sobota, 2 lutego 2013

Być konserwatystą dziś...

"Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. (...) I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy; dlatego też wydał ich Bóg na łup pożądliwości ich serc ku nieczystości, aby bezcześcili ciała swoje między sobą, ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddawali cześć, i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności; kobiety ich bowiem zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze, podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę." (List do Rzymian 1, 18 i 23 - 27)
Źródło: "Goniec Polski"

Można to ująć inaczej: DIABEŁ przegrał w polskim parlamencie - przynajmniej tym razem... Bo jeśli coś jest pewne, to między innymi to, że ataki na fundamenty naszego życia społecznego, na rodzinę, na małżeństwo jako (wyłącznie!) związek (jednego) mężczyzny z (jedną) kobietą, z pewnością nie ustaną. Nawet w najgorszych latach komunizmu nie czyniono takich zamachów na... normalność, co przekonuje mnie, że system "róbta co chceta" (deformacja wolności) jest gorszy od komunizmu. W niektórych krajach przekształcił się już w prawdziwą dyktaturę, gdzie chrześcijan stawia się przed sądem za to, że mówią: "homoseksualizm jest grzechem" lub odmawiają homoseksualistom goszczenia ich we własnym domu (przypadek małżeństwa z Wielkiej Brytanii, które postawione zostało przed sądem, gdyż odmówili wynajęcia pokoju w prowadzonym przez siebie hotelu parze homoseksualistów), zakłóca się nabożeństwa chrześcijańskie tam, gdzie chrześcijanie nie są odpowiednio "tolerancyjni" dla grzechu, jakim są dewiacje seksualne, do szkół wprowadza się "uświadamianie" - czyt. dokonuje się "prania mózgu" dzieciom, by te uznały homoseksualizm za "normę", ogranicza się wolność słowa... Żyjemy (jeszcze) w stosunkowo normalnym kraju (trzeba uczciwie przyznać, że jest to zasługą konserwatyzmu katolickiego), ale... jak długo jeszcze?

Z przerażeniem obserwuję diabelskie ataki - obecnie na tych naszych reprezentatntów w Parlemencie, którzy odważnie zagłosowali zgodnie z własnym sumieniem, z wyznawanymi przez siebie wartościami. Obserwuję to np. na profilu posła (i pastora - bo chociaż nie pełni obecnie tej funkcji, wciaż jest dla mnie pastorem, choć nie znam go osobiście i nigdy nie byłem na żadnym prowadzonym przez niego nabożeństwie) Johna Abrahama Godsona, którego bardzo podziwiam, choć nie popieram partii do której należy. Jest on niewątpliwie "człowiekiem z zasadami", a diabeł - jak wynika z obserwacji - takich ludzi nienawidzi (za to Bóg ich kocha!). W świecie coraz bardziej kierującym się diabelską doktryną "róbta co chceta" (pozornie tylko przypominającą myśl "świętego" Augustyna: "Kochaj i czyń co chcesz", gdzie kluczowym słowem jest "kochaj") bycie konserwatystą i wierność zasadom moralnym, ma coraz więcej cech bohaterstwa. w świecie PSEUDOwolności, którego zasady "wolnościowe" oparte są na "róbta co chceta", najmniej wolności pozostawia się tym, którzy chcą żyć i nauczać według Bożych zasad. Tym mówi się: "To są twoje prywatne poglądy i nawet ich nie wypowiadaj, ostaw je dla samego siebie - to twoja sprawa, w co wierzysz", wprowadza się coraz ostrzejszą cenzurę - i tu znowu przychodzi do głowy tylko porównanie z systemem komunistycznym. Stoimy u progu kolejnej światowej dyktatury - być może gorszej od komunizmu i islamu!

Słowo Boże mówi nam, że homoseksualizm, transseksualizm, zoofilia a także cudzołóstwo (i wiele innych czynów) to grzech. Nie rozróżnia przy tym, który z grzechów jest lżejszy, który cięższy - wszystkie są jednakowej wagi i obciążają nas tak samo, tak samo ściągają nas na "szerokiej" drodze (por. Ew. Mateusza 7, 13), która jest w istocie "równią pochyłą", po której ludzie staczają się prosto do piekła (z "przystankiem" przed Sądem Bożym, zwanym Ostatecznym). Nie uwzględnia też rzekomej "miłości", jak niektórzy nazywają seksualne pożądanie lub grzeszne uczucia. Bóg bowiem nie jest hipokrytą, jak wielu ludzi i nie skrywa brudu pod pięknymi słowami. Jego przekaz jest klarowny - nie, nie - tak, tak; to jest grzechem - to jest dobrem; tak nie czyń - czyń tak... To ludzie czynią wszystko, by tylko odsunąć od siebie prawdę, że ich uczynki są złe i grzeszne. Szatan zwiódł ludzi i nauczył, jak sami siebie mamy okłamywać, by trwać wiernie przy nim, by zagłuszać sumienie, by walczyć z prawdą. Z tego między innymi powodu homoseksualizm jest nazywany "odmienną orientacją seksualną" - to tylko eufemizm zastępujący słowa "dewiacja" i "grzech".

Jeśli homoseksualizm jest grzechem i cudzołóstwo jest grzechem, chrześcijanin nie może popierać tzw. "związków partnerskich". Uważam, że chrześcijanin nie może wspierać rozwiązań prawnych, które będą "normować" sprawy takich związków - bo to oznacza wspierać grzech, ułatwiać życie w grzechu. Grzech jest wynikiem buntu przeciwko Bogu - wspierać grzech to znaczy opowiedzieć się po stronie diabelskiej rebelii! Prawo w naszym kraju nie jest doskonałe (bo doskonałe jest tylko prawo dane przez Boga), ale kwestie "związków" reguluje dostatecznie dobrze: małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny (tak musi zostać!); rodzina może być niepełna (samotna matka, samotny ojciec), lecz opiera się na małżeństwie ("wolne związki" też tworzą coś na kształt rodziny, ale nie jest to rodzina w pełnym tego słowa znaczeniu); małżonkowie mogą się wspólnie rozliczać z podatku, co stanowi nie przywilej, lecz ulgę dla "produktywnego związku", z którego mogą się rodzić dzieci; potrzeba tak rozumianej rodziny, by adoptować dzieci - bo dziecko potrzebuje i matki (kobiety) i ojca (mężczyzny)... W tym nasze prawo jest DOBRE i to powinno być NIENARUSZALNE! Zwolennicy "związków partnerskich" walczą nie tylko o zaakceptowanie grzechu, ale też o podobne traktowanie związków pożądanych (rodzin) i takich, które nie są dla państwa w żaden sposób pożyteczne, gdyż nie prowadzą do pojawienia się potomstwa.

Zwolennicy "związków partnerskich" rzucają hasłami o prawie do dziedziczenia i prawie do np. odwiedzania w szpitalu i zasięgania informacji o stanie zdrowia partnera - rzecz w tym, że oba te prawa mają! Jest to tylko kwestia wyrażenia woli i dokumentów prawnych. Jeszcze stosunkowo niedawno przychylałem się do rozwiązań prawnych dla "związków partnerskich" (w tym ograniczonym zakresie podanym w tym akapicie!), póki mi nie wskazano (bo nie każdy się musi znać!), że takie rozwiązania istnieją i starczy z nich skorzystać.   Więc po co w ogóle nasz Parlament się tym zajmuje, podczas gdy jest tak wiele znacznie ważniejszych i pilniejszych spraw? Tak naprawdę jest to marnotrawstwem czasu i pieniędzy - naszych wspólnych pieniędzy, bo wszyscy razem utrzymujemy Parlament i Rząd i władze lokalne. Diabeł marnotrawi w ten sposób owoce pracy także chrześcijan, którzy płacą podatki jak każdy inny obywatel.

Jaki powinien być nasz stosunek do homoseksualizmu i do "wolnych związków", a także do homoseksualistów i tych, którzy w "wolnych związkach" żyją? To w gruncie rzeczy pytanie o to, jak powinien wyglądać chrześcijański konserwatyzm, jak być BOŻYM konserwatystą dziś. Niektórzy mylą konserwatyzm z pogardą i nienawiścią i niejeden mówi: "pedał", albo "lesba", albo "dziwka", albo "dziwkarz" i uważa się za "porządnego" konserwatystę, a tymczasem jest tak samo ubabrany w grzechu, jak ci, o których się z pogardą wypowiada! Nienawiść i pogarda, które swe odzwierciedlenie mają w takim podejściu do ludzi, są tak samo grzechem, jak homoseksualizm i cudzołóstwo! I jest to dokładnie tak samo ta szeroko, pochyła droga do piekła! Słowo Boże mówi nam, że Bóg nienawidzi grzechu i tak samo my powinniśmy grzechu nienawidzić. Słowo Boże pokazuje nam Boga jako miłującego prawdę i dobro - i my powinniśmy tak czynić. Mówi nam też, że Bóg umiłował ludzi - także grzeszników (choć inaczej miłuje tych którzy są przez Niego stworzeni, a pogardzają Nim i Jego Słowem, a inaczej tych, którzy usłyszawszy Jego głos odpowiedzieli na Jego wezwanie i są Mu posłuszni) - więc my powinniśmy ludzi miłować.  

Na tym ma nasz konserwatyzm polegać, byśmy grzechu nienawidzili, prawdę mówili, a ludzi kochali! Konserwatyzm nasz powinien być FUNDAMENTALISTYCZNY - czyli: mocno posadowiony na fundamencie Słowa Bożego. Ten, kto trwa przy Bogu i Słowie Bożym, automatycznie jest konserwatystą w poglądach na kwestie moralne - wszelkie nowinkarstwo, lub próby przedefiniowania pojęć, przeinterpretowania Słowa Bożego, są odejściem od Boga i zwróceniem się przeciwko Panu!

6 komentarzy:

  1. Amen Mathetes! A ja mam nieco inne spojrzenie na tę kwestię - że tak powiem od drugiej strony. Moim zdaniem jest to kolejna próba odwrócenia uwagi ludziom w Polsce od naprawdę istotnych spraw dla naszego kraju. Jak to jest - służba zdrowia leży i kwiczy, edukacja tak samo, bezrobocie (szczególnie wśród młodych) rośnie, starzy żyją w coraz większej biedzie, dzieci rodzi się mało, co trzecie dziecko w Polsce chodzi głodne lub niedożywione - a tutaj posłowie rozważają sobie o gejach i lesbijkach... Dlaczego jakoś dziwnie niedawno zniknęła sprawa umów śmieciowych? Dla mnie to ewidentna próba dalszego podzielenia już podzielonego społeczeństwa i manipulacji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Możesz mieć w tym sporo racji - z takim zastrzeżeniem, że nie doszukiwałbym się jakich działań celowych, a raczej tego, że zajmujemy się bzdurami, zamiast koncentrować się na tym, co dla nas ważne...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się ta wypowiedź brata Godsona:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,13348736,Godson__Homoseksualizm_jest_wypaczeniem__Bycie_ciemnoskorym.html
    http://gosc.pl/doc/1447192.Bycie-ciemnoskorym-nie-jest-wypaczeniem-od-normy-a
    Pokazuje on co to znaczy być chrześcijaninem i jak swe chrześcijaństwo wprowadzać w politykę.

    OdpowiedzUsuń
  4. No to ja już widzę jak mu dadzą żyć niektórzy... Swoją drogą, zawsze jak ktoś mi mówi, że WHO zdecydowała, że homoseksualizm to nie choroba czy zaburzenie, to ja odpowiadam, że owszem, tak zdecydowała, ale nie na podstawie badań, tylko... Głosowania. I potem mówię, że ładnie by nauka (choćby medycyna) wyglądała, gdyby wszystkie twierdzenia przechodziły przez głosowanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. No niestety "postępowi" i "tolerncyjni" już się za niego zabrali. :/ Że "kretyn", że "czarnuch", że sam będąc w mniejszości powinien wspierać inne mniejszości, że powinien głosować tak jak tego od niego chcą, a nie zgodnie z własnym sumien iem, że ma "spieprzać do Afryki i nago latać"... Ktoś z komentujących zapytał: "małpka chce banana?" Szkoda gadać! :(((

    OdpowiedzUsuń
  6. No cóż, to tylko pokazuje, jacy naprawdę są obrońcy "uciśnionych" homoseksualistów.
    A swoją drogą, jedna z bliskich mi osób miała kiedyś przyjaciela, homoseksualistę. I opowiadała mi, że on nie czuł ani nie czuje się dyskryminowany ani w latach 60-tych, kiedy za homoseksualizm szło się siedzieć, ani teraz. I że on wcale nie popiera tej paranoi wokół tego tematu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń