środa, 16 stycznia 2013

Kościół taki... mało polski!

Muzyka jest nieodłączną częścią życia chrześcijańskiego - choć niektóre kongregacje chrześcijańskie ją odrzucają, to jednak nie jest to słuszne, bo wszak król Dawid grał i tańczył na cześć Pana! Muzyka pociąga ludzi, ale wierzę, że Bóg także kocha muzykę - bo to od niego mamy wszystkie dźwięki i nasze talenty. I mamy na całym świecie wspaniałą muzykę chrześcijańską - w każdym niemal stylu. I także u nas w Polsce - jest gospel, jest reggae, jest klasyczne uwielbienie... Wiele utworów mamy prosto z USA. One są piękne, ale... tak bardzo nam czegoś brakuje! Brakuje mi w naszych parafiach i zborach czegoś naprawdę POLSKIEGO! Brakuje mi uwielbienia zakorzenionego w naszej tradycji, w naszej kulturze...

Od kilku lat z wielkim zainteresowaniem patrzę nie tylko na zachód, ale także na wschód. Jakież my mamy niewielkie pojęcie ile dobrego się dzieje w muzyce chrześcijańskiej w Rosji, na Ukrainie, w Białorusi - a to są przecież nasi najbliżsi bracia, Słowianie! Znamy śpiewy cerkiewne - i one są naprawdę piękne i wspaniałe w swym brzmieniu (ignoruję w chwili obecnej teksty, które bywają związane z kultami nie do zaakceptowania - skupiam się na sztuce). Tradycja! Jest bardzo wielu artystów - często znakomitych - których należałoby opisać "chrzecijańska piosenka autorska", a których twórczość utrzymana jest w stylu popularnych "szansonów". Oczywiście jest także wiele ciekawej muzyki współczesnej - także w stylu "amerykańskim", wiele muzyki, która przypomina tą graną w zborach w USA czy Australii. Ale odkryłem też nagrania, które "chwyciły mnie za serce" bardziej niż inne - bo tradycje muzyczne Rosji to nie tylko śpiewy cerkiewne, lecz także folklor, cudowny folklor!

Tych nagrań nie jest wiele... W tym momencie kojarzą mi się najbardziej dwie płyty - obie ukazały się nakładem studia Selah, zajmującego się promowaniem najlepszej muzyki chrześcijańskiej z krajów byłego ZSRR. Pierwsza z nich to nagranie pt. "Вода живая" ("Żywa woda") - uwielbienie z Kościoła "Światło Prawdy" (Церковь "Свет Истины") działającego w mieście Swietłahorsk na Białorusi. Płyta bardzo słowiańska, gdzie niesamowicie połączono tradycyjne brzmienia ludowe z elektroniką. O ile ta płyta bardzo mi się spodobała, to druga - jak to się mówi - "rzuciła mnie na kolana". Ta druga płyta nosi tytuł "Радуйся, церковь Божья" ("Raduj się Kościele Pana") i jest zapisem uwielbienia, w wykonaniu chóru "Slavica" z Kościoła "Wiara działa przez miłość" (Церковь "Вера Действующая Любовью") z miasta Iżewsk, stolicy rosyjskiej Republiki Udmorcji.

Pewne wyobrażenie o tym ostatnim nagraniu mogą dać nagrania video dostępne w internecie:
 
Nie wszystko, co widzę na stronie tego zboru wzbudza mój entuzjazm, lecz bardzo mi się podoba pielęgnowanie lokalnych tradycji (w ostatnim nagraniu dominują tradycje udmurckie)! Bo właściwie niby dlaczego mamy naśladować innych? Boleję nad tym, że pogubiliśmy gdzieś własną tradycję - i pisze już o nas, Polakach - że naszą, polską muzykę skazaliśmy na wegetację w obrębie skansenów, że pozbyliśmy się jej z naszego życia, jak niepotrzebnego śmiecia - że tak mało w naszej duszy zostało słowiańskości, że daliśmy się "kulturalnie przemielić". Nasze Kościoły pod względem kulturalnym także są mało polskie! Najpierw wtargnął Rzym (katolicyzm), potem... Ameryka (protestantyzm)... A to, co takie polskie, takie słowiańskie, odrzuciliśmy i zapomnieliśmy o tym!

A przecież mogłoby być tak pięknie. W marzeniach widzę stroje wielkopolskie, kujawskie, krakowskie - jakże by było pięknie, gdybyśmy w naszych zborach wielbili Boga NASZĄ muzyką i NASZYMI tańcami (bo ja nie mam nic przeciwko temu, by nie tylko śpiewać, ale i tańczyć na cześć Pana!) - byśmy zadbali o to co NASZE, co polskie, póki spuścizna po przodkach nie rozsypała się w proch, nie odeszła zupełnie w zapomnienie. Jakże by było pięknie, gdybyśmy nie kopiowali Ameryki - gdybyśmy byli bardziej słowiańscy, i w Kościele i poza nim! bardzo by mnie cieszyły ludowe zespoły pieśni i tańca w naszych Kościołach, posługujące także podczas nabożeństw...

2 komentarze:

  1. Trudno się z Tobą nie zgodzić. Niewiele jest rzeczy które irytują mnie tak bardzo, jak bezmyślne małpowanie kultury amerykańskiej w Polsce. Ja wiem, że wielu ludzi, zwłaszcza starszych, trochę idealizuje USA i wszystko "made in US". Ale przecież Polacy nie gęsi i swoją kulturę mają.
    U mnie na blogu jest notka nawiązująca do Twojej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie w ogóle się "unifikujemy". Przeraża mnie, że jeden naród coraz trudniej jest odróżnić od innego. Nawet na poziomie "międzyrasowym" (słowo "rasa" traktujmy umownie, bo przecież wiadomo, że z biologicznego punktu widzenia kolor skóry nie ma żadnego znaczenia) się to coraz bardziej zaciera. Coraz rzadziej jesteśmy sobą. :( A na marginesie - niektórzy by z pewnością padli trupem n miejscu, gdyby w Kościele zobaczyli coś takiego, jak powyżej! :D

    OdpowiedzUsuń