piątek, 25 stycznia 2013

Ku czyjej chwale?

Fot Mohylek / Wikipedia  CC0 1.0
"Panama zbuduje największą na świecie statuę Matki Bożej. Będzie wyższa niż nowojorska Statua Wolności. (...) Prezydent kraju, Ricardo Martinelli, ogłosił, że gigantyczna konstrukcja stanie przy wejściu do stołecznego portu. Figura ma mieć ponad 100 metrów wysokości i być 'ikoną miasta'. Zostanie wykonana przez prywatną firmę, ale wspartą finansowo przez państwo" - taką informację od kilku miesięcy podają media. Według najświeższych doniesień - i jak widać na zdjęciach - prace są już na ukończeniu, a choć wymiary podane przez m.in. Radio Watykańskie są przesadzone, to jednak wysokość 45 metrów również "imponuje".

Swego czasu w podobnym stylu, pełnym fascynacji gigantycznością, pisano o figurze Chrystusa budowanej w Świebodzinie (nota bene budowanego niezgodnie z prawem). Monument ów szybko okrzyknięto "przerośniętym ogrodowym krasnalem" - nie ubliżając tym Chrystusowi, lecz raczej odnosząc się do specyficznej "urody" pomnika. Tylko to jedno można o nim powiedzieć: jest rzeczywiście ogromny! Nie dane jednak było narodowi długo cieszyć się "największym Chrystusem", bo byli też inni chętni do "największości". 9 listopada 2010 roku "Gazeta Lubuska" podawała: "Świebodziński Chrystus zdetronizowany? (...) Pomnik Chrystusa Króla w Świebodzinie może nie być największym tego typu monumentem na świecie. Pretendentem do tego tytułu jest także figura Jezusa Cristo de la Concordia stojąca na wzgórzu w pobliżu Cochabamba w Boliwii. Sprawdziliśmy tę informację. W istocie sama postać boliwijskiego Jezusa mierzy 34,2 metra. Jeśli nie liczyć korony jego świebodzińskiego odpowiednika (33 metry), jest on w takim razie najwyższym pomnikiem Jezusa na świecie. Jeśli natomiast wziąć pod uwagę trzymetrową koronę, to jednak Chrystus Król jest zwycięzcą, osiągając wysokość 36 metrów." Same doniesienia jako żywo przypominały relację z "Wielkiej Pardubickiej" i analizy, który z koni zwyciężył o pół długości łba! Już jednak 25 czerwca 2011 Katolicka Agencja Informacyjna podawała: "Potężna, 37-metrowa figura Chrystusa stanęła nad brzegami Pacyfiku na wzgórzu Morro Solar de Chorrillos, wznoszącym się nad Limą. peruwiańska statua przewyższa pomnik w Świebodzinie o zaledwie jeden metr." I znów jakby relacja z zawodów: Proszę Państwa, przegrywamy, ale niewiele! Może się jeszcze naród zmobilizuje do dalszej walki? Ale czy na pewno przegrywamy? - zastanawiają się niektórzy - Przecież "nasz" Chrystus stoi na 16-metrowym kopcu, więc tak naprawdę ma aż 52 metry! Jeśli tak liczyć, to faktycznie - nawet monument z Boliwii mu "nie podskoczy"!

Czytając takie wieści, zadaję sobie przede wszystkim pytanie: Czemu ma to służyć? Zwyczajowa odpowiedź wyznawców katolicyzmu jest: "ku chwale Boga!" Ale czy Bóg potrzebuje, by stawiać pomniki Chrystusa lub jego matki? Czy przez to jest wspanialszym Bogiem? Czy Jego chwała przez to jest większa? Nie! Ani Bogu to nie jest potrzebne, ani nie służy wywyższeniu Boga! Obserwując ten swoisty wyścig doszedłem do wniosku, że w gruncie rzeczy nie chodzi o oddanie chwały Bogu, lecz o satysfakcję, że zrobiło się coś "największego na świecie", "imponującego", że "jest się czym pochwalić"! W rzeczywistości jest to więc wcale nie "ku chwale Boga", lecz ku zaspokojeniu własnych ambicji, więc ku chwale człowieka! Przypomina to zresztą starożytną Grecję i Rzym, gdzie także kult przybierał formę wystawiania pomników bożkom - i z tych zwyczajów wywodzą się tendencje do wznoszenia monumentów "ku chwale Boga"! Podobnie jest ze wspaniałymi świątyniami, które Bogu nie są do niczego potrzebne - a tylko "mile łechcą" próżność ludzi i mają "cieszyć oko".

Stawiamy pomniki bohaterom. Jezus jest bohaterem! Lecz jeśli stawiamy Mu pomniki, to jest to raczej "uczłowieczanie" Chrystusa - w sensie: umniejszania go do równości z innymi bohaterami, których upamiętnia się pomnikami. Pomnik dziś jest, a jutro może być zburzony - jakaż więc chwała dla Boga z wystawionego mu pomnika? Jezus nie pragnął tego, byśmy wystawiali mu pomniki, bo nie oczekuje takiego wywyższenia, nie oczekuje oddania Mu chwały na ziemski sposób - gdy ludzie chcieli Go koronować, umknął im (Ewangelia Jana 6, 14). Jezus nie pragnie dla siebie ani koronacji - obwołanie Go królem - ani pomników. Jedyne wywyższenie, jakiego pragnął w sensie czysto ziemskim, to wywyższenie na krzyżu, dla naszego zbawienia. Jedyny przejaw kultu, jakiego pragnie to byśmy my oddawali Bogu chwałę w duchu i prawdzie (Ewangelia Jana 4, 23)! Tym bardziej nie mamy wywyższać w ten sposób Marii / Maryi, która jest tylko STWORZENIEM, narzędziem, którym posłużył się Bóg, by jako Zbawiciel przyjść na świat (2. Księga Mojżeszowa - tzw. "Wyjścia" - 20, 4 - 6). 

Większą chwałę Bogu oddaje nie ten, kto stawia wielkie pomniki i bogate świątynie, a ten, kto pada na kolana przed Bogiem, a zawartość sakiewki "przemienia na dobro". Nic Bogu po pomnikach i świątyniach, które się w nicość obrócą  - jeśli nie jutro i nie za 100 lat, to przy końcu świata, ale miły mu jest ten, kto klęcząc przed nim nie będzie marnował środków na zaspokojenie swoich ambicji, lecz nakarmi głodnych i ubierze sieroty. Większy jest pożytek i dla ludzi i dla Królestwa Niebieskiego z takiego świadectwa, niż ze wszystkich pomników razem wziętych. Monumentalne pomniki są dziś raczej zgorszeniem dla świata; antyświadectwem; obrazem bogactwa, dominacji i pychy Kościoła; są także poważną przeszkodą w głoszeniu Ewangelii!

Przychodzą na myśl słowa, które Bóg dał nam za pośrednictwem proroka Izajasza:
"Wytwórcy bałwanów są w ogóle niczym, a ich ulubione wytwory są bez wartości, ich czciciele są ślepi, a oczywista ich niewiedza naraża ich na hańbę. Któż wytwarza bóstwo i odlewa bałwana, który na nic się nie zda? Oto wszyscy jego towarzysze narażają się na wstyd, a rzemieślnicy - wszak to tylko ludzie; niech się zbiorą wszyscy i staną, a przelękną się i wszyscy się zawstydzą. Kowal wytwarza je pracując przy żarze węgla, nadaje mu kształt uderzeniami młota i robi go za pomocą swojego ramienia; gdy jest głodny, traci siłę, gdy nie pije wody, omdlewa. Snycerz rozciąga sznur, kreśli zarysy czerwonym ołówkiem, wycina go dłutem, wymierza go cyrklem i wykonuje go na podobieństwo człowieka, jako piękną postać ludzką, która ma być ustawiona w domu, narąbie sobie cedrów lub bierze cyprys albo dąb i czeka, aż wyrośnie najsilniejsze pośród drzew leśnych, sadzi jodłę, która rośnie dzięki deszczom. Te służą człowiekowi na opał, bierze je, aby się ogrzać, roznieca także ogień, aby napiec chleba. Nadto robi sobie boga i oddaje mu pokłon, czyni z niego bałwana i pada przed nim na kolana. Połowę jego spala w ogniu, przy drugiej jego połowie spożywa mięso, piecze pieczeń i je do syta, nadto ogrzewa się przy tym i mówi: Ej, rozgrzałem się, poczułem ciepło! A z reszty czyni sobie boga, swojego bałwana, przed którym klęka i któremu oddaje pokłon, i do którego się modli, mówiąc: Ratuj mnie, gdyż jesteś moim bogiem! Nie mają poznania ani rozumu, bo zaślepione są ich oczy, tak że nie widzą, a serca zatwardziałe, tak że nie rozumieją. A nikt tego nie rozważa i nikt nie ma tyle poznania i rozumu, aby rzec: Jedną jego połowę spaliłem w ogniu i na jego węglach napiekłem chleba, upiekłem też mięso i najadłem się, a z reszty zrobię ohydę i będę klękał przed drewnianym klocem? Kto się zadaje z popiołem, tego zwodzi omamione serce, tak że nie uratuje swojej duszy ani też nie powie: Czy to nie złuda, czego się trzymam? Pomnij na to, Jakubie, i ty, Izraelu, gdyż ty jesteś moim sługą, stworzyłem cię, jesteś moim sługą, Izraelu, nie zapomnę o tobie. Starłem jak obłok twoje występki, a twoje grzechy jak mgłę: Nawróć się do mnie, bo cię odkupiłem." (Księga Izajasza 44, 9 - 22)
Ktoś może powiedzieć: "Ale Chrystus i Maryja nie są pogańskimi bożkami!" To prawda, że nie są, ale ludzie - w swej małości i nierozumieniu tego, co mówi Bóg - do tego ich sprowadzili. Jedni robią "maryjki" i "jezuski" z drewna i im się kłaniają, inni z gipsu, lub innych materiałów budowalanych i też się im kłaniają. Nie mamy tu wzmianki o betonie, ale to też nic nie zmienia, bo nie chodzi o rodzaj użytego materiału. Bóg pokazuje czym to jest w jego oczach... Nie mówi o żadnej konkretnej wierze. Znamienne jest, że nie jest tu wymienione żadne konkretne bóstwo, ani żadna religia! Bóg w tych słowach przekazanych Izajaszowi, odnosi się z pewnością do pewnych spraw, jakie działy się w tamtych czasach, ale  kpi z wszelkich wyobrażeń natury religijnej! Te słowa są ponadczasowe! I wzywa Bóg ludzi: "Nie czyńcie tego, nie bądźcie głupcami! Nawróćcie się do mnie!"

1 komentarz:

  1. Pomijając już kwestie biblijne, to wartość artystyczna tych pomników jest po prostu mierna - zgadzam się z Tobą, że na poziomie krasnali ogrodowych.
    Nie chcę też nikogo obrażać, ale co to za chwała, gdy na pomnik Chrystusa narobią gołębie? Bo do tego się to sprowadza, więc jak dla mnie takie stawianie gigantycznych pomników jest wręcz bluźniercze. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń