niedziela, 18 listopada 2012

Ucieczka z Korei Północnej



Korea Północna - dziś chyba najbardziej zamknięte przed obcymi państwo świata. Znamy je głównie z wieczornych wydań wiadomości. Wiemy o barwnych paradach ku czci "wodza" i o całym kulcie jednostki - przede wszystkim kulcie Kim Ir Sena, ale także jego syna, a teraz także wnuka. Serwisy informacyjne raz po raz donoszą o drobnych utarczkach przygranicznych - wiadomo, że władze Koreańskiej Republiki Ludowo Demokratycznej pragną posiąść całą Koreę (to, że Korea Południowa jest wolnym krajem to zasługa USA). Wiadomo, że szaleńcy mogą rozpętać wojnę, ale wiadomo też, że tą wojnę mogą tylko przegrać, choć może zginąć wielu ludzi - i sami są tego z pewnością świadomi. Wiadomo, jak słabo rozwinięta gospodarczo jest Korea Północna. Znane są nocne zdjęcia satelitarne, na których Półwysep Koreański jest rozświetlony w południowej części, a w północnej pogrążony w ciemnościach - "wyspą" światła jest tylko stolica, Pjongjang (Phenian). Wiadomo, że nieliczna "elita" żyje bogato - np. syn Kim Dzong Ila, a wnuk Kim Ir Sena, Kim Dzong Un uczył się w drogiej, prywatnej szkole w Szwajcarii. Wiadomo też o wielkim głodzie wśród ludności cywilnej. Wiadomo także o ideolgicznej indoktrynacji, jakiej poddaje się obywateli - państwo ogranicza wychowywanie dzieci przez rodziny, by w placówkach wychowawczych wpajać zasady komunizmu. Wiemy też wreszcie, że nigdzie na całym świecie - nawet w krajach muzułmańskich i Chinach nie ma takiej niewoli pod względem religijnym, i takich prześladowań, jak właśnie w Korei Północnej. Ale tak naprawdę niewiele wiemy o życiu w tym piekle, które stworzyła rodzina Kimów - opowiadają nam o tym ci, którzy przez to piekło przeszli.

"Ucieczka z Korei Północnej" - autorstwa Paula Estabrooksa, przedstawiciela międzynarodowego Open Doors International - to historia Pil Soo Kima i jego rodziny. Głód zmusił go do podjęcia desperackiej decyzji - ryzykując życie postanowił przedostać się do Chin, by tam zdobyć jedzenie dla swych bliskich. Jego matka, żona i dzieci nie znały uczucia sytości. Niemal wszyscy mieszkańcy Korei Północnej, z wyjątkiem "elit", są wciąż głodni, bo racje żywnościowe są zbyt małe, a prywatny handel zabroniony. Często ich jedynym posiłkiem była zupa z... trawy i kory. Pil Soo zdobył to, czego potrzebowali świadomie - przyniósł jedzenie, słodycze i pieniądze. Dostał jednak więcej - poznał chrześcijan, którzy aktywnie wspierają uciekinierów i przemytników północnokoreańskich... Książka ta to historia darowanej wolności - w sensie cielesnym (ucieczki spod władzy reżimu) i duchowym. To przede wszystkim książka o potężnym Bożym działaniu. Na jej stronach czytelnik znajdzie niejeden CUD! Niektóre spośród nich są jakby powtórzeniem tego, co znajdujemy na kartach Dziejów i Listów Apostolskich!

To książka o wielkim zaangażowaniu chrześcijan - a wśród nich Koreańczyków żyjących w Chinach - którzy sami ryzykując wolność, zdrowie i życie służą innym. To dzięki nim, ich kontaktom i pieniądzom, rodzina Pila Soo żyje dziś bezpiecznie w Korei Południowej, modląc się o wyzwolenie północy kraju spod władzy komunistów i zdobycie serc Koreańczyków dla Chrystusa. Nie liczcie jednak na to, że dowiecie się jak ci bohaterowie wiary naprawdę się nazywają, gdzie żyją i w jaki sposób udzielają pomocy. By mogli to czynić dalej i żyć bezpiecznie, potrzeba zachowania tajemnicy. Te szczegóły zresztą wcale nie są ważne - ich brak, i pseudonimy użyte zamiast imion, nie ujmują nic książce!

To lektura wspaniała pod każdym względem. Dla chrześcijanina - niezwykłe świadectwo, a dla ludzi ciekawych świata - okazja zajrzenia "za kurtynę" do Korei Północnej, by zobaczyć jaka ona jest naprawdę, a nie jaką przedstawia propaganda. Z pewnością zainteresuje tych, którzy interesują się sytuacją społeczeństwa, których pasją jest pomoc humanitarna. Pewnie zainteresuje także i tych, którzy interesują się polityką, a także ideologią komunistyczną. Na pewno zawiedzeni nie będą także ci, którzy po prostu lubią poczytać dobrą książkę - bo ma w sobie coś z powieści sensacyjnej. Gdy już się zacznie ją czytać, trudno się od niej oderwać aż do ostatniej strony!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz