czwartek, 29 listopada 2012

Miłosierny Samarytanin w mundurze

"Amerykanie mają nowego "zwykłego bohatera". Zupełnie nieświadomie stał się nim policjant z Nowego Jorku, który w akcie dobrej woli, na własny koszt, kupił buty bezdomnemu. W momencie, gdy dawał je starszemu mężczyźnie, sytuację sfotografowała turystka. Zdjęcie natychmiast zyskało ogromną popularność, a na policjanta spadła lawina pochwał. (...) Policjanta szybko zidentyfikowano jako 25-letniego Lawrenca Deprimo, który 14 listopada pełnił służbę na Times Square, wypatrując potencjalnych zagrożeń terrorystycznych. Mężczyzna, który pracuje w policji od dwóch lat, jest zszokowany wielkim zainteresowaniem swoją osobą. Deprimo mówi, że zupełnie nie był świadom, iż ktoś zrobił mu tego wieczoru zdjęcie. - Było cholernie zimno. Ja miałem na sobie buty i dwie pary skarpetek i ciągle czułem zimno - powiedział policjant, wspominając, że gdy zobaczył przechodzącego w pobliżu jego stanowiska bezdomnego bez butów i skarpetek, był bardzo poruszony. - Całe jego stopy były pokryte pęcherzami - opisuje funkcjonariusz. Policjant podszedł do bezdomnego, który usiadł pod ścianą niedaleko niego i nawiązał rozmowę, podczas której wydobył z biedaka, jaki nosi numer buta. Uzbrojony w tę wiedzę szybko udał się do pobliskiego sklepu, gdzie wszedł niedługo przed zamknięciem, około godziny 21:30. (...) Obsługa sprzedała policjantowi buty ze zniżką dla pracowników, zamiast 100 dolarów, zapłacił 75. Z nowymi butami i skarpetkami Deprimo wrócił do bezdomnego..." - informuje serwis internetowy TVN24.
"Wtedy powie król tym po swojej prawicy: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata. Albowiem łaknąłem, a daliście mi jeść, pragnąłem, a daliście mi pić, byłem przychodniem, a przyjęliście mnie, byłem nagi, a przyodzialiście mnie, byłem chory, a odwiedzaliście mnie, byłem w więzieniu, a przychodziliście do mnie." (Ewangelia Mateusza 25, 34 - 36)
Nie wiem kim jest ten policjant z Nowego Jorku - nie wiem, czy jest osobą wierzącą, czy oddał swoje życie Jezusowi - ale wiem, że uczynił dokładnie to, co uczyniłby Jezus. Uczynił to, co Jezus chce, byśmy my czynili! Dobre uczynki nie zapewniają zbawienia, ale myślę, że Bóg się uśmiecha ilekroć widzi dobro czynione przez człowieka.

Chrześcijanie są szczególnie powołani do czynienia dobra, choć oczywiście nie mają monopolu na dobroć i także niechrześcijanie potrafią okazać "wielkie serce". Myślę, że w gruncie rzeczy wszelkie dobro na ziemi jest inspirowane przez Boga - nawet jeśli wyświadczają je niewierzący lub poganie. Ot, Samarytanin z przypowieści opowiedzianej przez Jezusa zapewne wcale nie był dobrym przykładem, jak chodzi o wierzenia (samarytanie na bazie Pięcioksięgu stworzyli własną religię, czy raczej sektę religijną zbliżoną do judaizmu, główne miejsce kultu ustanawiając na górze Garizim), ale był najlepszym przykładem cnót moralnych i Jezus pragnie, byśmy właśnie jego naśladowali, czyniąc dobro.

Świat potrzebuje takich "szaleńców", którzy są jak ów Miłosierny Samarytanin z kart Biblii. Nade wszystko potrzebuje chrześcijan, którzy okazując miłosierdzie będą żywą "ikoną Chrystusa" - widzialnością niewidzialnego, "oknem", przez które do życia innych będzie mogło wpadać światło miłości Boga...

1 komentarz:

  1. Tak, tylko co jeśli jest się małą, drobną, słabą kobietką, która boi się po prostu bezdommych, pijaków i narkomanów... Jakoś tak, po tym co widziałam na swoim i nie tylko swoim osiedlu zwyczajnie ich się boję.

    OdpowiedzUsuń