niedziela, 13 stycznia 2013

Strzeżcie się fałszywych proroków

"Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi! (...) Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie. (...) A gdy siedział na Górze Oliwnej, przystąpili do niego uczniowie na osobności, mówiąc: Powiedz nam, kiedy się to stanie i jaki będzie znak twego przyjścia i końca świata? A Jezus odpowiadając, rzekł im: Baczcie, żeby was kto nie zwiódł. Albowiem wielu przyjdzie w imieniu moim, mówiąc: Jam jest Chrystus, i wielu zwiodą." (Ewangelia Mateusza 7, 15 i 21 - 23 oraz 24, 3 - 5)
Fot. U.S. National Park Service
Wilk to w gruncie rzeczy piękne zwierzę - godne podziwu, jak wszystko, co Bóg uczynił, godne miłości - bo wszystko, co Bóg uczynił jest godne miłości, i warte tego, by je chronić. Jezus w żadnym razie nie mówi nic przeciwko tym pięknym stworzeniom! Mówi jednak do ludzi, którzy są głęboko zakorzenieni w tradycjach pasterskich. Pasterze zdecydowanie mają powody do tego, by wilków nie kochać - dla pasterza wilk jest szkodnikiem, gdyż porywa i pożera owce. Pasterze chronią przed nimi swoje stada - pilnują owiec, by wilki się nie zakradły, palą ognie w nocy, ogradzają pastwiska, a także zabijają wilki. Nie jest to jedyne nawiązanie do pasterstwa na kartach Biblii - Jezus siebie nazywa Dobrym Pasterzem, a swych uczniów nazywa owcami... Jezus - jako Dobry Pasterz - czuwa nad swą owczarnią, choć trochę inaczej, niż ziemscy pasterze. Przede wszystkim poucza swe owce, by same siebie strzegły, uczy rozpoznawać zagrożenie. Nie jesteśmy bezbronni - mamy Ewangelie, mamy Całe Słowo Boże, którego dobra znajomość jest konieczna dla naszego duchowego bezpieczeństwa. Słowo Boże, jeśli je znamy, działa jak wykrywacz kłamstw. Jeśli znamy Słowo, a zakradają się wilki, my możemy te wilki rozpoznawać...

Kim są te "wilki w owczej skórze"? Czym jest ta "owcza skóra" na nich? Te wilki należałoby może nazwać raczej "fałszywymi pasterzami", bo przychodzą i stają na "kazalnicach", zwiastując coś, co nazywają "Słowem Bożym". Niekiedy mają nawet w rękach Biblię i stale się na nią powołują, objaśniając przy tym, co Bóg chce przez ten a ten werset powiedzieć - a tak naprawdę to oni w usta Boga wkładają swoje słowa. Niektórym wilkom udało się zbudować własne owczarnie - mają własne "Kościoły", własne stacje radiowe i telewizyjne, organizują wielkie "krucjaty" bardziej przypominające widowiska, zyskały światowy rozgłos i poklask... Często udaje im się owce, które "pożarli" przemienić w kolejne "wilki", które posyłają, by dalej kradły, lub by walczyły z tymi owcami, które podnoszą alarm i wskazują na fałszywych proroków. Ich "bojówki" uaktywniają się, gdy ktoś wskazuje fałszywego proroka, i podnoszą krzyk: "Kto dał ci prawo osądzać sługę bożego? Tym pokazujesz, że nie Bogu służysz, lecz szatanowi!" Tak... I po zachowaniu owiec poznać można, kogo mają za pasterza!

Dziwne nauki są głoszone... Jedni zachowują się jak zwierzęta, potem tłumacząc to "działaniem Ducha Świętego"; inni "mocą Ducha" powalają setki ludzki; inni mówią "homoseksualizm nie jest grzechem"; inni rozbierają się do naga podczas swych "nabożeństw"; inni wiją się w ekstazie; inni mówią o jednoczeniu się chrześcijan; inni, że Jezus nie był Bogiem; inni że Jezus nie dopełnił swojej misji i oni przyszli, by to uczynić; inni że są inne księgi - "kolejne świadectwa o Jezusie Chrystusie"; inni wierzą w UFO i "energie kosmiczne"; inni mówią że "Jahwe" i "Jezus" to imiona... szatana a Biblia została sfałszowana; inni łączą chrześcijaństwo z religiami wschodu lub wierzeniami afrykańskimi... A większość z nich - o ile nie wszyscy - mają czelność twierdzić przy tym, że przychodzą w imieniu Boga, przychodzą w imieniu Jezusa Chrystusa, że są przez Niego powołani i posłani! Niestety, jest wielu ludzi, którzy słuchają ich głosu i idą za nimi... Im mniej ludzie znają Słowo Boże, im mniej nim żyją na co dzień, tym łatwiejsza zadanie mają tacy "prorocy".

Ci złodzieje - bo tak ich określa też Słowo Boże - mówią dużo o Bogu, ale nie przez niego są posłani. Fałszują wyobrażenie Boga i fałszują Ewangelię... Niekiedy mówią bezczelnie: "Ufajcie tylko Słowu Bożemu!", by zaraz dodać: "Poznaję Słowo Boże od .... lat i Bóg dał mi zrozumienie...", co naprawdę znaczy: "Ja wam mogę powiedzieć, co mówi Słowo Boże, bo wy być może czegoś jeszcze nie rozumiecie!" To oczywiście nie znaczy, że każdy, kto mówi od ilu lat studiuje Słowo Boże i próbuje przekazać swoje wnioski, lub stwierdza błędy w rozumowaniu innych, jest "automatycznie fałszywym prorokiem" - nie jest nim, jeśli Słowo Boże zawiera potwierdzenie tego, co on mówi. Jeśli tego potwierdzenia nie ma - a wielu "nauczycieli" powołuje się na przekazy pozabiblijne, przeróżne "światła od Boga" - powinna nam się zapalać "ostrzegawcza lampka". Jeśli ktoś majstruje wokół Słowa Bożego - próbuje coś dodawać ("nowe światła", "kolejne świadectwa" lub "tradycję"), przeinterpretowywać lub ujmować (ostatnio obserwuję ruch religijny skupiony wokół pewnego człowieka, który ogłosił apostoła Pawła "fałszywym apostołem" i postuluje usunięcie jego listów, a także Ewangelii Łukasza i Dziejów Apostolskich z Biblii) - strzeżmy się ich!

Gdyby diabeł na tym świecie działał otwarcie, to nie miał by wielkich sukcesów! Czy szatanowi udałoby się skusić Ewę, by zerwała owoc, gdyby nie wystąpił w przebraniu i nie użył pięknych obietnic? Diabeł nie pojawi się przed nami z rozdziawioną paszczą pełną ostrych kłów, sycząc i charcząc (no, są wyjątki), z piekielnym ogniem w tle... Nie! On nam śle ludzi, którzy z uśmiechem będą wskazywać nam na niebo, usypiając naszą czujność swą "pobożnością" i "biblijnością", a swymi naukami pociągną do piekła. Jeśli jednak Słowo Boże jest w naszym sercu, jeśli znamy je - to na nic zdadzą się "piękne maski", pod którymi ukrywa się diabeł! Słowo Boże pomaga nam zdemaskować go, jego sługi i to, co oni głoszą! Słowo Boże jest nam mieczem, ale także tarczą, bezpiecznym schronieniem...

4 komentarze:

  1. Niestety, ale taka jest prawda. Smutna prawda. Ostatnio obserwując pewien chrześcijański portal informacyjny i nie tylko, utwierdzam się w tym, by ufać i opierać swoją wiarę tylko i wyłącznie na Słowie Bożym, a nie słowie ludzkim. Słowo ludzkie prowadzi w najlepszym razie do iluzji, a w najgorszym do utraty wiary w ogóle. Słyszałam swego czasu o pastorze, który był mocno zaangażowany w ruch "ewangelii sukcesu" (Ruch Wiary) i potem przez rok modlił się o to, by odzyskać wiarę w Boga...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bogu dzięki, że przejrzał na oczy! Nasi bracia czasem łatwo atakują katolicyzm - jakby u nas było mniej złego nauczania. Myślę, że tak naprawdę mamy bardzo podobny problem - tyle, że nas nikt nie podporządkowuje i nie zmusza, by wierzyć w to a to. Co do "ruchu wiary" to w sumie jest bardzo różnorodny (coś jak new age) i nie każdy wszystko przyjmuje - wielu się w sumie nie oddaliło od Ewangelii, inni zaś popadli w herezję. Najwięcej to można poznać przypatrując się temu, co głoszą przez pryzmat Biblii i patrzeć na owoce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie do myślenia najbardziej zmusza i w sumie dziwi ta obsesja na punkcie zdrowia w tym ruchu i ten upór odnośnie nieprzyjmowania wersetów biblijnych i przykładów z chrześcijańskiego życia, które temu przeczą. Jakby zdrowie fizyczne było najważniejsze. W sumie mnie to nie jakoś też bardzo nie zaskakuje, bo w USA już od dawna taka obsesja jest. Wszystko uzasadnia się jednym, wyrwanym z kontekstu fragmentem z Izajasza o niesieniu chorób na krzyż. Ale to taki sam błąd, jaki popełniali Żydzi w czasach Jezusa, gdy widzieli w Nim odkupiciela narodu w sensie politycznym.
    Doszłam do tego samego wniosku co Ty, Mathetes. Katolicyzm i katolickie błędy w nauczaniu to jedno. Ale niektórzy protestanci wcale nie są lepsi... Jednak każdy z tych problemów wynika z jednego - z postawienia obok autorytetu Pisma autorytetu człowieka i/lub tradycji. I znów, tak samo jak większość ortodoksyjnych Żydów i dziś - Pismo swoją drogą, ale dla większości z nich równie ważne jest to, co powiedzą rabini i o czym pisze Talmud. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem istnieją dużo niebezpieczniejsze ruchy niż Ruch Wiary. Umieściłbym tu np "nową reformację apostolską" - ruch który wyżej niż Boże Słowo stawia samozwańczych "apostołów" i "proroków" i ich "objawienia". W tym ruchu jak ktoś kwestionuje autorytet takich ludzi jest uznawany za "mającego ducha buntu" a gdy ktoś wykazuje niezgodność tego co ci ludzie głoszą z Biblią jest określany jako "trzymający się martwej litery, nie mający Ducha". Częścią tego ruchu jest tzw ruch wstawienników którego fundamentem jest nie mająca żadnego biblijnego uzasadnienia nauka o tzw. strategicznej walce duchowej (mapy duchowe, wypedzanie duchów terytorialnych itd). Głownym niebezpieczeństwem jest tu budowanie na ludziach i ich "objawieniach" zamiast na Słowie Bożym

    OdpowiedzUsuń