wtorek, 6 listopada 2012

Czy hazard to grzech?



50.000.000 złotych... Co byś zrobił mając tyle pieniędzy? Media dziś bardzo się emocjonują tym, czy będzie jakaś "szóstka" i jeśli tak, to ile osób trafi. Wielu ludzi dziś odwiedza kolektury - nawet takich, którzy zwykle nie grają. Niejeden myśli sobie: "Ach, nawet jakby na 10 czy 20 trzeba było podzielić, to..." "A niechby się chociaż 'piątkę' udało trafić!" Wielu chrześcijan uważa hazard za grzech - ja się do nich nie zaliczam i wydaje mi się nawet, że potępianie tych, którzy raz po raz obstawią liczby w Lotto, czy wyniki zawodów sportowych, jest duża przesadą, jeśli nie nadużyciem, gdyż... w Biblii nie ma ani jednego słowa, które by pozwoliło zakwalifikować to, jako grzech.

Hazard jest z "tego świata" - to prawda - i jest "światową rozrywką" i to może się wydawać "poważnym argumentem" w świetle Biblii, bo przecież my "nie jesteśmy z tego świata" i nie powinniśmy naśladować "ludzi tego świata", nie powinniśmy prowadzić "światowego życia", nie powinniśmy brać przykładu ze "świata" - ale przecież równie "światową rozrywką" jest muzyka, taniec, kino, teatr, telewizja... Dlaczego jedno ma być czymś gorszym od drugiego? Jako chrześcijanin nie mam nic przeciwko grom liczbowym i wygrywaniu w nie... Może ktoś jest tym zgorszony, ale Biblia naprawdę nie zawiera informacji, że jest to grzech! Mam jednak pewne "ale". A raczej duże...

Biblia bowiem nie milczy w kwestii pieniędzy...
"Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia"(1. List do Tymoteusza 6, 10) "Niech życie wasze będzie wolne od chciwości; poprzestawajcie na tym, co posiadacie; sam bowiem powiedział: Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę" (List do Hebrajczyków 13, 5)
Z pieniędzmi jest tak, że... łatwo wzbudzają nasze pożądanie. Mówi się, że "pieniądz rządzi światem", a choć mówi się też, że "pieniądze szczęścia nie dają", to jednak w tych, którzy je posiadają skłonni jesteśmy widzieć tych, do których "los się uśmiechnął", bo mają willę z basenem, a przed nią najnowszego mercedesa. Pieniądz działa na nas jak... narkotyk i równie łatwo niewoli i ściąga na dno. Za dużymi pieniędzmi często idzie duchowa i moralna ruina. Ci, którym się "poszczęściło" często są dużo bardziej nieszczęśliwi w życiu niż ci, którzy zmuszeni są żyć "od wypłaty do wypłaty" i zastanawiają się, na ile mogą sobie pozwolić. Ten bogacz żyje z szóstą "żoną", tamten się właśnie po raz ósmy rozwiódł, ten i tamten i jeszcze kilku to alkoholicy, ktoś właśnie popełnił samobójstwo... Bo mało kto z nich ma uporządkowane życie!

O ile samego zagrania raz czy drugi w "Totka" nie nazwałbym grzechem, to jednak większość ludzi, którzy się na to decydują wcale nie potrzebuje tych pieniędzy, a po prostu pragnie je posiąść! To miliony poruszają wyobraźnię - żądza pieniądza! - a nie np. bieda. To jest pierwszy problem. Drugi to fakt, że hazard jest uzależniający - i chyba każdy z nas zna ludzi, którzy mają z tym problem, podobnie jak każdy zna kogoś uzależnionego od nikotyny czy alkoholu. Są ludzie, którzy zakładają się regularnie - to nie muszą być duże stawki, ale jeśli ktoś nie potrafi nie pójść do kolektury, to znaczy, że ma duży problem! To są kajdany! To jest zniewolenie! I podobnie jak wszelkie inne nałogi jest to niewola na postronku, którego drugi koniec trzyma sam diabeł! Jeśli należymy do diabła, jeśli chodzimy w jego łańcuchach, to nie możemy jednocześnie należeć do Chrystusa.

O pieniądzach mówi nam też Salomon:
"Łatwo zdobyty majątek maleje; lecz kto stopniowo gromadzi, pomnaża go" (Księga Przysłów 13, 11)
To też efekt owego dziwnego oddziaływania pieniądza... Ten kto się nagle i łatwo wzbogaca, łatwo też traci - i to jest naukowo udowodnione! Przed wielu, wielu laty - gdy jeszcze wygrane w "Totka" nie były tak wysokie jak obecnie i liczone były w tysiącach, a nie w milionach - w moim mieście żył pewien człowiek, który wygrał główną nagrodę. Był zupełnie zwykłym, normalnym człowiekiem, pracującym... Gdy wygrał, poczuł się "panem" i gdy gdzieś jechał... zamawiał trzy taksówki! Dlaczego trzy? W pierwszej jechał on, w drugiej jego płaszcz, a w trzeciej kapelusz! Mężczyzna ten chciał pokazać: "A co? Stać mnie! STAĆ!" - i mniejsza o to, czy chciał to pokazać sobie samemu  czy innym. Bardzo szybko stracił wszystko! Kto ciekawy, może znaleźć naukowe analizy zachowań ludzi, którym się "poszczęściło" i dane o tym, jak szybko stracili pieniądze. Czasem - nie zawsze - informacje zawarte w tych danych mówią nam też o... złamanym, zniszczonym przez pieniądze życiu tych ludzi.

Obstawienie wyników "Totka" nie jest grzechem, lecz zawsze jest to ryzyko... I nie chodzi wcale o te kilka złotych, które niemal na pewno stracimy - nie bez powodu nazywa się to "podatkiem od złudzeń", lub "podatkiem od marzeń" - lecz raczej o to, co może nam z sobą przynieść możliwa wygrana...

2 komentarze:

  1. Ja uważam, że wszystko zależy od podejścia - jeśli ktoś traktuje Totka tylko jako zabawę, to wszystko jest jeszcze OK. Natomiast gorzej jest, jeśli to staje się nałogiem.
    Zauważyłam, że większość ludzi grających w Totka (tak to przynajmniej wygląda w mojej okolicy) to emeryci. I tu bym się zastanowiła, czy aby na pewno to nie bieda kusi ich do grania. Emerytury w naszym kraju są jakie są, a życie drożeje.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam wielu ludzi grających w totka regularnie. I niestety muszę stwierdzić że większość z nich żyje złudzeniami ze jak wygrają to odmienią swój los....

    OdpowiedzUsuń