poniedziałek, 12 listopada 2012

Kościół... czyli co?

"Ci więc, którzy przyjęli słowo jego, zostali ochrzczeni i pozyskanych zostało owego dnia około trzech tysięcy dusz.  I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. A dusze wszystkich ogarnięte były bojaźnią, albowiem za sprawą apostołów działo się wiele cudów i znaków. Wszyscy zaś, którzy uwierzyli, byli razem i mieli wszystko wspólne, i sprzedawali posiadłości i mienie, i rozdzielali je wszystkim, jak komu było potrzeba. Codziennie też jednomyślnie uczęszczali do świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca, chwaląc Boga i ciesząc się przychylnością całego ludu. Pan zaś codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni." (Dzieje Apostolskie 2, 41 - 47)
W Polsce, gdy mówi się / pisze się "Kościół", większość ludzi zrozumie: INSTYTUCJA. Niemal automatyczne jest też skojarzenie: Kościół = Kościół rzymskokatolicki - bo większość Polaków innego nie zna - który jest zbudowany niczym piramida:
* papież, który ma pełnię władzy w Kościele i głos decydujący;
* kolegium kardynalskie
* biskupi
* duchowieństwo
* lud
Papież decyduje w Kościele katolickim o wszystkim, lud - teoretycznie nazywany "Kościołem" nie ma prawa decydować o niczym, nawet o wyborze duszpasterza dla swojej parafii. W takiej sytuacji doprawdy trudno się dziwić błędnemu rozumieniu istoty Kościoła, jakie mamy w Polsce!


Niekiedy mam ochotę stanąć gdzieś przed jednym z tysięcy kościołów - mam w tym momencie na myśli świątynie rzymskokatolickie (zapomnijmy na chwilę o wszelkich problemach doktrynalnych) - w Polsce i wychodzącym ludziom zadać jedno ważne pytanie: KIM TY JESTEŚ W KOŚCIELE? Jestem głęboko przekonany o tym, że w większości wypadków - o ile w ogóle otrzymałbym jakąś odpowiedź - usłyszałbym: "Jestem po prostu parafianinem, tu jest moja parafia, tu chodzę co niedziela na mszę..."

Tymczasem... Jezus ani apostołowie nie założyli instytucji! Oczywiście ustanowili pewien porządek w Kościele, ale nie podzielili go na "kler" i "laikat", nie "postopniowali" kto w Kościele najwięcej znaczy, kto najmniej, nie ustanowili jednego przywódcy i nie wyznaczyli mu pozycji na górze, a innym na samym dole, bez wpływu na Kościół, bez prawa głosu. Ustanowiono tych, którzy będą nauczać i "starszych", a nawet biskupów (choć na zupełnie innej zasadzie niż w Kościołach hierarchicznych!), lecz ludzi połączono więzami braterstwa, i jeden w Kościele nie znaczył więcej, niż drugi! Trzeba nam zrozumieć, że Kościół to nie instytucja, lecz "świątynia Pana", zbudowana z "żywych kamieni" - ludzi nie tylko wierzących, ale całkowicie oddanych Bogu - wzniesiona na Kamieniu Węgielnym - Skale, którym jest sam Bóg - Chrystus Jezus (por. Ewangelia Mateusza 15, 16 - 19 i List do Efezjan 2, 20 - 22). Tak jak w budowli kamienie mają różne funkcje - niektóre są szczególnie ważne, bo na nich opiera się cały ciężar konstrukcji - tak jest też w Kościele: są różne powołania, ale żaden z tych "kamieni" nie jest mniej ważny i mniej potrzebny.

Kościół to nie instytucja, lecz WSPÓLNOTA Dzieci Boga - w pewnym sensie taka "Boża rodzina", gdzie każdy dla każdego to brat / siostra! Jeśli opieramy się na wzorcu biblijnym, nie będziemy tworzyć instytucji z jej hierarchią i narzucanymi odgórnie decyzjami, lecz WSPÓLNOTĘ, w której każdy będzie mógł się czuć ważny i potrzebny. Ci, którzy - z Biblią w ręku - zrozumieją czym jest Kościół - nigdy nie powiedzą: "Ja tu jestem tylko parafianinem", lecz: "Jestem częścią Kościoła"! Jeśli zrozumiemy czym jest Kościół, zrozumiemy także i to, że my jesteśmy ważni. Zrozumiemy że jesteśmy w Kościele potrzebni, a także, że mamy prawo kształtować Kościół, mamy prawo do uczestnictwa w życie wspólnoty nie tylko biernym, ale także czynnym. Zrozumienie tego, że to my jesteśmy Kościołem, powinno wiązać się także z poczuciem odpowiedzialności za Kościół. Nic tak nie pobudza jak: TY JESTEŚ WAŻNY I POTRZEBNY! i nic tak duchowo nie zabija, jak: TY MASZ SIEDZIEĆ CICHO I PODPORZĄDKOWYWAĆ się. Tak - instytucjonalizacja zabija Kościół! Kościół nie może być instytucją, bo jeśli nią jest, jest martwy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz