środa, 9 stycznia 2013

Życie chrześcijańskie wczoraj i dziś

Oto tekst jakiegoś pouczenia chrześcijańskiego w publikacji z 1889 roku, zamieszczony dziś na Facebooku przez jednego z Braci w Chrystusie. Dziś, oczywiście, można go traktować jedynie z lekkim przymróżeniem oka, ale... skłania też do zastanowienia. Otóż...

Bardzo się czasy zmieniają, zmienia się mentalność ludzka i ludzka filozofia, a także podejście do pewnych spraw. Na przestrzeni wieków różnie też rozumiano pobożność, bogobojność, skromność. Pewnie gorliwi - a może nawet ci nieco liberalni także - chrześcijanie z XIX wieku byliby zdruzgotani, widząc nasze czasy, nawet to, co my - nawet ci z nas, którzy są radykalnymi chrześcijanami - uważamy za będące OK, dostatecznie skromne.  

Czasem mnie zaskakuje, że niektórzy współcześnie żyjący traktują dawne, np. XIX-wieczne jak to, pouczenia jako wzór moralności i chrześcijańskiego życia - także w kwestiach, o których Biblia akurat nie mówi. A czasy się zmieniają. Nie tak dawno czytałem o podejściu chrześcijan do pewnych spraw moralnych w starożytności i wczesnym średniowieczu. Nie przekraczali zapisów Biblii (!) rzecz jasna, ale pewne zachowania, pewna filozofia (że tak powiem), podejście do pewnych spraw, wzorce moralności przez nich przyjęte (cały czas mówimy o kwestiach nieregulowanych przez Słowo Boże!) mogłaby być dla nas, żyjących obecnie, dość szokujące. Wierzcie, albo nie, ale pod pewnymi względami dziś jesteśmy znacznie bardziej radykalni, niż przed wiekami i coś, co przed wiekami by uchodziło i nie byłoby potępione, dziś uznano by prawdopodobnie za skandaliczne. 

Czasy się zmieniają i - uważam - byłoby wręcz niebezpieczne dawne podejście, dawne pouczenia przenosić jako wzorzec dla współczesności. Na wszystko powinniśmy patrzeć przez pryzmat Biblii - i to, co w dawnych pouczeniach jest głęboko zakorzenione w Biblii, warto dogłębniej rozważyć, zaś to, o czym Biblia milczy mamy pełne prawo traktować tylko jako pewną filozofię, na którą nie musimy wcale zwracać uwagi... Mamy opierać się na Biblii - nie na ludzkich naukach, w których często potępiane były zachowania, których Słowo Boże nie potępia, o których nawet nic nie wspomina.

1 komentarz:

  1. Akurat wiek XIX to było stulecie dwóch skrajności - albo panowała w danej społeczności dewocja (ludowa pobożność, często emocjonalna i płytka, niekiedy wręcz fanatyczna), albo w innych grupach był radykalny ateizm, przy którym Richard Dawkins wysiada. Masz rację, dla nas autorytetem ma być Biblia, a nie ludzkie nauki. Swego czasu pastor Z. z naszego zboru opowiadał o tym, jak przez wieki zmieniło się podejście do tzw. pocałunku miłości, stosowanego w kościołach do mniej więcej VII wieku. Ludzie wtedy zaczęli mieć pewne niezdrowe skojarzenia z nim związane i tak pocałunek przy zakończeniu nabożeństwa został zastąpiony uściskiem dłoni. I tak było znowu przez kolejne 1000 lat, aż i ten uścisk dłoni zniknął. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń