niedziela, 2 grudnia 2012

Nie mów fałszywego świadectwa...

"Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu" (2. Księga Mojżeszowa - tzw. Wyjścia - 20, 16) i tłumaczenie katolickie (Biblia Tysiąclecia): "Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek."
Być może najlepiej było by pewnych spraw nie tykać - zwłaszcza politycznych, bo polityka jednak jest brudna (i szczerze podziwiam chrześcijan, którzy potrafią się nią zajmować i nie uwalać się nią!). Słowo Boże mówi nam, że chrześcijanin nie jest z tego świata. Jednak żyjemy w tym świecie, i to, co się na nim dzieje w mniejszym lub większym stopniu nas dotyczy, a wobec pewnych spraw nawet nie mamy prawa przechodzić obojętnie. Od 11 listopada znów wile się dzieje, a raczej wiele mówi - a wiele z tego, co się mówi, podpada pod zacytowane przykazanie.

Ogromnie mnie zasmuciło postępowanie wielu naszych Rodaków po tym, co się zdarzyło 11 listopada, po chuligańskiej zadymie, która na krótki czas sparaliżowała "Marsz Niepodległości":

Źródło: TVN24

Źródło: Nowy Ekran
Źródło: Nowy Ekran / Facebook
Źródło: "Winnica" - tygodnik parafii bł. Radzyma Gaudentego w Gnieźnie, nr 49 (1106) / 2012
autor: Sebastian Błochowiak
Problem w tym, że... nikt nie przedstawia nawet cienia prawdziwego dowodu na to, że była to policyjna prowokacja. Ba! Czują się zupełnie zwolnieni z obowiązku udowodnienia, że chuligani w kominiarkach to w rzeczywistości policjanci - przyjmując to na wiarę (!) jako pewnik. Tworzy się więc tym samym pewnego rodzaju... dogmat. Wiadomo, że są policyjni "tajniacy", którzy "wtapiają się w tłum" i wiadomo, że są funkcjonariusze, którzy z racji swej funkcji w organach ścigania nie ujawniają twarzy i podczas akcji wystepują w kominiarkach - i tacy i tacy byli w Warszawie. I to już wystarcza niektórym naszym Rodakom do twierdzenia: Są policyjni tajniacy + są policjanci w kominiarkach + rozróbę wszczęli ludzie w kominiarkach = na 100% byli to zamaskowani policyjni prowokatorzy!

Proste? Dla niektórych proste i już dalej nie zadają sobie pytania: po co Policja miałaby to robić i kto miałby z tego mieć jakąś korzyść? Bo "najważniejsze jest to", że... No właśnie - podejrzewam, że chodzi tylko o to, by oskarżać władze. Swoją drogą cóż "patriotycznego" jest w znieważaniu POLSKIEJ Policji, POLAKÓW w niej służących, POLSKIEGO Rządu? Cóż "patriotycznego" jest w generowaniu sporów, które niszczą kraj i naród? Ale wracając do tematu dowodów. Gdy wierzących w policyjną prowokację prosiłem o dowody, dostałem zdjęcia i filmiki - na jednych i drugich widać ludzi w kominiarkach, na niektórych widać zamaskowanych policjantów, ale na żadnym filmie czy zdjęciach nie widać, że to akurat zamaskowani policjanci zaatakowali swych umundurowanych kolegów! Gdy wciąż powtarzałem wezwanie o dostarczenie dowodów, w końcu dostałem odpowiedź: 'To ty musisz udowodnić, że to nie są policjanci!" A więc (czego nie powiedziano, ale co jasno wynika): "my niczego dowodzić nie musimy!"

Kłamstwem jest nie tylko to, co jest tworzone jako kłamstwo. Jest nim również to, czego absolutnie nie da się udowodnić (lub nie przedstawia się dowodów), jest dla kogoś krzywdzące, a pomimo braku dowodów szeroko rozpowszechniane i przedstawiane jako "prawda". Ludzie zbyt często za "prawdę" przyjmują to, co im się zdaje, własne przekonania... Smutnie brzmi w moim sercu pytanie Piłata: "Cóż to jest prawda?" (Ewangelia Jana 18, 38) - bo zbyt często naszymi "prawdami" rządzi... ideologia, a tam, gdzie jest ideologia o PRAWDĘ bywa bardzo trudno! I tak strasznie łatwo kogoś wówczas skrzywdzić...

Słowo Boże poucza nas w jaki sposób mamy dociekać prawdy. Jest m.in. powiedziane: "Nie może jeden świadek wystąpić przeciwko drugiemu człowiekowi w związku z jakimś przewinieniem lub w wypadku grzechu, który ten popełnił. Sprawa ta ma zostać potwierdzona ustami dwóch świadków lub ustami trzech świadków." (Księga Powtórzonego Prawa 19, 15). Jest też powiedziane: "Nie sądźcie z pozoru, ale sądźcie sprawiedliwie" (Ewangelia Jana 7, 24) i "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą" (Ewangelia Mateusza 7, 1 - 2) Te słowa dotyczą każdego, kto osądza. Dobry sędzia, któremu jest przedstawiana sprawa, bada także wiarygodność świadków. Nawet gdy coś ktoś mówi - występuje jako świadek - my powinniśmy sprawdzać czy to, co przekazuje, jest prawdą, nim gdzieś dalej to jako prawdę przekażemy.

Potrzeba, byśmy zrozumieli, że jeśli szerzymy niesprawdzone i nie poparte dowodami, krzywdzące kogoś informacje, to dopuszczamy się grzechu. Jeśli nie wiemy czegoś na pewno i nie mamy na to dowodów, powinniśmy milczeć! Każdy we własnym sumieniu powinien rozważyć rzucanie tak poważnych oskarżeń, bo za wszystko odpowiemy kiedyś przed Bogiem. Tak łatwo ogłaszamy wyroki, tak łatwo wskazujemy winnych - i najłatwiej kierując się pozorami - a zapominając, że za niesprawiedliwe sądy my sami obciążamy się winą. Myślę, że takich spraw byłoby o wiele mniej, gdybyśmy szczerze szukali prawdy i to, co się nam zdaje (!) konsultowali z Bogiem w modlitwie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz