wtorek, 19 lutego 2013

Chrześcijanie a Izrael

"Pytam więc: Czy Bóg odrzucił swój lud? Bynajmniej. Przecież i ja jestem Izraelitą, z potomstwa Abrahama, z pokolenia Beniamina. Nie odrzucił Bóg swego ludu, który uprzednio sobie upatrzył. Albo czy nie wiecie, co mówi Pismo o Eliaszu, jak się uskarża przed Bogiem na Izraela: Panie, proroków twoich pozabijali, ołtarze twoje poburzyli; i zostałem tylko ja sam, lecz i na moje życie nastają. Ale co mu mówi wyrocznia Boża? Zostawiłem sobie siedem tysięcy mężów, którzy nie zgięli kolan przed Baalem. Podobnie i obecnie pozostała resztka według wyboru łaski. A jeśli z łaski, to już nie z uczynków, bo inaczej łaska nie byłaby już łaską. Cóż więc? Czego Izrael szukał, tego nie osiągnął, ale wybrani osiągnęli; pozostali zaś ulegli zatwardziałości, jak napisano: Zesłał Bóg na nich ducha znieczulenia, dał im oczy, które nie widzą, i uszy, które nie słyszą, aż do dnia dzisiejszego. A Dawid powiada: Niechaj stół ich stanie się dla nich sidłem i siecią, i zgorszeniem, i zapłatą; niech zaćmią się ich oczy, aby nie widzieli, a grzbiet ich pochyl na zawsze. Mówię tedy: Czy się potknęli, aby upaść? Bynajmniej. Wszak wskutek ich upadku zbawienie doszło do pogan, aby w nich wzbudzić zawiść. Bo jeśli ich upadek stał się bogactwem świata, a ich porażka bogactwem pogan, to o ileż bardziej ich pełnia? Do was zaś, którzy jesteście z pogan, mówię: Skoro już jestem apostołem pogan, służbę moją chlubnie wykonuję; może w ten sposób pobudzę do zawiści rodaków moich i zbawię niektórych z nich. Jeśli bowiem odrzucenie ich jest pojednaniem świata, to czym będzie przyjęcie ich, jeśli nie powstaniem do życia z martwych? A jeśli zaczyn jest święty, to i ciasto; a jeśli korzeń jest święty, to i gałęzie. Jeśli zaś niektóre z gałęzi zostały odłamane, a ty, będąc gałązką z dzikiego drzewa oliwnego, zostałeś na ich miejsce wszczepiony i stałeś się uczestnikiem korzenia i tłuszczu oliwnego, to nie wynoś się nad gałęzie; a jeśli się chełpisz, to pamiętaj, że nie ty dźwigasz korzeń, lecz korzeń ciebie. Powiesz tedy: Odłamane zostały gałęzie, abym ja był wszczepiony. Słusznie! Odłamane zostały z powodu niewiary, ty zaś trwasz dzięki wierze; nie wzbijaj się w pychę, ale się strzeż. Jeśli bowiem Bóg nie oszczędził gałęzi naturalnych, nie oszczędzi też ciebie. Zważ tedy na dobrotliwość i surowość Bożą - surowość dla tych, którzy upadli, a dobrotliwość Bożą względem ciebie, o ile wytrwasz w dobroci, bo inaczej i ty będziesz odcięty. Ale i oni, jeżeli nie będą trwali w niewierze, zostaną wszczepieni, gdyż Bóg ma moc wszczepić ich ponownie. Bo jeżeli ty, odcięty z dzikiego z natury drzewa oliwnego, zostałeś wszczepiony wbrew naturze w szlachetne drzewo oliwne, o ileż pewniej zostaną wszczepieni w swoje drzewo oliwne ci, którzy z natury do niego należą. A żebyście nie mieli zbyt wysokiego o sobie mniemania, chcę wam, bracia, odsłonić tę tajemnicę: zatwardziałość przyszła na część Izraela aż do czasu, gdy poganie w pełni wejdą, i w ten sposób będzie zbawiony cały Izrael, jak napisano: Przyjdzie z Syjonu wybawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba. A to będzie przymierze moje z nimi, gdy zgładzę grzechy ich. Co do ewangelii, są oni nieprzyjaciółmi Bożymi dla waszego dobra, lecz co do wybrania, są umiłowanymi ze względu na praojców. Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże. Bo jak i wy byliście niegdyś nieposłuszni Bogu, a teraz dostąpiliście miłosierdzia z powodu ich nieposłuszeństwa, tak i oni teraz, gdy wy dostępujecie miłosierdzia, stali się nieposłuszni, ażeby i oni teraz miłosierdzia dostąpili.  Albowiem Bóg poddał wszystkich w niewolę nieposłuszeństwa, aby się nad wszystkimi zmiłować. O głębokości bogactwa i mądrości, i poznania Boga! Jakże niezbadane są wyroki jego i nie wyśledzone drogi jego! Bo któż poznał myśl Pana? Albo któż był doradcą jego? Albo któż wpierw dał mu coś, aby za to otrzymać odpłatę? Albowiem z niego i przez niego i ku niemu jest wszystko; jemu niech będzie chwała na wieki. Amen." (List do Rzymian 11)

Wielką herezją jest głoszenie, że Bóg porzucił Izrael. Wielką herezją jest nauczanie, że oto teraz tylko chrześcijanie są ludem wybranym, "nowym Izraelem". "Teologia zastępstwa" pojawiła się w Kościele katolickim wraz z antysemityzmem - gałązka wszczepiona w drzewo oliwne, zaczęła wynosić się ponad inne gałęzie. Doszło do tego, że uznano się za "jedyny prawdziwy Izrael", a Izraelitów zaczęto traktować w sposób często wręcz skandaliczny. Niektórzy poszli tak daleko tą drogą negacji, że dziś mówią, że Żydzi to tak naprawdę nie Żydzi, lecz Chazarowie, że wcale nie są potomkami Izraela. Być może lepiej się z tym czują - czują się usprawiedliwieni, gdy żądają "zaprzestania okupacji" Palestyny, gdy wyrażają się z pogardą, gdy piszą o "żydowskich spiskach"... Może "problemem" jest to, że często sami uważają się za "chrześcijan" i wiedzą, że Biblia została napisana przez Żydów, że Jezus był Żydem (niektórzy to kwestionują, stwierdzając: "To żydowska propaganda mówi, że Jezus był Żydem, a naprawdę był On Galilejczykiem") - więc jest jakaś potrzeba w takich ludziach, by poodcinać od Biblii i Jezusa tych wszystkich, którymi oni tak pogardzają... To jest naprawdę wielkie odstępstwo od wiary, od Boga, od Biblii!

Jako chrześcijanie kochamy Naród Wybrany...  Tak, jak kiedyś diabeł namieszał w sercach ludzi, że ci, którzy uważali się za "chrześcijan" zaczęli nienawidzić potomków tych, których Bóg prowadził tak wiele wieków, tak później Bóg dotknął się serc tych, którzy zaufali Ewangelii Chrystusowej, pobudzając ich do miłości do Izraela. Bóg pomaga nam zrozumieć, że nie porzucił On swego ludu, nie odwrócił się od Niego, nie zapomniał o nim, lecz dopuścił, by wśród nich zapadła duchowa ciemność, byśmy my mogli otrzymać światło i być zbawieni - by nas wszczepić w Izraela. Jeśli my - chrześcijanie jesteśmy dzisiaj tymi wybranymi przez Boga, to oznacza, że zostaliśmy wszczepieni w ten lud. Dlatego choćby nie ma w chrześcijaństwie miejsca na antysemityzm - jeśli ktoś gardzi narodem żydowskim, to jakże może być chrześcijaninem?  Nie mamy Żydów kochać bardziej niż innych ludzi - nie mamy czynić różnicy pomiędzy ludźmi a ludźmi - ale powinniśmy pamiętać, że to w ten lud zostaliśmy wszczepieni, a przez to ma on dla nas większe znaczenie.

Antysemityzm jest wielkim złem - tu nie ma cienia wątpliwości. Filosemityzm natomiast jest równie wielkim błędem! Obserwując postawę chrześcijan wobec ludu Izraela dostrzegam, że miłość do nich - choć szlachetna - jakby nas duchowo zaślepiła i pobłądziliśmy. Wielu chrześcijan idealizuje Izrael i wydaje im się, że wszystko, co robią Żydzi jest dobre i słuszne, że nie czynią oni nic złego. Wydaje mi się, że wielu chrześcijan uznaje za swój "chrześcijański obowiązek" popierać Izrael zawsze i wszędzie. Być może słuszność mają ci, którzy mówią, że Żydzi doskonale potrafią to wykorzystać i manipulować chrześcijanami do własnych celów. Miłość jest szlachetnym uczuciem, lecz nie może być bezrozumna i naiwna. Chrześcijanie często w swym podejściu do Izraela przypominaj rodziców, którzy zachwycają się wszystkim, co zrobi ich dziecko i nie zważają na to, że właśnie zrobiło ono coś bardzo złego. Takie zapatrzenie i zachwyt nie jest szlachetnym uczuciem, lecz działaniem destrukcyjnym. Powinniśmy kochać Izrael, ale nie powinniśmy biernie przyglądać się, gdy lud ten źle czyni. Właśnie w imię miłości powinniśmy wówczas reagować. To jedna myśl...

Druga kwestia jest jeszcze ważniejsza... Żydów określa się bardzo często mianem "starsi bracia w wierze" - i jest to słuszne, chociaż współczesny judaizm różni się znacznie od pierwotnego, od "religii mojżeszowej", obrósł naukami rabinów i jest bardziej "talmudyczny", niż "mojżeszowy"... My, chrześcijanie, miłujemy jednak tych naszych "starszych braci" - bo choć zbłądzili, wierzymy w tego samego Boga, należymy do tej samej rodziny... Ale czy ta miłość nas nie zaślepiła? Czy nie wydaje nam się, że skoro wierzą oni w Boga, skoro chodzą do synagog i modlą się, to jest już dobrze i niczego więcej im nie trzeba? Czy miłując ich nie zapomnieliśmy przypadkiem o takim "szczególe" jak odkupieńcza misja Jezusa Chrystusa i nakaz głoszenia Ewangelii? To, że Żydzi są tym narodem, który Pan umiłował, wcale nie oznacza, że nie potrzebują oni Chrystusa, że nie potrzebują nawrócenia i pojednania z Bogiem! Jeśli tylko ich obejmujemy i milczymy, nie mówimy im o jedynej drodze zbawienia, to... tak w gruncie rzeczy pozwalamy im iść na śmierć, na potępienie. Gdyby chrześcijanie nie mieli ewangelizować Żydów, to Bóg by ich posłał od razu poza Izrael, ale Jezus nakreślił inny plan: "...weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi" (Dzieje Apostolskie 1, 8) Ewangelizację świata polecił rozpocząć od tych, którzy od wieków byli Narodem Wybranym, a potem iść dalej. Polecenie jest jasne: głoście Ewangelię Żydom!

Dlaczego chrześcijanie tak wiele mówią o Izraelu - zarówno jako narodzie, jak i o kraju danym temu narodowi - a tak mało uwagi poświęceją kwestii głoszenia Ewangelii wśród tego narodu, który dał nam Jezusa? Jezus powiedział nam: "Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem" (Ewangelia Mateusza 28, 18 - 19) Tylko dlaczego chrześcijanie "idąc na cały świat" jakoś tak... omijają Izrael? Dlaczego wydaje nam się, że mamy docierać do Indian, Papuasów, czy gdziekolwiek indziej, ale nie do Izraela? Czy naprawdę wierzymy, że Bóg to sam jakoś załatwi? A może wierzymy, że skoro są Narodem Wybranym, to nie potrzebują Ewangelii?

Jest głęboka noc, a ta myśl mi nie daje spać, że jesteśmy powołani do tego, by głosić Ewangelię nie pomijając Izraela, że Żydom - także tym bardzo religijnym! - mamy tak samo mówić o Chrystusie, jak Indianom czy Papuasom, bo tak samo potrzebują Zbawiciela! Jeśli ich miłujemy, to właśnie tym bardziej powinniśmy im właśnie zwiastować Ewangelię! Powinniśmy modlić się o nich, o to, by opadały zasłony z ich oczu i by zbliżyli się do Pana, poznali Mesjasza i byli zbawieni. Powinniśmy wspierać z całego serca tych spośród nich, którzy już wierzą w Jezusa - powinniśmy wspierać ruch mesjański. Powinniśmy wysyłać misjonarzy do Izraela i tam, na ulicach żydowskich miast być niczym nowi prorocy! Bóg umiłował Izrael i miłuje go nadal... Wszyscy znamy słowa Apostoła: "Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania" (2. List Piotra 3, 9) Te słowa dotyczą także i tych, którzy są cząstką Narodu Wybranego z pochodzenia! I my, chrześcijanie - tak sądzę - powinniśmy dziś wracać do Jerozolimy i wszędzie tam, gdzie żyją ci, których Pan umiłował, a którzy się zagubili.

1 komentarz:

  1. Niedawno w ramach naukowych poszukiwań trafiłam na forum Żydów polskich. Ponieważ temat był dla mnie interesujący i pasujący do moich poszukiwań (szukałam czegoś na temat etyki żydowskiej), poczytałam sobie co nieco. I cóż, wygląda na to, że pewne odmiany współczesnego judaizmu de facto są deistyczne - Bóg jest i stworzył świat oraz prawa, które nim rządzą, ale nie ingeruje w niego w ogóle.
    Będąc w Niemczech miałam okazję doświadczyć nabożeństwa baptystów niemieckich i Żydów mesjanistycznych. To było coś niesamowitego, zobaczyć na własne oczy dwa narody, które mają za sobą ciężką historię - i uwielbiają wspólnie Boga!
    Fakt, że coraz więcej Żydów nawraca się do Pana Jezusa jest jednym ze znaków Jego zbliżającego się powrotu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń