środa, 14 listopada 2012

Głoście, ale też brońcie...

"Mieszkańcy niewielkiego duńskiego miasteczka Kokkedal dowiedzieli się, że w tym roku na Boże Narodzenie nie będzie już miejskiej choinki. Miała kosztować od 5 do 7 tys. koron (ok. 4 tys. złotych). To za dużo – orzekli radni, którzy całkiem niedawno wydali dziesięć razy tyle (60 tys. koron) na miejskie obchody islamskiego święta ofiarowania. Rzecz w tym, że w radzie miejskiej miasteczka Kokkedal muzułmanie stanowią już większość i dlatego nie muszą się liczyć z chrześcijańskimi świętami. Sprawa nabrała wielkiego rozgłosu i trafiła do parlamentu. Zainteresowała się nią również telewizja, która chciała nakręcić reportaż o muzułmańskiej dominacji w mieście. Bezskutecznie. Jej wóz transmisyjny został napadnięty przez zamaskowanych napastników, a dziennikarzy wyzwano od neonazistów." (Źródło: Radio Watykańskie)

Na przełomie 2010 i 2011 miałem przyjemność gościć w Rotterdamie (Holandia). Miasto to liczy przeszło 600.000 mieszkańców - z czego, jak się dowiedziałem... mniej więcej połowa wyznaje islam!  Burmistrz miasta (!) ma na imię... Ahmed i pochodzi z Maroka! Chrześcijaństwo jest tam "w odwrocie". Kraj uległ laicyzacji - bardzo wiele osób odeszło od Boga - a w dodatku weszła tam ideologia "multikulti" i niewłaściwie rozumianej tolerancji. Kościoły przeżywają tam wielkie problemy. Zbór reformowany (kalwiński), w którym gościłem, zdołał przetrwać dzięki połączeniu się z innym zborem - innymi słowy: z dwóch parafii trzeba było zrobić jedną parafię! Wiele parafii po prostu... umarło! My może nie rozumiemy tego problemu (ale jest on już także u nas dostrzegalny), ale tam sprzedano wiele kościołów, bo... nie miał kto ich utrzymywać. Niejeden z tych sprzedanych kościołów jest dziś pogańską świątynią - meczetem! Gdy wracaliśmy, ksiądz katolicki, który z nami jechał, smutno stwierdził: "Europa nigdy nie będzie laicka. Europ[a będzie islamska." Co się stało z Europą?

Znam protestantów, którzy by może powiedzieli: "To wina Kościoła katolickiego i powierzchownej, katolickiej wiary!" Ale... Holandia była pod silnymi wpływami kalwinizmu. Tam też było wielu anabaptystów - mennonici i baptyści. Dania zaś ro kraj luterański. Cóż się więc stało takiego? Przyczyny bym nie upatrywał w tym, czy na danym obszarze była dominacja katolicka czy protestancka, lecz raczej w "duchowej letniości", wygaszeniu żaru Ewangelii, bylejakości i "tradycji wiary chrześcijańskiej" (wiary, która stała się de facto MARTWA, która stała się wyłącznie TRADYCJĄ, chodzeniem do kościoła "bo taka jest tradycja")...

Ludzie bardziej świadomi tego, co się wokół nas dzieje, patrzą z przerażeniem na zmiany zachodzące w Europie... Poznałem kiedyś bardzo mądrego człowieka, mieszkajacego w Polsce Asyryjczyka o imieniu Michael. Musiał on uciekać z Syrii przed islamskim terrorem. Muzułmanie wymordowali w Syrii wielu ludzi z jednego tylko powodu: wiara w Jezusa Chrystusa - jednego z wujów pana Michała poćwiartowali i ciało w Kawałkach odesłali pod drzwi rodzinnego domu. Mówił on o tym jak postępuje islam - skoro nie udało się Europy zislamizować podbojami czynionymi z przelewem krwi (długotrwała okupacja części Półwyspu Iberyjskiego, najazdy tatarskie, etc.), w XX wieku zmieniono taktykę i Europa jest islamizowana poprzez emigrację i budowę meczetów z minaretami. "Dopóki populacja muzułmanów pozostaje w okolicach 1%, są oni postrzegani jako miłująca pokój mniejszość. W artykułach prasowych, filmach podkreślana jest ich barwna odmienność. W zakresie 2% do 3% muzułmanie zaczynają odróżniać się od innych mniejszości. Zaczynają być widoczni jako członkowie gangów ulicznych iw wiezieniach. Pojawiają się pierwsze symptomy nadużywania środków z pomocy społecznej. Powyżej 5% zaczyna być zauważalny silny (nieproporcjonalny do ich liczebności) wpływ na społeczeństwo. Naciskają na wprowadzenie żywności halal (czystego wg. islamskich standardów), dzięki czemu wymuszają pojawienie się dużej liczby miejsc pracy dla muzułmanów. Pojawia się seria żądań do sieci handlowych o wprowadzenie tej żywności na rynek, często wzmocniona groźbami. Powyżej 10% rząd państwa zmuszany jest do uznania ich prawa do sądów Sharii czyli wg. prawa islamskiego. Docelowo Islam dąży do tego, aby cały świat był sadzony wg. prawa Sharii. Wyraźny wzrost bezprawia, pojawiają się muzułmańskie getta, gdzie nawet uzbrojone patrole policji boją się zapuszczać. Rząd zaczyna tracić kontrolę nad sytuacja. Jakikolwiek pretekst może doprowadzić do rozruchów, palenia samochodów i napaści na nie-muzułmanów. Powyżej 20% zaczynają się demonstracje siły, podpalenia szkol,szpitali, samochodów, synagog i kościołów. Większość osadzonych w więzieniach to muzułmanie. Dotychczas sporadyczne grupy para-militarne dżihadystów zaczynają działać w świetle dnia, często wypierając na terenach zamieszkania muzułmanów lokalne siły porządkowe. Powyżej 40% można się spodziewać regularnych masakr i ataków terrorystycznych. Organizacje para-militarne rządzą niektórymi terenami wg. własnego widzimisię. Trwają także prowadzenia niewiernych kobiet, gwałty oraz utajone jeszcze niewolnictwo. Powyżej 60% następują niczym nie ograniczane prześladowania niewiernych, sporadyczne masowe mordy, wprowadza się prawo Sharii w skali całego kraju. Niewierni są zmuszani do płacenia podatku "za ochronę" tzw. Jizja, często rekwirowany jest ich majątek. Masowy exodus nie-muzułmanów z kraju. Powyżej 80% pojawiają się czystki i mordy kierowane z poziomu państwowego. W pobliżu 100% następuje tzw. muzułmański Pokój (stad Islam jest znany jako "Religia Pokoju") czyli "Dar-es-Salaam", co znaczy "Islamski Dom Pokoju". Wg. wojennej doktryny islamu powinien być wtedy pokój, gdyż wszyscy są już muzułmanami i nie ma powodów do walki." (na podstawie książki dr Petera Hammonda - którego również miałem przyjemność poznać osobiście o słuchać jego wykładów na temat islamu i prześladowania chrześcijan w krajach islamskich - "Slavery, terrorism & islam: The historical roots and contemporary threat").

Europa staje się islamska, bo... Myślę, że my sami jesteśmy za to odpowiedzialni! Bo zaniedbaliśmy siebie duchowo i zaniedbaliśmy nasz "europejski dom". Gdyby był on zbudowany na fundamencie Ewangelii i gdybyśmy odpowiednio pielęgnowali ten fundament - zaczynając od nas samych, a dopiero w dalszej kolejności zajmując się innymi - islam by nie miał czego szukać w Europie! My wysyłamy misjonarzy "na drugi koniec świata", a przecież sami żyjemy w krajach duchowo obumierających! To dotyczy także Polski! Możemy narzekać na islamizację Europy, ale narzekanie nic nie da jeśli my nie będziemy pielęgnować własnej wiary, własnego życia z Bogiem, czytać Biblii i... każdego dnia głosić Ewangelię! Jest coś, czego możemy się uczyć od pogan - to gorliwość i wierność w wierze (choć fałszywej). Gdybyśmy tylko my, chrześcijanie, byli tak wierni i gorliwi, jak to widać w islamie! Potrzeba "żaru Ewangelii" w każdym chrześcijańskim sercu - i rozpalania kolejnych serc, by ludzie oddawali się Bogu, a wówczas islam - z jego Koranem (po części będącym plagiatem z Biblii) i bóstwem, które w pewnym stopniu jest podróbką Boga żadów i chrześcijan - nie będzie dla nas zagrożeniem. Europa potrzebuje na nowo usłyszeć Ewangelię!

Imigranci... Postrzegamy ich jako zagrożenie... I poniekąd słusznie - bo nie możemy ignorować ostrzeżeń tych, którzy naprawdę dobrze znają islam. Ale... Może spójrzmy na to z innej strony. To, że oni osiedlili się wśród nas, w naszej Europie, daje nam okazję do świadczenia im o Jezusie Chrystusie, do głoszenia Ewangelii. Niechby nawet zaczęli od czytania Koranu  - bo wielu świadków z Bliskiego Wschodu mówi, że dla wielu szczerych chrześcijan droga zaczyna się od czytania Koranu! - w połączeniu ze szczerą modlitwą do Boga o światło, a potem Biblii. Jeśli my będziemy gorliwi i tak oddani sprawom wiary, jak oni w swym islamie, będziemy w stanie obronić Europę. Ale to w nas musi być żar!


Brat Andrew w książce "Siły światłości" opisuje jedną ze swoich rozmów z ajatollahem Fadlallahem, przywódcą Hezbollahu w Libanie:
"Ajatollah zaintrygował mnie zdaniem: 'Andrew, wy chrześcijanie macie jeden, poważny problem'. (...) Zapytałem go, co jest naszym problemem. Odparł: 'Wy chrześcijanie przestaliście naśladować Jezusa'. Ciekawe spostrzeżenie. Prawdziwość tej uwagi bardzo mnie dotknęła, więc zapytałem: 'Co możemy z tym zrobić?'. Odparł: 'Musicie powrócić do księgi'"
Ów poganin - świadomie nie ulegam "poprawności" i źle rozumianej "tolerancyjności" - bardzo trafnie zdiagnozował nasz problem! Jezus mówi do nas wszystkich to samo, co podczas powoływania apostołów: "Chodź za Mną!" Ratunek dla Europy zaczyna się od naszej decyzji, od naszej odpowiedzi na to wezwanie i konsekwentnego realizowania we własnym życiu tego, co Bóg do nas mówi - poprzez karty Biblii, ale także bardziej bezpośrednio.

1 komentarz:

  1. Kiedyś ktoś mi opowiadał o pewnym filmie dokumentalnym o muzułmanach w Turcji - oni opowiadali, czym jest islam dla nich. Wypowiadali się różni ludzie, od fanatyków po prawie agnostyków. W pewnym momencie pewna młoda mieszkanka Turcji powiedziała mniej więcej coś takiego: "Europa jest piękna, ale tylko z zewnątrz. W środku jest pusta". I dało mi to trochę do myślenia.
    W Skandynawii akurat luteranizm pełnił mniej więcej tę samą rolę, co u nas katolicyzm. Myślę, że wszędzie tam, gdzie jakaś denominacja staje się połączona z państwem i polityką, z czasem dochodzi do laicyzacji i ateizacji. Ale przyroda nie znosi próżni...
    Ale czytam też ostatnio Księgę Izajasza i zastanawiam się, czy przypadkiem ten pochód islamu przez kraje niegdyś chrześcijańskie (Turcja - dawne Bizancjum, Egipt, Europa Zachodnia) nie jest też swego rodzaju sądem Bożym właśnie za nasze grzechy - które musiałabym długo wymieniać, a myślę, że wiesz, o co mi chodzi.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń