niedziela, 18 listopada 2012

"Grzesznik" nie znaczy od razu: "potwór"...

"Tego wieczoru Starszy Cha powoli i delikatnie opowiadał Pilowi Soo o Jezusie Chrystusie. Wyjaśniał, że Jezus jest Synem Boga, że dobrowolnie opuścił niebo, by żyć na ziemi i umarł na krzyżu, biorąc na siebie grzechy wszystkich ludzi, żeby nie byli nimi obciązeni w swoim życiu.
     - Dlatego każdy, kto wierzy w Jezusa, otrzymuje przebaczenie wszystkich grzechów i życie wieczne w niebie. Uwierzenie w Jezusa, czyli przyjęcie Go jako swojego Zbawiciela, musi dokonać się sercem i umysłem. Nie wystarczy przelotnie powiedzieć, że się wierzy, w nadziei, że to zapewni przebaczenie i drogę do nieba. To byłoby fałszywe i bez znaczenia. Taka osoba nie byłaby szczera na temat swojej wiary. Człowiek musi prawdziwie przyjąć Jezusa do swojego serca, i w pełni uwierzyć, że jest On Synem Bożym, który poniósł straszną śmierć na krzyżu, żebyśmy my nie musieli żyć obciążeni ciężarem własnych grzechów. Prawdą jest, że wszyscy jesteśmy grzesznikami. Ale to nie znaczy, że jesteśmy strasznymi ludźmi. Każdy grzeszy. Dlatego każdy potrzebuje przebaczenia. Jezus Chrystus daje je wszystkim, którzy otworzą przed Nim swoje serce. To się nazywa 'zbawienie', ponieważ zostajemy uratowani od naszej grzeszności."
(Paul Estabrooks, "Ucieczka z Korei Północnej" 
Wydawnictwo "Pojednanie", Lublin 2012, str. 52
Tłumaczenie: Andrzej Gandecki)

To jest bardzo ciekawa myśl: "Jesteśmy grzesznikami, ale to nie znaczy, że jesteśmy strasznymi ludźmi" - to znaczy, że jesteśmy zepsuci i nie spełniamy "Bożych standardów", lecz nie jesteśmy od razu potworami... Przypomina mi się od razu trwająca akcja polskich ateistów - billboardy z napisami: "Nie zabijam. Nie kradnę. Nie wierzę." Myślę, że oni próbują nam powiedzieć: "Nie wierzę, ale to nie znaczy, że nie mam zasad, nie mam 'hamulców' i jestem jakimś okrutnikiem i potworem". Można nie wierzyć w Boga, nie stosować się do Biblii i być "przyzwoitym człowiekiem" - ludzką miarą mierząc - lecz obciążonym grzechami.

Można być po ludzku "przywoitym", lecz z ładunkiem grzechów do nieba się nie wejdzie - ten ciężar ściąga nas do piekła. Można być "przyzwoitym"  człowiekiem, a jednak Bóg ma... inną miarę niż nasza ludzka. Możemy być "poczciwcami", ale i tak potrzebujemy Jezusa, by się uratować. Bożym standardem jest świętość, a tą możemy mieć tylko dzięki Jezusowi Chrystusowi! Ale to nie znaczy, że stajemy się nagle doskonalsi od innych i możemy "patrzeć na nich z góry". Nie powinniśmy też tych, którzy naszej wiary nie podzielają, postrzegać automatycznie jako bestie "z piekła rodem" - raczej otaczać ich miłością i modlitwą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz