piątek, 14 grudnia 2012

Nie sądźcie...

"Nie sądźcie z pozoru, ale sądźcie sprawiedliwie." (Ewangelia Jana 7, 24)
My, ludzie, bardzo często wydajemy werdykt na podstawie tego, co nam się wydaje. Lub gorej jeszcze - opierając się na własnych poglądach i uprzedzeniach do innych. Czasem tak trudno nam wytrzymać choćby to, że ktoś ma inne poglądy, niż my i już jesteśmy gotowi przekreślić tego człowieka...

Przykładem takiego działania może być przeczytany niedawno przeze mnie tekst autorstwa pastora małej, silnie upolitycznionej grupki chrześcijańskiej, w którym odniesiono się do poczynań i ogólnej postawy człowieka, który swego czasu był pastorem w jednym z wielkich polskich miast, a dziś zasiada w Parlamencie (wiadomo o kogo chodzi). Tak się składa, że ta niewielka grupka sympatyzuje akurat z ugrupowaniem, które - mówiąc najdelikatniej - nie darzy sympatią tej partii, do której należy ów poseł.  Cóż tam można było przeczytać? Ano, że protestantyzm i urząd pastorski nie zapewniły mu sukcesu (sugestia: karierowicz), że marny był z niego pastor, że nie ma pojęcia o Biblii, itp. Ciekawe jest przy tym to, że o tym pastorze, który jest dziś posłem, wówczas gdy przewodził Kościołowi słyszałem wiele dobrego, był i jest postacią szeroko znaną, był cenionym duszpasterzem (a ja go w dalszym ciągu za duszpasterza uważam, choć nie pełni obecnie tej funkcji), znany jest z życzliwości i łagodności - o autorze wypowiedzi natomiast można powiedzieć coś wprost przeciwnego: mało znany, szanowany przez wąską grupę wyznawców i sympatyków, większość ewangelicznie wierzących chrześcijan, z którymi kiedykolwiek rozmawiałem na temat tego, co ów pastor i jego wspólnota głoszą, dystansuje się od tego (o ile cokolwiek o nich w ogóle słyszeli)... Uprzedzenia natury politycznej w tym wypadku przekładają się na wyrażaną opinię o człowieku - do kompletu zarzutów, gruncie rzeczy jakby... inkwizycyjnych (!) brakuje mi tylko słów: "heretyk", "dziecko diabła"...

To tylko przykład. Podobnych zachowań można by przytoczyć więcej... Wróćmy jednak do Biblii. Wielu żydów było głęboko uprzedzonych do Pana Jezusa i z uporem wyszukiwali wszytko, co mogli, by wykazać, że "to zły człowiek", że łamie Prawo, że... Religijni żydzi wręcz "polowali" na Chrystusa - wykorzystując wszystko, co się natrafiło, by albo móc Go postawić przed sądem, albo publicznie oczernić przed ludźmi - aby ludziom Go obrzydzić, odciągnąć od Niego... "Czarny PR" to nie jest wynalazek naszych czasów! Chwilę przed tym, jak padają zacytowane na wstępie słowa Jezus obnaża hipokryzję swoich przeciwników w bardzo mocnych słowach. Te zacytowane nie są nic łagodniejsze. One zawierają w sobie (tak myślę) tak naprawdę zarzut: "Wy nie osądzacie według prawdy, was nie interesuje ani prawda ani sprawiedliwość - wy ogłaszacie wyroki w oparciu o własne poglądy i uprzedzenia!" 

Odniosę się jeszcze krótko do opisanej sytuacji... Wzbudziła ona oburzenie wielu protestantów i ja byłem jednym z tych, którzy włączyli się w wymianę zdań na ten temat. Dowiedziałem się w końcu, że pastor i wspólnota, mają prawo do... subiektywnej oceny i wypowiadania się zgodnie z własnymi poglądami. Mi jednak zawsze się wydawało, że chrześcijanin powinien przede wszystkim poszukiwać prawdy. Bóg nie zakazuje nam tak naprawdę osądzania, lecz mówi: bądźcie obiektywni - co odczutuję: nie zważajcie na osoby, nie mierzcie spraw i ludzi po swojemu, przyglądajcie się sprawom bez uprzedzeń i poszukujcie prawdy! Spójrzmy na przytoczony na wstępie fragment tak:
 "Nie sądźcie z pozoru (subiektywizm), ale sądźcie sprawiedliwie (obiektywizm)."
Nie mamy opierać się na własnych poglądach i na odczuciach, na tym, co nam się wydaje, lecz patrzeć jak się sprawy naprawdę mają, zawsze, ZAWSZE poszukiwać prawdy! Nie mamy ogłaszać winy na podstawie naszych subiektywnych odczuć (bo to zwodnicze)! Przed konsekwencją niesprawiedliwego osądzania innych Jezus ostrzega nas tymi słowami:
"Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą." (Ewangelia Mateusza 7, 1 - 2)
Jeśli dziś kogoś osądzamy niesprawiedliwie, kierując się własnymi poglądami i uprzedzeniami, jutro to my będziemy osądzeni, i to surowo! O tym warto pamiętać, zanim uznamy siebie za upoważnionych do tego, by osądzać tych, którzy z jakichś powodów nam nie odpowiadają.  Kolejne wersy z Ewangelii Mateusza pouczają nas, że sami jesteśmy tylko ułomnymi, grzesznymi ludźmi i o tym mamy nie zapominać. Jeśli dziś przykładamy do kogoś miecz, jutro miecz będzie nad naszą głową. 

Postać przedstawioną na rysunku obok znamy wszyscy doskonale, choćby z podręczników historii. Jest to grecka bogini Temis - zwana po polsku Temidą - grecka bogini sprawiedliwości, personifikacja sprawiedliwych sądów. System prawny często określany jest jej imieniem, choć nie zawsze działa sprawiedliwie. O kimś, kto staje przed ludzkim sądem mówi się nawet: "stanął przed obliczem Temidy. Jej podstawowe atrybuty to waga i miecz... Waga służąca "ważeniu spraw", dociekaniu prawdy i miecz jako narzędzie wymierzania kary. Bardzo często też pojawia się opaska na oczach - symbol bezstronności, sprawiedliwości. 

Wielu chrześcijanom może się nie podobać to, że nawiązuję do wierzeń pogańskich, ale myślę, że w gruncie rzeczy wizerunek ten jest najbliższy temu, co na temat osądzania mówi Słowo Boże. Stosując je w praktyce siłą rzeczy zbliżamy się do tego greckiego ideału sprawiedliwości. Słowo Boże tak naprawdę nigdzie nie zabrania nam osądzania! Pierwszy wers siódmego rozdziału Ew. Mateusza zbyt często jest wyrywany z kontekatu. Mamy prawo osądzać - nawet czasem (uważam) powinniśmy! Ale... Ale... Jak tam nasza opaska na oczach?

1 komentarz:

  1. Amen! A cytując jeszcze znanego księdza Tischnera: "Święto prowda" :) A na poważnie to masz rację. Dlatego ja zawsze staram się poznać tak zwaną "drugą stronę medalu" i nie osądzać zwłaszcza tych, których nie znam. Nie jest to łatwe, ale Chrystus obdarza nas umiejętnością kochania innych - a miłość usuwa osądzanie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń