poniedziałek, 11 lutego 2013

Fałszywy obraz Boga w kalwinizmie

Choć Jan Kalwin nie żyje od 450 lat, jego nauki przetrwały. Co zadziwiające, przyjęte zostały przez tych, których on bezlitośnie - z gorliwością prawdziwie inkwizutorską - zwalczał. I tak dziś np. niejeden baptysta jest bardziej zagorzałym kalwinistą od niejednego członka Kościoła Ewangelicko - Reformowanego (wywodzącego się od Kalwina). Pomiędzy protestantami toczą się zawzięte spory, zwłaszcza wokół teorii "predestynacji" - według której Bóg tylko niektórych wybrał do życia wiecznego (zbawienie), resztę przeznaczając do posłania do piekła (potępienie). Zwolennicy kalwinizmu potrafią czasem z ogromną pogardą traktować tych, którzy się z nimi nie zgadzają. Niektórzy (!) posuwają się tak daleko, że tych, którzy nie kierują się pięcioma punktami kalwinizmu (będących w istocie... kalwińskich dogmatów wiary!), traktują praktycznie jak pogan, uważając za ludzi, którzy idą drogą prosto do piekła, bo nie uznają tych samych zasad.  Tymczasem przez samego Kalwina byliby (w najlepszym wypadku) przegnani z własnych domów, gdyby mieli pecha urodzić się i żyć tam, gdzie sięgnęła jego władza, choćby za to tylko, że za właściwy uznają chrzest "w wieku świadomym", a nie w niemowlęctwie. Zachęcam do obejrzenia znakomitego wykładu znanego apologety, Dave'a Hunta, nt. błędów teologii reformowanej:



Słowo Boże mówi nam, co innego, niż twierdził Kalwin i współcześni zwolennicy jego teologii: „Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy - bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka - ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia (2. List Piotra 3,9 - tłumaczenie "Biblia Tysiąclecia"). Oczywiście poważnych błędów jest znacznie więcej - mówi o nich Dave Hunt. Dla wielu może być wielkim zaskoczeniem pochodzenie nauki Kalwina o "predestynacji" - zwłaszcza dla tych kalwinizujących ewangelicznych, którzy zakochani w kalwinizmie równocześnie nienawiścią darzą wszystko, co katolickie.

Nie mógłbym być kalwinistą z tego jednego powodu, że Słowo Boże mówi co innego, niż słowa Kalwina i jego uczniów. Szanuję przy tym tych, którzy wyznają kalwinizm - dobrym naukom i ciekawym wnioskom chętnie przyklasnę (cytowałem niedawno przecueż Johna Pipera). Odnoszę jednak wrażenie, że czytują oni inną Biblię - a raczej co prawda tę samą Biblię, ale w świetle nauczania ludzkiego, w świetle kalwińskiej filozofii, która - podobnie, jak to jest w katolicyzmie, narzuca konkretną interpretację i nie pozwala na inną. Gdy ktoś przyjmuje kalwinizm jako dogmat, zaczyna w Biblii szukać tego, co potwierdza te przekonania.

9 komentarzy:

  1. Podczas dyskusji z moim kolegą kalwinistą usłyszałam historię Mojżesza i faraona - że faraon został przeznaczony na potępienie, gdyż Bóg powiedział, że zatwardzi jego serce. Jednak z całości historii Izraela i Starego Testamentu widać, że miało to jakiś cel - skłonienie samego ludu izraelskiego do wyjścia (wielu nie chciało wychodzić z Egiptu, mimo narzekań), a w konsekwencji chwałę Boga...
    Tak to widzę, choć mogę się mylić, ale nie mogę przyjąć predestynacji. Choćby dziś czytałam Księgę Ezechiela, gdzie w 3 rozdziale jest mowa o tym, że "Kto chce słuchać, niech słucha, a kto nie chce słuchać, niech nie słucha - gdyż to dom przekory." (Ez 3, 27b).
    No i pojawia się pytanie, zadane przez Hunta - skąd wiadomo, że akurat ten kalwinista jest zbawiony i wybrany?
    Osobiście uważam, że to jest tak samo jak z nauczaniem o sabacie w przypadku adwentystów - część wierzących traktuje to jak dogmat, dzieląc chrześcijan. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie Faraon tak jak każdy miał do pewnego momentu możliwość upamiętania.
      Dopiero kiedy przekroczył tę granicę Bóg zatwardził jego serce.

      Wg mnie Bóg zatwardził jego serce pod koniec plag, kiedy wszyscy z otoczenia faraona mówili mu żeby już odpuścił, faraon się zaciął.
      I to właśnie wtedy Bóg podtrzymał go w tym zacięciu żeby dokonać sądu nad Egiptem i zabrać ich pierworodnych tak jak oni zabierali pierworodnych Izraelitom.

      Nie jestem pewien czy pościg faraona był spowodowany działaniem Boga - wg mnie nie.
      Mój obraz tej sytuacji jest taki:
      Bóg znał charakter faraona, "pobłogosławił" jego wojenne wyprawy tak, że stał się egipskim Napoleonem. Potem dał mu spotkanie z Mojżeszem i plagi po by dokonać sądów nad Egiptem - Bóg wiedział że ten faraon jest wystarczająco wyniosły by długo się opierać. Ponadto kiedy długo trwał w swoim zacięciu z własnej woli, Bóg podtrzymał go w tym zatwardzając dodatkowo jego serce, żeby dokonać sądów do końca a potem go zwolnił.

      Mimo tego, że Bóg odpuścił, faraon nie mógł przeboleć swojej porażki: był zbyt dumny i wyniosły. wolał skazać swoich najlepszych ludzi na śmierć niż przegrać.

      Dlatego rozpoczął pościg, w którym zginął on i wszyscy "szlachetnie" urodzeni Egipcjanie (to oni powozili rydwanami).

      To dlatego w poemacie Ipuwera (kapłan Egipski z czasów plag) czytamy, że kobiety Egipskie ze szlachetnych rodów musiały sobie brać za mężów chłopów Egipskich.

      Usuń
  2. A z tymi pięcioma zasadami kalwinizmu, to jest jak widzę tak samo, jak w kościele katolickim. Katolicy też nauczają, że papiestwo, chrzest niemowląt, kult Marii - są naukami ewangelicznymi, które były nauczane przez apostołów...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżdżąc tyle lat na Europejskie Spotkania Młodych i do samego Taize, zastanawiałem się dlaczego brat Roger - będący wyznania kalwińskiego - tak często, w tak wielu swoich pismach i wypowiedziach, powołuje się na Augustyna. No to teraz już rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten tekst to obłędny bełkot ignoranta.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, ze kolega potrzebuje poznać Chrystusa! zastanawiałem się, czy w ogóle ten komentarz dopuścić, bo się nie nadaje do niczego - jest to wypowiedź poniżej wszelkiej krytyki. Ogromnie współczuję, że na nic więcej kolegi nie stać. Tak naprawdę w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Z tych słów bije ogromna pustka - brak jakiegokolwiek logicznego argumentu, a zamiast niego opluwanie wskazuje, że kolega nie ma nic wartościowego do przekazania. Uwidaczniają się także problemy duchowe - stąd moja wstępna uwaga, że potrzebuje kolega poznać Chrystusa. Bardzo polecam sięgnąć po Biblię, przyswajać Słowo Boże i wcielać je w życie, a przede wszystkim przyjąć Jezusa Chrystusa i naśladować Go. Bo plucie na innych, pogarda i nienawiść to nauki diabelskie, to droga do piekła. Na przyszłość proszę się powstrzymać od dziecinnych zachowań i - jeśli już nie po chrześcijańsku - to przynajmniej odnosić się do innych po ludzku, z szacunkiem! A jeśli kolega nie ma nic wartościowego do przekazania i nie czuje się na siłach polemizować, to proponuję milczeć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Opracowałem odpowiedź na wykłady Hunta o Kalwinizmie, minuta po minucie. Można je znaleźć tu: http://horn.idl.pl/?odpowiedz-na-wyklady-dave-hunta-o-kalwinizmie,24

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że jesteś tym samym, który komentował wcześniej. Zastanawiam się więc, czy warto czytać co pisze ktoś, kto nie potrafi się po chrześcijańsku do innych odnosić. Jednak przejrzałem. Widzę niedobory wiedzy historycznej, dogmatyzm, przeinaczanie słów Pisma Świętego według własnych przekonań (np. Jana 3, 16), zdziecinnienie (przynajmniej w jednej odpowiedzi) i arogancję (w podsumowaniu). Na tym kończę sprawę - powyższy komentarz traktując jako głos w dyskusji - bowiem nie zajmuję się poważnie błędami kalwinizmu (pozostawiam to znawcom tematu). Poza tym dyskutować można jedynie na pewnym poziomie, a kolega fatalnie zaczął i w dodatku nie ma - jak widzę - zamiaru przeprosić za swą postawę. Smutne!:/

      Usuń
  7. Wreszcie... Pierwsza i zapewne ostatnia rzecz, w przypadku której nie zgadzam się z autorem bloga - kwestia predestynacji, ponieważ uważam cztery punkty kalwinizmu (nie jestem przekonany Ograniczonego Odkupienia, lecz Jan Kalwin również nie pisał o tej idei w swojej teologii) za biblijne. Reszta jednak bez zarzutu! :P

    OdpowiedzUsuń