktyk, szukajcie wiadomości (poznawajcie), nie przyjmujcie nowinek "jak leci" lecz badajcie ich pochodzenie, studiujcie Słowo Boże i badajcie zgodność tego, co badacie ze Słowem Bożym... To chyba najlepsza recepta.

2 komentarze:

  1. coraz większym problemem w kościołach jest tzw. Ruch Wiary, ruch pozytywnego wyznawania, który jest niczym innym jak chrześcijańskim new age.
    Nauka idzie od takich postaci jak np. Joyce Maier i w ten sposób przenika do kościołów zwiedzenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie masz rację, ale też trzeba pamiętać, że ten ruch nie jest jednorodny i pod RW podpadają w sumie różne "prądy" u chyba trzeba podchodzić do każdego indywidualnie - znam trochę ludzi, których można pod RW podciągnąć, a w sumie są pod względem życia chrześcijańskiego i przekonań bardzo OK. Z drugiej strony straciłem bardzo ważną dla mnie osobę, która związała się z ludźmi z RW, chciała abym się też przyłączył - proponowała mi ich "szkołę biblijną" - a gdy nie chciałem, wszystko między nami się skończyło i związała się z osobą, którą... udało jej się wciągnąć do grupy. Myślę, że są w RW i normalni chrześcijanie i grupy, które można nazwać sektami. Nie wiem jak zakwalifikować Joyce Meyer, bo nigdy nie czytałem i nie słuchałem, co przekazuje - więc nie mogę się wypowiedzieć.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń