niedziela, 13 stycznia 2013

Czy Bóg zrzucił korony?

Źródło: Gość.pl


Cud. albo i nie cud... Ale jeśli cud - jeśli nie był to czysty przypadek, jeśli nie było żadnego fizycznego działania (np zahaczenia o coś podczas odsłaniania, co jest przecież możliwe, co mogło doprowadzić do spadnięcia obu koron), to jakie jest znaczenie tego wydarzenia? A jeśli przez to zdarzenie Bóg chce przypomnieć ludziom swoje prawo?
"Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym..." (2. Księga Mojżeszowa 20, 4 - 5)
Nie mamy czcić nikogo z wyjątkiem Boga samego - ani rzeczywistych postaci, ani wyobrażeń uczynionych przez ludzi. Nie mamy modlić się przed nimi, pielgrzymować do nich, składać wotów - bo wszystko to jest naśladowaniem pogaństwa, wszystko to znaleźć można w pogaństwie. Bóg pragnie wiary szczerej i prostej, i skoncentrowanej tylko na Bogu - co Jezus wyraził w rozmowie z niewiastą w Sychar:
"Niewiasto, wierz mi, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci Ojcu. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, bo zbawienie pochodzi od Żydów. Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali. Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie." (Ewangelia Jana 4, 21 - 24)
Istotę kultu ikon - czy to obrazów czy to rzeźb - Jan Damasceński ujął w takich oto słowach:  "Ikona jest widzialnością niewidzialnego i nie mającego obrazu, ale przedstawionego w sposób cielesny ze względu na słabość naszego rozumienia."  Tak więc, jak kult wizerunków (praktyka) jest sprzeczny z przykazaniami danymi nam przez Boga, tak samo "teologia ikony" jest przeciwieństwem tego, co o kulcie, jakiego chce Bóg, mówił nam Jezus Chrystus. Bo jeśli nie w Jerozolimie i nie na szczycie góry Gerazim, to też nie w innych "świątyniach" i "sanktuariach". Jeśli zaś w "duchu i prawdzie" to także bez tworzenia sobie wizerunków dla "ukonkretnienia" obiektów czci i wiary, i koncentrując się wyłącznie na samym Bogu.

8 komentarzy:

  1. Kiedyś rozmawiałam na ten temat z jedną katoliczką. Powiedziała mi, że jej obrazy i figury pozwalają lepiej coś zrozumieć i lepiej się modlić. Dla mnie to tylko dowód na to, po co w KK i innych tego typu kościołach dochodzi do takich rzeczy - dla większości ludzi Bóg, samo pojęcie Boga jest zbyt abstrakcyjne. Czasem sobie myślę, czy to właśnie nie jest biblijna definicja głupoty, o której jest mowa chociażby w Psalmie 14. Bo wielu ludzi odchodząc z kościoła katolickiego zna tylko taką wizję Boga, którą poznali w KK, a ta najczęściej kończy się na lekcjach religii w podstawówce. Wielu ludzi nie chce żyć w tak infantylnej wierze do końca życia, ale oni zamiast szukać głębiej porzucają Boga w ogóle... Dlatego według mnie, jeśli ktoś odpowiada za postępującą ateizację młodych Polaków, to właśnie księża katoliccy, katecheci i biskupi...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I jeszcze jedna rzecz mi przyszła do głowy. W 1 rozdziale Listu do Rzymian mamy napisane, że skutkiem kultu podobizn są różne zboczenia, np. homoseksualizm. Zastanawiałam się raz ze znajomym, czy pedofilia też nie jest tego skutkiem, a jest to możliwe, bo wielu tego typu zboczeńców jest tam, gdzie są zboczone nauki... Chociażby islam, gdzie Mahomet współżył z 9-latką albo hinduizm - w Indiach pedofilia to normalne zjawisko :(. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie dzisiaj tak naszło z tym "w duchu i prawdzie", że to nie odnosi się tylko do miejsc, ale też do całej kultowej otoczki. Myślę, że jeśli ktoś poznaje Boga naprawdę, żyje w Bogu, zanurza się w Nim, to cała ta otoczka nie jest mu zwyczajnie potrzebna - w sposób naturalny odchodzi od rytuałów, kultów, dogmatów, obrazów...

    "I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy; dlatego też wydał ich Bóg na łup pożądliwości ich serc ku nieczystości, aby bezcześcili ciała swoje między sobą, ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddawali cześć, i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen." (1. List do Rzymian 1, 23 - 25), co nasi bracia z Ewangelicznego Instytutu Biblijnego wiążą z Pslamem 106, 19 - 20: "Uczynili cielca na Horebie I kłaniali się ulanemu posągowi, Zamienili chwałę Boga swego Na obraz wołu jedzącego trawę." I pewnie jest w tym racja, chociaż z drugiej strony - czy jest tej ohydy więcej niż w świecie? nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, ale widać bardzo wyraźnie, gdzie jest najwięcej pedofilów i homoseksualistów... Tam, gdzie Bóg w najlepszym razie jest dodatkiem do życia, tam, gdzie jest wielu bogów albo tam gdzie ani bogów, ani Boga nie ma. Owszem, wśród "naszych" też są te zboczenia, ale warto zadać pytanie - czy chrześcijanin może być pedofilem?
    Swego czasu na jednym forum przetoczyła się dyskusja właśnie na ten temat. I bardzo zaciekawił mnie jeden wniosek - pedofilia to grzech. Bo to jest przekroczenie przykazania odnośnie miłości bliźniego... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie najbardziej pokrętnym przykładem katolickiej "logiki" którą widać szczególnie własnie w oddawaniu czci wizerunkom jest twierdzenie przez nich że istnieją różne poziomy oddawania czci (latria - należna Bogu, hyperdulia - należąca się Maryi oraz dulia - należna świętym). Katolicy twierdzą że np nie oddają Maryi czci tak jak Bogu ale praktyka temu przeczy bo formy oddawania czci w tych 3 przypadkach się nie różnią - klękanie, kłanianie się wizerunkom, modlenie się do nich, dekorowanie (w tym koronacje), składanie wotów, obnoszenie w procesjach itd...

    OdpowiedzUsuń
  6. Orionie, a ja jeszcze dodam, że to, czego uczą księża to jedno, a to, co praktykują prości ludzie (widać to szczególnie mocno na wsi) - to całkiem inna sprawa... Przecież ci księża studiowali teologię, mogliby więc przynajmniej trochę zaprotestować przeciwko takim bałwochwalczym praktykom. Ale po pewnej parafii w pewnej podkrakowskiej wsi widać wyraźnie, że im na tym nie zależy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja obawiam się Zim, że w dalszym ciągu jest tak, jak pisał o tym ks. Chiniquy - że księża są trenowani w posłuszeństwie Watykanowi, nie w poszukiwaniu prawdy. :( Ja się obawiam, że jest jak jest, bo ludzie w to wierzą ślepo ufając i księża tak samo... Ot ten przypadek - przyszło im do głowy tylko jedno: wzmożenie kultu maryjnego (bo tak naprawdę o to chodzi! Oni sobie to zinterpretowali jako znak i ukierunkowali go zgodnie z własnymi przekonaniami - ja wskazałem w drugą stronę. ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Mathetes, masz rację - papiestwo oczekuje od swoich wyznawców ślepej bezkrytycznej wiary i ślepego posłuszeństwa...
    A dodałbym jeszcze że szczególnie w naszym kraju widać powiązanie polskiego modelu katolicyzmu ze swoiście pojmowanym "patriotyzmem". Np po tym jak ten facet w Częstochowie rzucił żarówkami z farbą w obraz jasnogórski to oburzeni wyznawcy wielekroć w różnych komentarzach podkreślali że Jasna Góra i ten obraz są "nierozerwalnie związane z poczuciem polskiej tożsamości narodowej"
    Nic dodać, nic ująć.....

    OdpowiedzUsuń