czwartek, 31 stycznia 2013

Syn Hamasu

Kim jest bohater? Ktoś powie: bohater to ktoś, kto uratował komuś życie. Inny powie: nasi żołnierze są bohaterami. Kto inny jeszcze pewnie: bohater to ktoś "z charakterem". I wszystko to pewnie w mniejszym lub większym stopniu racja. Czasem jednak największym bohaterstwem nie jest rzucić się w ogień, ryzykując zdrowiem i życiem dla ocalenia kogoś, kto nie może sam wyjść z płonącego domu, ani walka z karabinem w ręku w mniej lub bardziej szczytnym celu... Czasem największej odwagi, największego bohaterstwa potrzeba, by po prostu opowiedzieć się za tym, w czym rozpoznaliśmy prawdę i trwać wiernie w prawdzie - choćby wyrzekli się nas krewni i przyjaciele i choćby nawet groziło nam to utratą życia. Wielcy bohaterowie często działają po cichu, w ukryciu.

Nie jest łatwo być bohaterem - zwłaszcza w czasach szalejącego terroru, wśród ludzi ogarniętych szałem nienawiści... "Syn Hamasu" to autobiografia jednego z takich właśnie bohaterów, który wiedziony szlachetnością serca, dokonuje rzeczy wprost niezwykłych na rzecz pokoju, choć jego decyzje i poczynania mogą nam się wydawać kontrowersyjne. Czasem, by stać się bohaterem, by działać na rzecz dobra swojej rodziny i swojego ludu, trzeba, jak się okazuje, z pozoru... zdradzić najbliższych, przyjaciół i swój lud. Ludzie czasem mogą nie rozumieć - wydaje mi się, że książka, którą chcę opisać, powstała przede wszystkim po to, by to zrozumienie im ułatwić. Jej pierwszym adresatem jest własny ojciec opowiadającego i reszta jego rodziny; dalej - jak się zdaje - przyjaciele i rodacy; a w końcu cała reszta świata, która też potrzebuje wiele, wiele zrozumieć, by mieć pełniejszy obraz tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie.

 
Plakat propagandowy wzywający do uwolnienia
szejka Jusufa, ojca Musaba i zwracający uwagę
na problemy "Palestyńczyków"

Urodzony by mścić

Musab Hasan Jusuf (Mosab Hassan Yousef) jest Arabem z Palestyny. Urodził się w 1978 roku w Ramallah, "stolicy" Autonomii Palestyńskiej. Jest pierworodnym synem Hasana Jusufa, jednego z najbardziej szanowanych szejków (przywódców religijnych) na obszarze Palestyny, współzałożyciela Hamasu (choć nie jest on wymieniany wśród założycieli). Szejkiem był także dziadek Musaba, Jusuf Dawud. Tak, jak jego ojciec pragnął naśladować swego ojca, tak samo także dla Musaba jego rodzic był wzorem dobrego muzułmanina, którego chciał naśladować w jego miłości do Allaha i gorliwości w życiu wiarą i głoszenia wiary. Był też Hasan dla swego syna wzorcem cnót moralnych, wzorcem dobrego życia, człowiekiem wręcz "kryształowym", pokojowo nastawionym do ludzi, pragnącym zawsze czynić dobro. Musab ufał swemu ojcu bezgranicznie, a  czasem też dla ojca stał się zaufanym człowiekiem i nadzieją, że pójdzie w jego ślady... Dopiero po latach Musab zrozumiał, że jego ojciec nie był do końca takim człowiekiem, jak się mu zdawało.

Hamas... Samo to słowo dziś wywołuje strach! Gdy je słyszymy, same przychodzą nam na myśl obrazki widziane w mediach: "bojownicy" w czarnych maskach z zielonymi opaskami wokół głowy, wykrzykujący "Allahu akbar!", wymachujących bronią, wykrzykujący swą nienawiść, ostrzeliwujący izraelskie osady... "Syn Hamsu" jest wprost bezcennym źródłem danych dla ludzi, którzy pragną się dowiedzieć czegoś więcej o tej organizacji, jej celach, o tworzących ją ludziach, niż to, co podają nam media. Musab doskonale zna to środowisko - nie ma ono przed nim tajemnic, bo w nim dorastał i wychowywał się. To właśnie z racji swych tak bliskich relacji z tą organizacją, nazwany został "Synem Hamasu". Opowiedziana przez niego historia to niezwykły obraz narodzin i przeobrażeń, jakim ulegał Hamas, przy czym sprostowuje pewne nieprawdziwe informacje o organizacji.

To także obraz tego, w jak niszczący sposób wpłynęła na niego ideologia Hamasu i innych "bojowników". Od początku mamy obraz młodego człowieka, któremu wmówiono, że państwo Izrael jest złem, że Żydzi są źli, że są agresorami, okupantami. Nasączono go do głębi ideologią zniszczenia Izraela, pozbycia się Żydów. Jako dziecko zaczął od obrzucania Żydów kamieniami. Potem pragnął zabijać...

Walka o ziemię

Książka ta jest także ciekawym obrazem konfliktu izraelsko - palestyńskiego. Podobnie jak "Siły światłości" Brata Andrew i Ala Janssena pokazuje inny obraz państwa izraelskiego, niż ten wyidealizowany, który nosi w sercu wielu chrześcijan. Pokazuje bezprawie i ogrom krzywd wyrządzonych przez żołnierzy Tzva Hahagana LeYisra'el (Sił Obronnych Izraela). Na jej kartach znajdziemy wstrząsające opisy poczynań żołdaków, a także tego, w jakich warunkach żyli ci, którzy zostali pojmani przez Izraelitów. Opisu więzienia w którym się znalazł Musab, gdy został schwytany, i celi, w której był przetrzymywany, naprawdę lepiej nie czytać po dopiero co spożytym posiłku! Serce poruszają też opisy pobicia i tortur przez jakie przechodzili więźniowie. Nie! Izrael nie jest bez winy. Ba! Radykalizacja postawy "Palestyńczyków" - akty terroru, których się dopuszczają - w jakimś stopniu bierze się z tego, co przeszli, jest efektem cierpienia. W pewnym sensie sam Izrael odpowiada za zjawisko, jakim jest palestyński terroryzm.  Można zrozumieć pragnienie odzyskania wszystkich ziem im należnym - całego Izraela w takich granicach, jak go opisuje Biblia - bo mają prawo żyć na tej ziemi, którą otrzymali od Boga, ale cel nie uświęca środków!

Wierzę, że odrodzenie państwa Izraela jest częścią woli Boga i jeśli trzeba było odsunąć inne ludy, ja to rozumiem. Przecież wówczas gdy Bóg wprowadził Izraelitów do Kanaanu, Kanaan nie był pustkowiem - tam żyły inne ludy, które musiały ustąpić. A jeśli to Bóg zdecydował o odrodzeniu Izraela, to dlaczego ponownie by nie miał zdecydować o odsunięciu innych ludów? Tym bardziej, że tzw. "Palestyńczycy" tak naprawdę tylko w niewielkiej części są potomkami tych, którzy na ziemi Izraela żyli od wieków. Polecam w tym momencie niezwykle ciekawe i bardzo przekonywujące, napisane podstawie wielu niezależnych źródeł, opracowanie dr Harry'ego Mandelbauma pt. "Arabowie w Ziemi Świętej"! "Palestyńczycy" są szczerze przekonani, że ich przodkowie żyli na tych terenach od pokoleń i że jest to ich ziemia. To przekonanie wpojono także Musabowi i na kartach książki widoczne jest, że on szczere w to wierzy. Książka pomaga spojrzeć na konflikt i jego podstawy oczami "Palestyńczyka", który niekoniecznie ma rację, ale odsłania swoje serce i pomaga tym samym zrozumieć, czym kierują się ci ludzie, którzy walczą z Izraelem. To także jest bardzo cenne! Myślę, że zrozumienie ludzi jest pierwszym krokiem, by przełamać strach przed nimi, by pod maskami na głowach, nad którymi wznoszą karabiny, dostrzec po prostu... ludzi. Musab pomaga nam zrozumieć, że agresja w znacznym stopniu jest skutkiem cierpienia.

Musab z wielką szczerością opisuje sytuację w Palestynie. Nie tylko cierpienie i nastroje społeczne, ale także postawy "bojowników". Książka jest obrazem konfliktów, rywalizacji o wpływy i... wielkiego zakłamania. Obiektem ostrej krytyki autora jest zwłaszcza Jaser Arafat, który - według słów Musaba - z jednej strony na swej działalności zbił wielką fortunę, z drugiej zaś... tylko pozornie chciał pokoju z Izraelem. Mamy doprawdy szokujący obraz tego człowieka, który z terrorysty stał się dla wielu ludzi na świecie "bohaterem" i "bojownikiem o pokój". Czyżby rzeczywiście udało się świat aż tak oszukać? Czy udało się oszukać nawet Norweski Komitet Noblowski, który w 1994 roku uhonorował Jasera Arafata Pokojową Nagrodą Nobla? Jeśli prawdą jest to, co opisał Musab, to... być może należałoby go pośmiertnie tej nagrody pozbawić. Z drugiej strony - może Musabem kierowała niechęć do Arafata, OWP i władz Autonomii Palestyńskiej, charakterystyczna dla Hamsau? Wydaje się jednak, że jego serce jest od tego wolne... Czy naprawdę "bojownikom" chodzi o "wolność" dla Palestyny, o ziemię? Musab pokazuje, że w gruncie rzeczy chodzi o władzę i interesy i choćby udało się doprowadzić do upadku Izrael i zająć jego terytorium, walka będzie trwała nadal, a może nawet stać się jeszcze bardziej brutalna.

Wojna propagandowa

Czas na refleksję trochę luźno związaną z książką. Obie strony konfliktu prowadzą nie tylko działania militarne. Wykorzystywane są też środki czysto psychologiczne. Prowadzona jest także "wojna propagandowa" w mediach - obie strony konfliktu pozują na "absolutnie niewinne", cały ciężar win zrucając na drugich. Prawdą jest, że strona palestyńska bezustannie prowokuje Izrael. Od dłuższego czasu nie słyszymy wprawdzie o samobójczych zamachach, do których niegdyś dochodziło bardzo często - o czym piszę Musab i czemu starał się przeciwdziałać - lecz "normą" są rakiety wystrzeliwane ze Strefy Gazy, których celem nie są izraelskie obiekty militarne, lecz ludność cywilna. Gdy Izrael traci cierpliwość i słyszymy o interwencji zbrojnej, słyszymy o ginących cywilach. Dla Izraela to "śliski temat" i widzę, że starają się to "zakrywać". "Palestyńczycy" natomiast - a raczej "bojownicy" palestyńscy - bezczelnie "robią interes" na ludzkiej tragedii, by zyskać sympatię świata i (co sugeruje Musab) zapewnić sobie wpływy na cele walki z Izraelem. Z innych źródeł wiemy o zjawisku, które świat już nazwał "Pallywood" - chodzi o preparowanie dokumentów filmowych i fotograficznych pokazujących "brutalność" wojsk izraelskich.

Jedna i druga strona konfliktu pozuje na "absolutnie niewinną".  Ponadto strona palestyńska próbuje wzbudzać litość, by zyskać światowe poparcie. Nawet w Polsce widać, jak bardzo skuteczna jest palestyńska propaganda - umiejętnie wykorzystuje się przede wszystkim antysemickie nastawienie części społeczeństwa a także bolesne doświadczenia naszego narodu, stosując porównanie do okrucieństwa hitleryzmu i wszystkiego, do czego doszło podczas II wojny światowej. Propagandyści zawsze liczą na ludzką bezmyślność i... jestem "dziwnie" przekonany, że niewielu z tych, którzy krzyczą o "wolność dla Palestyny" i przeklinają Izrael zadało sobie choć trochę trudu, by zorientować się o co tak naprawdę chodzi. Tak samo - zbyt wielu chrześcijan ślepo ufa Izraelowi i gotowych jest błogosławić każde ich posunięcie. Nie dajmy się oszukać propagandystom! Ta książka to znakomite antidotum na propagandowe kłamstwa!

Przemiany serca

Choć książka dominowana jest przez temat działalności terrorystycznej i postawy obu stron konfliktu, to jednak najważniejsza jest przemiana postawy serca, której doświadcza Musab. Z całego serca nienawidził on Izraela. Pragnienie Hamasu, by całkowicie zniszczyć Izrael, by usunąć Żydów z "Palestyny", było również pragnieniem jego serca. Postanowił zostać bojownikiem i zabijać Żydów i był już gotów stać się jednym z terrorystów. Bóg jednak miał dla niego zupełnie inny plan. Gdy znalazł się w więzieniu - co było skutkiem zakupu broni, by wraz z przyjacielem mogli zacząć realizować swe marzenia o zabijaniu - ze względu na swe pochodzenie, bycie przy samym "szczycie" Hamasu, stał się obiektem zainteresowania Szin Bet i przyjął ofertę współpracy. Wciąż pragnął tylko jednego - zabijać i chciał do tego ową współpracę wykorzystać. Bóg jednak stopniowo otworzył mu oczy i nienawiść do Izraela zastąpił miłością. Przez 10 kolejnych lat - do roku 2007 Musab pracował dla Szin Bet, wykorzystując to, że ojciec nie miał przed nim tajemnic, że był w "sercu" Hamasu, że powierzano mu wiele informacji... Działał na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie i ochraniał swoją rodzinę. To wykorzystanie zaufania, jakim obdarzył go ojciec może budzić niesmak, ale łatwiej nam to zrozumieć poznając czyste intencje serca Musaba.

Książka ta powinna zainteresować tych, których ciekawią metody działania agencji wywiadowczych. Na jej kartach poznajemy zaskakująco wiele szczegółów z działalności Musaba i metod stosowanych przez Szin Bet. Autor zapewnia jednak już na wstępie, że nie zdradza żadnych tajemnic, że nic z tego, co opisuje, nie może zaszkodzić wciąż toczonej walce z terroryzmem islamskim. Zapewne więc dowiadujemy się tyle tylko, ile Szin Bet zgodziła się ujawnić. Ale i to starcza by oszołomić. A ponieważ książka jest napisana w lekkiej formie, zawiera wiele barwnych opisów sytuacji i dialogów, czyta się ją jak powieść sensacyjną. Może inaczej: jest to i realna historia człowieka oraz bliskowschodniego konfliktu i znakomita powieść sensacyjna w jednym. Trudno się dziwić, że książka  stała się w USA bestsellerem!

Ale, ale... Ktoś może się zastanawiać dlaczego o tej książce piszę na blogu poświęconym tematyce chrześcijańskiej. Otóż Bóg nie tylko powołał Musaba do bycia super-szpiegiem (tym był w istocie) i nie tylko przemienił jego nienawiść do Żydów w miłość, lecz także przyprowadził go do siebie! Musab, wychowany w pogaństwie, długo pozostawał wierny islamowi, lecz Bóg nie pozostawił go w ciemności - postawił na jego drodze chrześcijan, którzy dali mu do rąk Biblię. W kulturze arabskiej - o czym wspomina autor - podarunki maja wielkie znaczenie i on, by uszanować ofiarodawców, zaczął czytać Nowy Testament. Wielkie wrażenie zrobiły na nim nauki postawa Jezusa Chrystusa, którego postanowił odtąd naśladować w swoim życiu. Nie stał się automatycznie chrześcijaninem. Modlił się wciąż do Allaha, klękając do modłów pięć razy dziennie jak każdy inny wierny muzułmanin, chodził do meczetu, czytał Koran... Potrzebował czasu, by dotarła do niego prawda kim jest Jezus - że nie jest tylko nauczycielem, czy prorokiem (w co wierzą także muzułmanie), lecz naprawdę Synem Bożym i Bogiem samym - i do czego wzywa go Bóg. Musab nie mówi wiele o swym nawróceniu - to zaledwie kilka kartek w całej obszernej książce - ale chwała Bogu za to, że przemienił jego serca!

Podarunek od Boga

Książka ta niestety nie jest tania - kosztuje niemal 35 złotych - i dla wielu może to być zniechęcające. Ja sam nie mógł bym pewnie sobie na nią pozwolić przy moich zarobkach. Bóg nasz jednak jest Bogiem sprawiającym wspaniałe niespodzianki i po prostu... podarował mi tą niezwykłą książkę! I jestem Panu bardzo wdzięczny za to, że włożył w moje ręce tą niezwykłą, poruszającą serce książkę. Nie zmienia ona mego podejścia do Żydów i do ich praw do tej ziemi, na której posadowił ich przed wiekami Pan, ale pobudza do miłości także do "Palestyńczyków" i do tego, by modlić się o nich. Brat Andrew - założyciel Open Doors - w swej książce "Siły światłości" jasno daje do zrozumienia, że aby zapanował pokój na Bliskim Wschodzie, obie strony konfliktu potrzebują tak naprawdę tylko jednego: poznać Boga i uwierzyć w Jezusa Chrystusa. Musab tego otwarcie nie pisze, ale ta potrzeba w istocie jest wyraźnie widoczna w każdym niemal słowie, jakie napisał. To jedna z najbardziej niezwykłych książek, jakie dane mi było przeczytać! Dzięki ci, Panie, za Musaba i za jego książkę!

2 komentarze:

  1. Pokazany tu plakat z wizerunkiem ojca Musaba to w gruncie rzeczy obraz ślepoty działaczy propalestyńskich. Z książki jasno wynika, że znalazł się on w więzieniu izraelskim nie jako prześldowany, lecz by... ocalić mu życie, gdyż był jednym z celów działań militarnych. To, że żyje on do dziś prawdopodobnie jest zasługą Musaba, który był "sprawcą" aresztowania, i Szin Bet. Ta sytucja jest dobrym przykłądem na to, że to, co się dzieje w Izrelu naprawdę, odbiega od tego, co pokazują nam propagandyści (w tym wypadku palestyńscy). Tak naprawdę - czego uczy ta książka - nie powinniśmy ufać ani propagandzie izrelskiej, ani palestyńskiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Każde nawrócenie jest cudem, tu jednak mamy wspaniałe świadectwo :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń