niedziela, 25 listopada 2012

Bóg jest najważniejszy

"A na sześć dni przed Paschą poszedł Jezus do Betanii, gdzie był Łazarz, który umarł, a którego Jezus wzbudził z martwych. Tam więc przygotowali mu wieczerzę, a Marta posługiwała, Łazarz zaś był jednym z tych, którzy z nim siedzieli przy stole; a Maria wzięła funt czystej, bardzo drogiej maści nardowej, namaściła nogi Jezusa i otarła swoimi włosami, a dom napełnił się wonią maści. A Judasz Iskariot, jeden z uczniów jego, syn Szymona, który miał go wydać, rzekł: Czemu nie sprzedano tej wonnej maści za trzysta denarów i nie rozdano ubogim? A to rzekł nie dlatego, iż się troszczył o ubogich, lecz ponieważ był złodziejem, i mając sakiewkę, sprzeniewierzał to, co wkładano. Tedy rzekł Jezus: Zostaw ją; chowała to na dzień mojego pogrzebu. Albowiem ubogich zawsze u siebie mieć będziecie, lecz mnie nie zawsze mieć będziecie." (Ewangelia Jana 12, 1 - 8)


Pierwsza myśl to będzie raczej luźne skojarzenie. Największą miłością mamy otaczać Boga i to Jemu mamy służyć w pierwszej kolejności. Wszystko inne, włącznie z działalnością charytatywną (miłością do ludzi i służeniem ludziom) jest mniej ważne... Owszem, jest ważne. Sam Bóg nam mówi, że nie można kochać Go, nie kochając bliźniego, a także byśmy się uniżali i służyli innym. Ale jeśli uczynimy to tym, co najważniejsze w naszym życiu, to może będziemy wspaniałymi, gorliwymi działaczami, ale z poważnie zaburzoną hierarchią wartości. Przede wszystkim winniśmy kochać Boga, Jemu służyć i Jemu składać hołd i uwielbienie - wszystko inne zaś to są sprawy wtórne, które wynikają z tego, że Bóg jest dla nas najważniejszy. Taka myśl mi przyszła do głowy wraz ze wspomnieniem tego fragmentu Ewangelii.

Druga myśl - już bliższa słowom Ewangelii. Maria w sposób niezwykły okazała swą miłość do Jezusa. "Litra" - bo ta rzymska jednostka miary pojawia się w oryginale Ewangelii - to 327,45 grama. Olejek nardowy był niezwykle drogi ze względu na koszt importu - roślina, z której go wytwarzano rośnie jedynie w Himalajach, a przy ówczesnej technologii (tłoczenie na zimno) potrzeba było zużyć wiele materiału roślinnego, by uzyskać niewielką ilość olejku. 300 denarów odpowiadało rocznym zarobkom niewykwalifikowanego robotnika. Owa trzecia część litra (tym razem chodzi o współczesną miarę płynów) stanowiła więc spory majątek - żeby użyć jakiegoś zrozumiałego porównania możemy oszacować, że stanowiło to równowartość co najmniej kilkunastu tysięcy złotych! Nawet przy współczesnych cenach - nie tak już wysokich, jak w starożytności, gdyż obecnie dzięki doskonalszym technologiom (znacznie większa wydajność) koszt produkcji olejku jest nieporównalnie niższy - za taką ilość olejku trzeba by zapłacić co najmniej z 80 - 100 dolarów (a być może na produkt najwyższej jakości sporo więcej)! Nawet w naszych czasach byłby to więc wspaniały dar!
Czy potrafilibyśmy tak uczcić Jezusa, jak ta Jego Uczennica?
Czy jest On dla nas aż tak ważny, jak dla niej?
Czy kochamy Go tak bardzo, jak ona?
A może byśmy zaczęli przeliczać ile to kosztuje - jak Judasz i inni spośród zgromadzonych, którzy zaczęli szemrać widząc tą ofiarę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz