środa, 6 lutego 2013

Tolerancja

Tym razem plik wideo z bardzo wartościowym przesłaniem od pastora (bo choć nie pełni aktualnie tej funkcji, ja jako pastora go poważam) i posła PO, Johna Godsona. W świetle ostatnich wydarzeń mówi on bardzo ważne słowa nt. tolerancji - jak zwykle z radykalnie chrześcijańskiej pozycji.


Aktualizacja 7 lutego 2013:
Dzisiejsza wiadomość dla wielu może być szokiem. Pastor - poseł Godson i znany aktywista gejowski, a obecnie również poseł Robert Biedroń zorganizowali... wspólną konferencję prasową, apelując o wzajemny szacunek w debeacie o związkach partnerskich.
"Poseł PO zaznaczył, że nie oznacza to, że on i Biedroń zmienili poglądy. - Ja z Robertem się znamy, kolegujemy się, jest razem ze mną w parlamentarnym zespole ds. Afryki, często rozmawiamy. Ja go lubię, ale to nie oznacza, że zmieniłem zdanie, jeśli chodzi o sprawę homoseksualizmu - zaznaczył. Godson mówił m.in. że homoseksualizm jest grzechem. (...) Godson przypomniał natomiast, że przez wiele lat był pastorem i często zwracały się do niego osoby homoseksualne. - I nigdy ich nie potępiałem, nie odrzucałem, zawsze ze współczuciem, ze zrozumieniem podchodziłem do nich. A więc chciałbym apelować szczególnie do osób takich jak ja, tzn. do chrześcijan, byśmy w tej sytuacji też okazali taką miłość, jaką Jezus by okazał. Często zadaję sobie pytanie, co zrobiłby Jezus i myślę, że Jezus okazałby szacunek i miłość, nie zmieniając swej nauki - powiedział polityk Platformy." (Wirtualna Polska)
Tolerancja to szacunek do drugiego człowieka, realizowanie w praktyce przykazania miłości bliźniego. I pastor - poseł pokazuje, jak ten ewangeliczny nakaz (!) stosować w życiu. Pewnie osiągnął już więcej, niż wszyscy ci razem wzięci, którzy w niedzielę idą na mszę, a w poniedziałek krzyczą: "pedały do gazu" i obnoszą się z "zakazami pedałowania".

Pastor Godson był także gościem programu "Więc jak?" serwisie SE.pl, gdzie mówił głównie na temat chrześcijańskiego podejścia do problemu homoseksualizmu i tolerancji. Całość wywiadu - który bardzo polecam! - można znaleźć TUTAJ.


6 komentarzy:

  1. Pięknie powiedziane! Sęk w tym, że dziś ludzie chyba lubią popadać w skrajności - na jednej szali są ci, którzy mówią "gey is OK" i naciągają Pismo, że "miłuj bliźniego swego" oznacza zgodę na śluby homoseksualistów, a na drugim biegunie są ci, którzy w homoseksualistów rzucają kamieniami.
    Swego czasu dużo myślałam o innych dewiacjach, o pedofilii, o zoofilii, o transwestytyzmie... I doszłam do wniosku, że oni przecież wszyscy, ci ludzie z dewiacjami, czują takie samo pożądanie do wybranego obiektu, jak zdrowi do mężczyzny lub kobiety. Należy potępiać ich czyny, pedofilów umieszczać w więzieniach i leczyć ich, tak samo transwestytom należy pomóc (bo to jest choroba ducha i emocji) ale to nadal są ludzie... Choć na co dzień łatwo o tym zapomnieć. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A teraz co do dodatku z dzisiaj... Amen! Szkoda, że tak niewielu z nas ma odwagę, by pójść do homoseksualistów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla wielu tzw. "prawicowców" homoseksualizm jest czymś takim jak trąd i odnoszę wrażenie, że zwyczajnie się... boją. Odraza do czynów napełnia ich - niestety - odrazą do samego człowieka. Do mnie zwłaszcza przemawiają silnie te słowa Godsona: "Często zadaję sobie pytanie, co zrobiłby Jezus i myślę, że Jezus okazałby szacunek i miłość, nie zmieniając swej nauki". I tutaj ma 100% racji! Jezus na pewno żadnego człowieka nie nazwał by "pedałem", "pedziem", "lesbą", "zboczkiem" - jak to czyni prawica, w tym także wielu ludzi identyfikujących się z chrześcijaństwem (przy czym najczęściej uznajacych katolicyzm jako jedyne chrześcijaństwo)... Jezus pochyla się nad ludźmi ułomnymi z miłością. Tak, jak nie pozwolił skrzywdzić nierządnicy, tak samo powstrzymał by rękę każdego, kto by chciał rzucic czyms w homoseksualistów, zamknąłby usta tym, którzy by żadali ich śmierci, czy obrzucali wyzwiskami... fajnie, że Godson ma taka odwagę wychodzenia do nich z wyciągniętą ręką - ta odwaga by się przydała nam wszystkim... Trzeba zrozumieć, że to sa przede wszystkim ludzie - tacy jak my, ani lepsi ani gorsi od innych. Sami z siebie nie wybilibyśmy się ponad grzech - bylibyśmy w tym samym miejscu, co oni. Nie powinniśmy poanikować przed problemem homoseksualizmu, ani uciekać przed tymi ludźmi - przecież nie są oni kanibalami, którzy zamierzają nas pożreć, ani nie złapiemy żadnego "syfa" rozmawiając z nimi. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Swego czasu jedna z moich znajomych sióstr w Panu miała w swojej pracy koleżankę - lesbijkę (choć jej ta koleżanka nie mówiła tego wprost, ale było widać, że ma partnerkę i że jej zachowanie wyraźnie wskazywało na to, że nie są to tylko przyjaciółki) i kiedyś tak z nią ta moja znajoma rozmawiała i jej ta koleżanka powiedziała w pewnym momencie, że Kościół nie jest dla niej, bo Kościół ją wyklął... Ciekawe. A poza tym przecież dla Pana Boga nie ma grzechów lekkich i ciężkich. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się że za nasilającą się wrogość wobec homoseksualistów w dużej części winę ponoszą bojówkarze - homo-aktywiści. A dlatego, że zachęcają homoseksualistów do ostentacyjnego afiszowania się i obnoszenia się ze swoimi skłonnościami, na przykład prowokują takie nieprzychylne reakcje przez te wszystkie marsze i parady "równości". Akcja zawsze rodzi reakcję....

    OdpowiedzUsuń
  6. Orionie, zgodzę się, ale po dłuższej refleksji tylko częściowo. Gdzie jest ta nasilająca się wrogość wobec homoseksualistów? Ja raczej widzę coś przeciwnego w swoim środowisku. Dla niektórych to, czy jesteś za związkami partnerskimi lub przeciw, jest testem tego, czy będą się z Tobą w ogóle zadawać. Jeśli jest jakaś nienawiść, to chyba tylko u fanatycznych katolików, słuchaczy pewnej stacji z Torunia... A oni przecież nie są większością. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń