poniedziałek, 21 stycznia 2013

Bóg i medycyna

"Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi!" (Ewangelia Mateusza 7, 15)
Nie każdy, kto sprawia wrażenie pobożnego i mówi o Bogu, jest godzien naszego zaufania. Nie każde miejsce, które określa się jako "kościół", "zbór" czy "dom modlitwy" jest tym, gdzie można przyjść i czuć się bezpiecznie. Nie od każdego, kto w ręku trzyma Biblię usłyszycie zdrowe i czyste Słowo Boże. Na świecie pojawiło się wielu fałszywych nauczycieli - zwodzicieli - głoszących poglądy, których wcale nie ma w Biblii! Niektórzy z nich głoszą na przykład, że chrześcijanin ufający Bogu, to dziecko Króla, a królewskie dzieci na tym świecie mają wszelkie przywileje i "jeżdżą zawsze pierwszą klasą", a więc "chrześcijanina ufającego Bogu" można poznać (przykład) po tym, że jest bogaty (bo Bóg mu błogosławi) i zawsze zdrowy (bo Bóg go chroni) i pewnie zawsze powinien czuć się szczęśliwy, a jeśli ktoś cierpi biedę lub choruje skłonni są uznać, że... nie ufa Panu!

Pozwólcie, że przytoczę - jako ostrzeżenie - pewną rozmowę, którą swego czasu odbyłem przez internet (stąd charakterystyczne "wymieszanie" widoczne w kilku miejscach). Był 22 stycznia 2011 roku, a moim rozmówcą był młody brat, który pewnego dnia zniknął ze zboru baptystycznego i... tak naprawdę do dziś nie wiem gdzie i na jakich nauczycieli trafił. W pewnym momencie nasza rozmowa zeszła na sprawy związane ze zdrowiem i medycyną - i okazało się, że mój rozmówca ma co najmniej zastanawiające poglądy na ten temat. Rozmowa jest długa, ale myślę, że pożytecznie będzie przeczytać ją całą. Pozwalam sobie podkreślić pewne szczególne fragmenty, dość dobrze pokazujące filozofię ruchów religijnych, które nazwałbym hipercharyzmańskimi (nie chcąc nikogo obrażać, lecz dla odróżnienia ich od tradycyjnych wspólnot charyzmatycznych).

*****

Brat: - Jutro nie mogę przyjechać do G. na nabożeństwo, bo jadę do K. Mój przyjaciel trafił tam do wariatkowa. Ale on nie jest wariatem, bo jest w Panu. Podtrzymuję go i rozmawiam z nim dużo. Moim zdaniem jest on normalny i nie każę mu jeść tabletek. Mówię mu, żeby je wypluwał i on tak robi. Wiesz, dużo w tym chemii.
Ja: To jest bardzo kiepski pomysł.  Wiesz, zaufanie do Boga to jedno, ale Bóg dał nam też lekarzy i tabletki. I to nie może być tak, że ty mówisz mu, żeby nie łykał. To Bóg musi to powiedzieć! To jest bardzo niebezpieczne, jeśli się odstawi lek samemu, bez konsultacji lub bez wyraźnego znaku od Boga, by to zrobić.
- On sam tego nie robi – ja go poparłem. A jeśli mamy lekarzy i tabletki, to po co Jezus uzdrawiał, no po co? Jesteś normalny, M., i łykaj teraz jakieś psychotropy. Zaszkodzi ci to. On jest normalny!
- Znam jednego brata, który chorował na schizofrenię. Pewnego dnia Bóg mu powiedział, aby odstawił tabletki. Został uzdrowiony. Ale to Bóg musi powiedzieć – nie może to być od człowieka!
- Ja zostawiam ten problem Bogu. On i jemu, i nam pomoże. Człowiek jest omylną istotą, Bóg nie, więc wiesz...
- Jezus uzdrawiał, ale czy jest gdzieś powiedziane, abyśmy nie korzystali z medycyny, lub nie brali lekarstw? Uważaj, bo to jest zupełnie niebiblijna nauka. Nie masz tego w Biblii. Nie masz tam takich praktyk ani takiego zalecenia!
- A czy gdzieś jest powiedziane: korzystajcie z pomocy lekarzy lub tabletek, jeżeli Jezus Chrystus uzdrawia? Żeby być zdrowym, wystarczy uwierzyć, kochać Jezusa Chrystusa i jest się zdrowym. Tabletki kosztują. To strata czasu i szkoda dla organizmu...
- Mylisz się!
- Jak ja miałem rzepkę kolanową złamaną, lekarz zapisał mi tabletki. Ja te tabletki zastąpiłem modlitwą, bracie, i dziś skaczę na tej nodze, a podobno nie powinienem chodzić.
- Jest wielu ludzi, którzy są oddani Bogu a chorują. Nawet psychicznie. Znasz L. Chyba?
- Tak.
- On jest cały oddany Bogu, kocha Boga całym sobą, a ma potężne problemy ze zdrowiem i z psychiką.
- Są ludzie, którzy są oddani Bogu, ale nie wierzą w jego moc, albo nie mają takiej wiary. I to jest problem. Wystarczy, że jako wierzący, wpuścisz do swego serca choćby ziarenko zwątpienia i masz chorobę. M., po prostu trzeba wierzyć. Powiedz mi dlaczego Jezus Chrystus umarł na krzyżu? Dlaczego?
- Nie... Ludzie głębokiej wiary tak samo chorują jak każdy inny! Nie zostaliśmy wyzwoleni od chorób i kalectwa. Dobrym przykładem tego jest Joni...
- M., jak będziesz się karmił takimi rzeczami, to i ciebie to może spotkać. Odcinaj się od tego i zacznij wierzyć wiarą a nie ludźmi!
- Przepraszam, ale to, co teraz mówisz, jest niebiblijne.
- Jezus Chrystus!
- To są ludzkie nauki, J.!
- O właśnie, znowu ludzie... Czyli ludzie są ważniejsi od Boga, bo patrzymy na ludzi a nie na Boga i Jego moc! Ja wierzę w to, że Jezus uzdrawia i dzięki temu czuję się zdrowy. I tak będzie zawsze!
- Oczywiście są takie nurty, z taką nauką, ale to jest potępiane nawet przez bardzo charyzmatycznych nauczycieli. Przeczytaj choćby książkę pastora Chucka Smitha „Charyzma czy charyzmania”. On bardzo mądrze pisze o złych naukach, które pojawiają się w zborach.
- Nie, bracie. Moją jedyną lekturą teraz jest Biblia. Nie interesuje mnie zdanie ludzi, bo człowiek może się mylić. Bóg się nie myli, więc On jest dla mnie autorytetem.
- Ale w Biblii nie ma tych przekonań, które głosisz. To po pierwsze. A po drugie Bóg daje nauczycieli Słowa Bożego, z których wiedzy i doświadczenia warto czerpać, których warto słuchać. Tym bardziej warto ich słuchać, gdy mówią o sprawach ważnych i zgodnie ze Słowem Bożym. To nie jest tak, że mamy czytać tylko Biblię...
- Bóg mówi o fałszywych prorokach. Skąd ty wiesz który jest fałszywy?
- … bo ktoś może mieć więcej światła niż my.
- Ale my tego, bracie, nie wiemy! Wiemy tylko jedno – że Bóg nas nie opuści. To jest jedyna rzecz, której możemy być pewni. Jak powiedziałem: JEDYNA! Wszystko inne nie musi, ale może być błędne.
- Można się przekonać, który jest „fałszywym prorokiem”, bo można sprawdzić ich nauki, skonfrontować je z Biblią.
- Ja cię do niczego nie zmuszam, bo ty dostałeś od Boga własną wolę...Rób jak chcesz...
- Jest wiele fałszywych nauk w Kościołach. Np., że chrześcijanin musi mówić językami...
- Nie musi, tylko może otrzymać ten dar. To jest różnica...
- ...pojawia się też tzw. „święty śmiech”, czy wręcz coś takiego, jak „Toronto Blessing”...
- Ja będę słuchał Boga!
- Pamiętam jak pewien pastor napisał kiedyś, że podczas nabożeństwa tak bardzo dało się czuć działanie „Ducha Świętego”, że jego syn przez cały czas nabożeństwa głośno się śmiał, tarzając się po podłodze. W Kościołach jest wiele bardzo poważnych nadużyć...
- A co, nie wierzysz, że można się modlić na językach? Ja taki dar otrzymałem. Modlę się na językach.
- Jednym z takich nadużyć jest twierdzenie, że możemy być wolni od chorób, jeśli tylko wierzymy i że nie powinniśmy się leczyć, a tylko ufać Panu. To bardzo niebezpieczne!
- M., nasz Bóg jest jak tatuś, który troszczy się o synów. Dlaczego mówisz, że to niebezpieczne? Dlaczego w tobie tak mało wiary w Niego, w Boga?
- I Bóg dał nam lekarzy, dał nam lekarstwa. On uzdrawia, ale dał nam też środki lecznicze...
- Tak, i dał nam i samochody, i domy...
- To prawda.
- Tak... Środki lecznicze... To chemia! W jednym pomoże, a w drugim szkodzi.
- No i co, że chemia?
- Chemia szkodzi np. nerkom, a wiara nie.
- Nie można tak po prostu nie brać lekarstw!
- Ja lekarstw nie biorę i jakoś żyję.
- A co będzie, jeśli ktoś, komu powiesz: Nie bierz lekarstw!" umrze? Czy wiesz, że za to będziesz kiedyś musiał odpowiedzieć przed Panem?
- To przyjdę i będę się o niego modlić. Bóg go przebudzi! Dlatego, że jestem Bogu wierny – bo tego mnie Jego Biblia nauczyła.
- A co jeśli Bóg go nie przebudzi?
- To będzie znaczyło, że Bóg go chciał wziąć do siebie i my, dając jemu tabletki, psujemy plan Boży.
- Gdzie w Biblii masz powiedziane, żeby nie przyjmować lekarstw?
- A gdzie masz w Biblii powiedziane, żeby przyjmować tabletki, skoro możemy prosić Boga o uzdrowienie? M., bracie... Szukaj Pana naprawdę...
- Wiesz, katolicy też tak wierzą i tak argumentują...
- Ja jestem chrześcijaninem, a nie katolikiem. Nie krytykuję katolicyzmu, ale nie chodzę tam. Mam ku temu swoje powody.
- ...Mają swoje nauki, a ja się czasem pytam gdzie o tym czy o tamtym mają powiedziane w Biblii. Wówczas odpowiadają: A gdzie jest napisane, że tak nie jest lub że tak nie wolno? Tak jest np. w kwestii sakramentów, lub niepokalanego poczęcia NMP (Najświętszej Marii Panny)... Idziesz w tą samą stronę, J. Tylko, że inne nauki, ale nie wynikające z Biblii tak samo jak katolickie i takie same "argumenty"
- NMP...Kim była? Matką Jezusa! A co Jezus powiedział, gdy umierał na krzyżu? Gdy wszyscy mówili: „Pomódlmy się za Maryję!” Jezus powiedział: „Nie módlcie się za osobę, w której łonie byłem, tylko za osobę, która pokonała grzech na krzyżu”. Dajmy inny przykład. Powiedzmy, że moja mama była by złą osobą, a ja bym zrobił coś w stylu Jezusa Chrystusa dla wszystkich. Modlilibyście się do mojej mamy i wzięlibyście ją za świętą, skoro była osobą antyświętą? Powiedz mi: kogo mamy wywyższać? Boga, tak?
- Oczywiście, że tak...
- Bóg to Jezus Chrystus – dwa w jednym, że tak powiem...
- Nie tylko...
- To dlaczego chcecie się modlić do Maryi, skoro Bóg jest ważniejszy?...
- Kto chce?
- ..Bo Boga mamy wywyższać, a nie nas samych!
- Ale o co ci teraz chodzi?
- Jak to nie tylko? Mamy wywyższać tylko Boga! To może zacznij wierzyć w Boga – słońce, albo Boga – chmurę i módl się do niego...
- Bóg to Ojciec, Syn Boży i Duch Święty, więc nie tylko Jezus Chrystus.
- Jezus Chrystus jest Synem Bożym.
- Tak. Jest Synem Bożym...
- Duch Święty... To trzy osoby w jednym. Czyli jedna całość. I tylko wyłącznie mamy Go czcić, M.!
- Zgadza się.
- No właśnie. A jeżeli mamy chorobę, na przykład katar, i bierzemy tabletki, to wywyższamy chemię a nie Boga! Wywyższamy krople do nosa! Jeśli wywyższamy Boga, to katar sam przejdzie.
- Korzystanie z medycyny nie jest wywyższaniem jej!
- To jeżeli, dajmy na to, ja mam problemy finansowe i proszę cię o 2000 złotych pożyczki to kogo wywyższam? Ciebie czy Boga? Wtedy wywyższam ciebie, bo nie proszę Boga o pomoc, tylko ciebie! I na tym polega wiara, bracie!
- Nie, nie wywyższamy chemii, bo korzystanie z niej nie oznacza wcale wywyższania jej. Możemy zażywać lekarstwa i wywyższać Boga – w tym nie ma żadnej sprzeczności, bo zażywanie lekarstw nie jest wywyższaniem ich!
- Wszystko, co nas otacza jest od Boga. Bez kontroli Boga nie spadnie ci z głowy nawet włos...
- A jak z transfuzją krwi? A co z przeszczepami?
- Jak... Jak... Nie rozumiem... prosta odpowiedź: gdyby wierzyli, że Bóg ich uleczy, to by byli zdrowi. Nie mieliby raków ani nowotworów, itd.
- Czy wiesz, że bez podawania leków nie może być przeszczepu? Przeszczep się nie przyjmie bez leków...
- A po co przeszczepy?
- Ale nic takiego w Biblii nie ma! Owszem, Biblia mówi nam o uzdrowieniach za sprawą Boga, ale nie ma tam nauki, że „wierzyć = być zdrowym”! Przepraszam, ale to jest HEREZJA, J.!
- Właśnie, że jest! Nie rozumiesz, bracie, Biblii, bo jej nie czytasz systematycznie. Zacznij to robić. Jak zaczniesz to robić, inaczej na to spojrzysz. Teraz w żaden sposób cię nie krytykuję, bracie, bo nie mnie osądzać innych, ale mówię to, co widzę.
- Ale tego nie ma w Biblii! Także I. (nasz pastor) kiedyś mówił o takich naukach i przestrzegał przed nimi. Także inni pastorzy przed nimi ostrzegają. Bibliści i teolodzy mówią co innego, niż ty!
- M. Rób, jak uważasz. Ja wierzę Bogu i tak będzie zawsze. Jak spotkamy się za jakiś czas, to porozmawiamy o tym wszystkim. Później cię uleczę w imieniu Jezusa Chrystusa i zobaczysz wtedy moc Bożą!
- Nie, J. - uwierzyłeś ludziom, bo Bóg nigdzie nie powiedział: Nie przyjmujcie lekarstw, odrzućcie medycynę!
- Uwierzyłem Bogu, bo Bóg mi tak powiedział poprzez Biblię. Bóg mówi o darach... Ja już w swoim życiu zgromiłem w trzech osobach demony...
- Dlaczego wielcy mężowie boży chorują jak każdy inny człowiek?
- Bo nie chcą być zdrowi. Choroby są demoniczne. Oni wpuszczają demony chorób w siebie. Ja ich w sobie nie chcę i Bóg do tego nie dopuszcza.
- Nigdzie w Biblii nie ma takiego stwierdzenia, że choroby są demoniczne. Czasem są związane z obecnością demona, ale nie zawsze...
- Zawsze a nie czasem.
- Jezus czasem uzdrawiał, wypędzając przy tym demona, a czasem po prostu uzdrawiał!
- Wszystko, co na tym świecie jest złe, jest demoniczne. Choroba jest zła, czyli jest demoniczna. Bóg miłosierny, kochający swoje owieczki, nie pozwoliłby, aby jego owce chorowały, bo jest to złe. A Bóg jest miłosierny...
- Czytaj uważnie Biblię! Jezus nie zawsze wypędzał demona w chwili uzdrawiania.
- Bo nie każdy wierzył w Jego Moc. To jest druga strona medalu. A ta kobieta, która musnęła szaty Jezusa Chrystusa, dotknęła z wiarą i została uzdrowiona. Więc jest mowa o wierze, bracie.
- Czyli apostołowie też nie wierzyli w Jego moc?...
- To dlaczego chodzili za Jezusem Chrystusem? Mogli przecież iść na ryby...
- ...Bo przecież taki np. apostoł Paweł dość często niedomagał...
- Zapomniałeś jak Jezus chodził po wodzie. Jak Piotr też wszedł, po chwili przyszła fala, Piotr zwątpił i zaczął się topić. Co wtedy Jezus powiedział? Powiedział: „Zwątpiłeś i zacząłeś się topić”...
- No i co z tego? To nie ma żadnego związku z chorobami i medycyną!
- Ma, bo mówimy o wierze...
- Ale przyjmowanie lekarstw czy korzystanie z pomocy lekarzy niczego nie ujmuje wierze. Przyjmować lekarstwa to wcale nie znaczy nie ufać Bogu i nie wywyższać Boga. Bóg dał ludziom talenty – także medyczne – i dał nam środki lecznicze. Wszystko to pochodzi od Niego!
- ...
*****

W tym momencie nasza rozmowa się urwała i już nie było okazji jej kontynuować - choć próbowałem do tematu wrócić. szybko doszedłem do wniosku, że równie dobrze mogliśmy porozmawiać na temat... środków lokomocji, a mogłoby to wyglądać mniej więcej tak
- Człowiek wierzący nie powinien jeździć samochodem lub pociągiem, lecz jeździć na osiołku lub chodzić pieszo, ufając Panu, że dotrze na miejsce.
- Ale Biblia przecież nie zabrania nam jeździć samochodami i pociągami!
- A czy masz gdzieś w Biblii powiedziane, że możemy to robić?
- Nie, ale to nic nie znaczy
- No jak nic nie znaczy? Biblia nam mówi, że Pan Jezus chodził pieszo i jeździł na ośle. Nie mówi nam nic o pociągach i samochodach.

Medycyna rozwinęła się na drodze postępu cywilizacyjnego - dokładnie tak samo, jak współczesne środki transportu. W czasach Jezusa medycyna była mało zaawansowana, ale byli lekarze - ewangelista Łukasz był lekarzem, o czym wzmiankę mamy w Liście do Kolosan 4, 14 - i były też lekarstwa (choć o ich skuteczności można by dyskutować). Medycyna nie jest szamaństwem, lecz bazuje na wiedzy - z jednej strony na wiedzy o funkcjonowaniu organizmu ludzkiego, z drugiej zaś na wiedzy o wpływie różnych substancji na organizm. Stosowane są środki zarówno naturalne, jak i stworzone w laboratoriach chemicznych. wiemy doskonale, że niektóre z nich nie są obojętne, mają niepożądany uboczny wpływ na organizm, są nawet toksyczne - lecz są najlepszym znanym nam środkiem na konkretne problemy, konkretne choroby, często... ratującym życie. Bóg na to dał nam rozum, byśmy rozwijali wiedzę, w tym także wiedzę medyczną i byśmy uczyli się, przy użyciu wiedzy, rozwiązywać nasze problemy!

Oczywiście, że Bóg jest lekarzem. I nie powinniśmy zapominać o tym, że On może uwolnić nas od choroby - i my, chrześcijanie, nie tylko w to wierzymy, ale o tym wiemy, ponieważ jest wiele świetnie udokumentowanych przypadków. W rozmowie z bratem J. wspomniałem o bracie, który cierpiał na schizofrenię i długi czas brał leki, aż Bóg polecił mu je odstawić. Lekarz prowadzący, gdy ten mu o tym powiedział podczas kolejnej wizyty kontrolnej, był tym przerażony i chciał go natychmiast zatrzymać na oddziale w przeświadczeniu, że lada dzień brat M. będzie miał kolejny atak a on żyje już ładnych parę lat bez tych leków i ma się wyśmienicie! Znam go osobiście! Jednej ze znanych mi również osobiście osób zdarzyło się, że poważnie poparzyła dłoń podczas zabawy przy ognisku. Wyglądało to bardzo paskudnie... Była akurat w gronie młodych chrześcijan i ci zaczęli się modlić, a oparzenie na ich oczach zaczęło się goić i wkrótce ból minął, pęcherz się wchłonął i pozostało tylko lekkie zaczerwienienie. Bóg może uzdrowić nawet z raka i są świadectwa, poparte badaniami lekarskimi. Inni jednak, pomimo ufności pokładanej w Bogu i modlitw, nie odzyskują zdrowia. Dlaczego tak się dzieje? Siła wiary nie ma tu żadnego wpływu, bo są wśród nich i najgorliwsi czciciele Boga. Dlaczego więc Bóg jednych uzdrawia, drugich nie? To wie tylko Bóg - to Jego decyzja!

Nie ma żadnego rozdźwięku pomiędzy wiarą a wiedzą. Rozum, którym się możemy (i powinniśmy) posługiwać jest tak samo częścią ciała, darem od Boga, jak ręce, które winniśmy "składać do modlitwy". To, że pójdziemy z naszym problemem do lekarza, a od lekarza - z receptą w ręku - do apteki, albo że poddamy się leczeniu w szpitalu, nie jest oznaką niewiary, nie jest odwróceniem się od Boga! Słowo Boże mówi nam, że Bóg uzdrawia, ale wcale nie mówi nam, że tylko do Niego mamy przychodzić z naszymi chorobami. Nasze choroby są skutkiem grzechu, upadku ludzkości, ale nie wiąże się z nimi żaden demon - tego też nigdzie w Biblii nie ma, że każda choroba jest "demoniczna", choć bywają choroby związane z demonami. Najprawdopodobniej chorujemy nie tyle przez sam grzech, co przez osłabienie genetyczne naszych organizmów po upadku. Adam i Ewa mieli prawdopodobnie doskonała odporność i znacznie silniejsze organizmy i przez to byli wolni od chorób i zapewne znacznie odporniejsi na urazy. My jesteśmy w gorszej sytuacji, ale Bóg dał nam rozum, byśmy potrafili sobie radzić z problemami, z którymi się borykamy, Bóg dał nam utalentowanych lekarzy, byśmy mogli od nich uzyskać pomoc i Bóg dał nam też ręce, byśmy wznosili je do Niego z modlitwą o to, co nas przerasta.

Żałuję, że nie postawiłem w tej rozmowie jeszcze jednego pytania: a jeśli ktoś jest ranny, to co należy robić? Modlić się o to, by Pan zasklepił ranę i na tym poprzestać, czy modlić się, ale równocześnie wzywać karetkę i rannego dostarczyć do szpitala? Jeśli będziemy się tylko modlić to ten człowiek może się wykrwawić na śmierć. Czy Bóg tak chciał? Bałbym się przebywać wśród ludzi, którzy, gdyby mi się coś stało, zaczęliby się modlić, a nie wezwali równocześnie lekarza! Choćby i z tego powodu lepiej uciekać jak najdalej, jeśli gdzieś się słyszy takie nauczanie, gdyż nauki te są niebezpieczne zarówno dla naszego ducha, jak też dla ciała!

6 komentarzy:

  1. A ja ostatnio mogę podzielić się malutkim świadectwem... I swoją chorobę uznałam za w pewnym stopniu za Boże błogosławieństwo na tej Ziemi. Jak?
    Gdyby nie moje schorzenie, nie trafiłabym do jednej z krakowskich lekarek. Ostatnio nasza rozmowa odnośnie unikania infekcji zeszła na przebywanie między ludźmi, a stąd na kościoły. I od słowa do słowa, (bo ona zdziwiła się że jestem protestantką) powiedziałam jej o naszej denominacji i że się nawróciłam - w szczegóły nie wchodziłam, nie było też na to czasu, po prostu powiedziałam jej że w moim mieście taki kościół jest, a trafiłam do niego po nawróceniu. Widziałam, że ta lekarka była bardzo zaciekawiona i życzliwie nastawiona, choć oczywiście nie było czasu na dalszą rozmowę na ten temat. Ale kto wie, może to ją skłoni do dalszych poszukiwań, zadawania pytań, może nawet sama doświadczy nawrócenia? Nawet jeśli to nie ja mam jej głosić Ewangelię, to kto wie, jakie znaczenie będzie miała dla niej nasza rozmowa?
    A co do tego brata J., to Mathetes, aż mnie zmroziło. Bo dokładnie takie same argumenty wysuwała osoba, która wciągnęła mnie w New Age. Do dziś dziękuję Bogu że otworzył mi oczy i pokazał, jaka jest prawda.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi się przypomina pewien film - kilka razy pokazywały go rózne stacje telewizyjne. Podobno jest oparty o autentyczne wydarzenie. Chodziło o pewną rodzinę której jedyny synek chorował na cukrzycę. Byli to ludzie bardzo gorliwi w wierze. I stało się tak że pewnego razu do społeczności której byli członkami zawitał jakiś "usługujący" jakoby służący darem uzdrawiania. Ci rodzice wzięli z sobą synka na to spotkanie. Ten człowiek połozył na nim ręce, pomodlił się i autorytatywnie stwierdził że chłopak jest uzdrowiony. Ci rodzice ślepo w to uwierzyli że nie powolili na weryfikację tego przez lekarzy tylko uznali że skoro dzieciak jest uzdrowiony to nie trzeba mu podawać insuliny. I tak zrobili - stan chłopca się coraz bardziej pogarszał, a rodzice zamiast podać mu insulinę twierdzili że to diabeł próbuje zburzyć ich wiarę i się cały czas modlili. W swoim zaślepieniu (bo trudno to nazwać wiarą) posunęli się aż do tego że gdy chłopiec popadł w spiączkę i zmarł odwlekali jego pogrzeb twierdząc ze Bóg wskrzesi ich syna.
    Skończyło się dla nich tym że stanęłi przed sądem oskarżeni o dopuszczenie do śmierci dziecka. Dla mnie ten film jest przykładem do czego może doprowadzić zaślepienie niektórymi doktrynami,,,,

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak w gruncie rzeczy uważam, że istnieje wiele podobieństw między new age, a pewnymi "ultracharyzmatycznymi" wspólnotami... Choćby właśnie różneglo rodzaju "afirmacje", między innymi dotyczące zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem zawsze trzeba osądzić owoce każdej nauki. Jeśli coś prowadzi do złego, to musi pochodzić to od szatana - pięknie oddał to Orion w swoim komentarzu. W końcu - po owocach je poznacie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo starałem się nie użyć tego słowa, ale w gruncie rzeczy myślę, że jest to przejaw FANATYZMU RELIGIJNEGO. Fanatyzm a fundamentalizm to sa dwie różne postawy - zawsze podkreślam - i uważam, że nie moiżna tych słów stosować zamiennie jako synonimów, co wielu czyni. Fundamentalizm - w przypadku chrześcijan - to wierne trwanie na FUNDAMENCIE Biblii, rozsądna postawa. Natomiast tu - i w tym, co opisał Orion - granice zostały przekroczone, tu mamy do czynienia z przekonaniami, których na kartach Pisma Świętego nie znajdziemy.

    Długo się wahałem, czy ten materiał opublikować - i w jakiej formie - ale wydaje mi się, że może być dobrym ostrzeżeniem. Trzeba bardzo uważać - zwłaszcza mając do czynienia ze wspólnotami tzw. "neozielonoświątkowymi" - z trzecią czy nawet czwartą "falą" - od których nawet tradycyjni zielonoświątkowcy się dystansują. Nie przekreślając ty6ch ruchów, ale przyglądając się, przez pryzmat Biblii. Bo częśc z nich zaczęła - jak napisałem - tworzyć nowe tradycje, nowe dogmaty i nowe obrzędy, idąc podobną drogą, jak kiedyś katolicyzm i tak samo odchodzc od Biblii...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zauważyłem jeszcze że ludzie mający tak skrajne poglądy na punkcie medycyny mają w jakimś sensie zawężone pole widzenia bo skupiają się na otrzymaniu pełnego uzdrowienia "tu i teraz" (w życiu doczesnym). Ja nie neguję obietnic uzdrowienia zawartych w Bożym Słowie, ale uważam że nieraz wypełnią się one w takiej formie, że gdy znajdziemy się tam po drugiej stronie to otrzymamy nowe, doskonałe ciała wolne od wszelkich chorób....

    OdpowiedzUsuń