wtorek, 13 listopada 2012

Kiedy zaprzestać dyskusji?

"... głupich i niedorzecznych rozmów unikaj, wiedząc, że wywołują spory. A sługa Pański nie powinien wdawać się w spory..." (2. List do Tymoteusza 2, 23 - 24)
To jedna z rad, jakie apostoł Paweł udzielił swemu umiłowanemu "duchowemu synowi", Tymoteuszowi, a także nam. Ludzie gadają o tylu nieistotnych rzeczach, dając się przy tym ponieść emocjom. Np. polityka - to jeden z tematów, w których chyba najłatwiej o kłótnię. Sprawy społeczne... Sprawy rodzinne... najróżniejsze informacje... Także tematy religijne wywołują spory - zwłaszcza w przypadkach, gdy mamy do czynienia z fanatykami religijnymi robi się wręcz nieprzyjemnie (coś o tym, niestety, wiem). Wiele jest takich "punktów zapalnych" i wielu jest ludzi, z którymi... dyskusja po prostu nie ma sensu! 

Zauważam, że Paweł nie poucza, byśmy się nie wdawali w dyskusje, byśmy w jakieś tematy nie wchodzili i nie ścierali się z ludźmi w polemice! Sam to przecież robił! On raczej mówi, że nie każdą dyskusję należy ciągnąć, bo doprowadza to do niepotrzebnych napięć i szkodzi nam samym, wyczerpuje nas, odbiera nam siły, które na coś innego, z pożytkiem, możemy poświęcić. Paweł wskazuje, że nie każda dyskusja ma sens, że czasem zamiast dyskusji mamy niepotrzebną gadaninę, słowną przepychankę pozbawioną jakichkolwiek wartości intelektualnych i jeśli tak się dzieje, to powinniśmy się z tego wycofać. Powinniśmy też pilnować własnego języka i uczyć się panować nad własnymi emocjami, bo łatwo możemy się zapomnieć unieść gniewem (a gniew oznacza, że nie ma w nas miłości). 

Dyskutować można z ludźmi, którzy dyskutować potrafią, drugą osobę traktują z szacunkiem, są gotowe wysłuchać, przemyśleć i ewentualnie przyjąć argumenty drugiej strony. Z takimi ludźmi dyskutować warto, ale też nie w nieskończoność. Czasem po prostu lepiej jest zamilknąć, choćby nawet dla kogoś wyglądało to na "poddanie się". Myślę, że w tym pawłowym pouczeniu jest też zawarte: nie trać czasu na dyskusje, które wprawdzie są sensowne pod względem merytorycznym, ale nie dają żadnych efektów. Bóg generalnie uczy nas, abyśmy nie tracili czasu bez sensu, nawet jeśli zachowujemy spokój w rozmowie, a także racja jest po naszej stronie. Gdy widzimy, że rozmowa nie ma sensu, powinniśmy uczynić to samo, co zalecono uczniom, jeśliby zwiastując Ewangelię nie byli przyjęci: 
"I gdyby kto was nie przyjął i nie słuchał słów waszych, wychodząc z domu lub z miasta onego, strząśnijcie proch z nóg swoich" (Ewangelia Mateusza 10, 14). 
Nie chcą nas słuchać? Mówimy jak do ściany? Wszelkie argumenty nic nie dają? Mamy poczucie, że tracimy czas? Zostawić to! Mówiąc trochę dosadnie: olać to! Machnąć ręką i iść dalej...

Zbyt wiele czasu w swoim życiu - niestety! - poświęciłem na czczą gadaninę z ludźmi, którzy tylko marnowali mój czas i siły. Z tego między innymi powodu nie angażuję się w fora tak, jak dawniej - bo za dużo pustosłowia. Generalnie też wolałbym unikać dyskusji z katolikami - bo tam też pustosłowie, gadanina bez sensu... Nie jestem zbyt konsekwentny i czasem daję się wciągać, ale gdy widzę, że nie ma sensu, to odpuszczam. Po co marnować czas na ludzi, którzy są zamknięci na argumenty? Po co marnować czas na ludzi, którzy opluwają innych, są chamscy? Po co marnować czas na ludzi, którzy kochają spory i czczą gadaninę? Po co męczyć się pustosłowiem i zawracać sobie nim głowę? Po co tracić czas, gdy zamiast tego można zrobić coś pożytecznego?

2 komentarze:

  1. Heh, a ja właśnie mam problem - napisała do mnie koleżanka ze studiów, teraz nie ma jej na uczelni. Pyta mnie, czemu wybrałam akurat baptyzm, czemu nie ma jedności w Kościele i tak dalej... Pyta, bo jak pisała, prowadzi teoretyczne poszukiwania.
    I najpierw zadałam jej kilka pytań, które mają nam ułatwić ewentualną późniejszą korespondencję, bo już zdążyłam się zorientować, że katolicy widzą kilka rzeczy zupełnie inaczej niż my, ewangeliczni. Oni widzą denominacje, religie, różnice doktrynalne, my - ciało Chrystuse, które choć jest różnorodne, to jest jedne...
    Pisała też o jakiejś przemianie, jaka się w niej dokonała. Proszę więc Ciebie o modlitwę o mądrość, żebym wiedziała, jak mam do niej pisać...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie osobiście kwestia którą poruszyłeś w tym wpisie była jednym z wielu powodów mojego zniknięcia z facebooka

    OdpowiedzUsuń