czwartek, 24 stycznia 2013

Gdy ból rozdziera serce...

Gdy jest mi tak źle...
Gdy serce me jest obolałe
a oczy pełne łez...
Gdy tonę w rozpaczy,
zraniony przez ludzi i odepchnięty...
Gdy jestem na dnie
i widzę tylko ciemność...

Ty, Panie, wyciągasz do mnie swą dłoń
i pomagasz mi wstać!

Niektórzy uważają, że chrześcijanin powinien być zawsze pogodny lub wręcz radosny. Niektórzy mówią: "smutek i przygnębienie pochodzą od diabła, wystrzega się tego!" Nie jest to jednak oparte na Biblii. Cokolwiek byśmy nie robili, przychodzą w naszym życiu także trudne chwile - apatia, ból, a nawet depresja. Nie ma człowieka, który by nie doświadczał smutku - także tego najgłębszego. Jeśli ktoś zdaje się być takim człowiekiem zawsze radosnym, to prawdopodobnie ma "niezłą maskę". Nie okłamujmy się mówiąc, że "kto przyjął Chrystusa ten już powinien być szczęśliwy", bo ból i łzy są nam także potrzebne - tak naprawdę to, że odczuwamy ból i płaczemy świadczy o naszej wrażliwości.

Jezus mówi nam: "Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni" (Ewangelia Mateusza 5, 4). W przekładzie literackim Ewangelicznego Instytutu Biblijnego wers ten przyjmuje zaskakującą formę: "Szczęśliwi zasmuceni, gdyż oni doznają pociechy", co może się wydawać w tym brzmieniu absurdalne, ale... To oznacza, że Bóg jest przy nas, gdy doświadczamy smutku, gdy oczy nasze są pełne łez, gdy nasze serce napełnia ból - czasem tak wielki, że trudny do zniesienia - Bóg jest przy nas. Bóg do Jakuba skierował kiedyś takie słowa: "Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim! Wzmocnię cię, a dam ci pomoc, podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej" (Izajasza 41, 9). Choć Bóg przekazał je przed wiekami, są one wciąż aktualne, bo dotyczą w takim samym stopniu każdego człowieka, którego Bóg wybrał, wzywając: "Chodź za mną!" i który na to wezwanie odpowiedział: "Idę, Panie!" Gdy upadamy na duchu, gdy doświadczamy smutku, On pochyla się nad nami i otula - czy może osłania nas - swoją miłością. Choć może nie zawsze to czujemy i jest w bas skarga: "Boże mój! Boże mój! Czemuś mnie opuścił!" (por. Ew. Mateusza 27, 46 oraz Ew. Marka 15, 34). Gdybyśmy nie doświadczali bólu i łez, to czy potrafilibyśmy docenić ukojenie i radość? Czy gdybyśmy nie cierpieli, potrafilibyśmy rozpoznać delikatny dotyk Boga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz