sobota, 27 października 2012

Zużyć się w rękach Boga

"Misjonarze nieustannie stoją w obliczu zużywalności, a ludzie, którzy nie znają naszego Pana, pytają, dlaczego marnujemy swoje życie jako misjonarze, Zapominają, że oni także zużywają swoje życie. Zapominają, że gdy ich życie się wyczerpie i bańka pęknie, nie będą mieli niczego o wiecznej wartości, co mogliby zyskać w latach, które zmarnowali. Ale niektórzy mogą spytać, czy nie jest to zbyt wielka cena do zapłacenia. Gdy misjonarze zastanawiają się nad sobą - nad swoim życiem przed Bogiem - uznają siebie za możliwych do 'zużycia'. I czy to samo nie jest prawdą w naszym osobistym życiu jako chrześcijan? Czy cena ta nie jest w rzeczywistości mała w świetle nieskończonej miłości Boga? Ci, którzy znają radość płynącą z przyprowadzenia nieznajomej osoby do Chrystusa i ci, którzy poszli do plemion, które nigdy nie słyszały Ewangelii, chętnie uznają się za możliwych do 'zużycia'."
(Nate Saint, misjonarz i męczennik za wiarę)
"Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.  Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki" (Ewangelia Jana 11, 25 - 26 - tłum. "Biblia Tysiąclecia"). "Bo kto by chciał życie swoje zachować, utraci je, a kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je" (Ewangelia Mateusza 16, 25).
Dla wielu, wielu ludzi już samo mówienie o Bogu jest "marnowaniem czasu" - bo im się zdaje, że Bóg nie istnieje, a mówienie o czymś / o kimś nie istniejącym wydaje się być jeszcze bardziej bezużyteczne, niż namiętne oglądanie każdego odcinka "Mody na sukces" czy "M jak miłość". Jeśli "Boga nie ma", to nie ma sensu o Nim rozmawiać, a już wyjazd gdzieś daleko i poświęcenie wielu lat, lub nawet całego życia na pracę misyjną, staje się automatycznie szczytem głupoty. Ale BÓG JEST i milionkroć dał nam, ludziom, dowody swego istnienia. A to oznacza, że ci, którzy dziś oddają wszystko i idą za Panem przy końcu świata otrzymają wielką nagrodę, a ci, którzy dziś z politowaniem kiwają nad nimi głowami, okażą się... głupcami, którzy zmarnowali swoje życie doczesne i zaprzepaścili wieczne - duchowymi bankrutami, w dodatku obciążonymi długiem swych win.

"...a kto straci swoje życie z mego powodu..." - tu Pan nasz mówi o tych, o których Nate mówi jako o tych, którzy pozwolili się 'zużyć' w Bożych rękach, w Bożej służbie. Zauważmy bowiem, że słowa te mogą być odniesione zarówno do męczeńskiej śmierci za wiarę, jak i do "ukrzyżowania samych siebie", czyli całkowitego oddania się Bogu. Czyż nie tak właśnie powinno być z każdym chrześcijaninem? I nie trzeba wcale wyjeżdżać w dalekie kraje, gdzieś do buszu lub dżungli amazońskiej (tam nota bene poniósł śmierć Nate Saint). Trzeba spytać Boga, gdzie On ciebie widzi, gdzie On chciałby ciebie... zużyć!

1 komentarz:

  1. Na świecie są wciąż miejsca, do których Ewangelia nie dotarła, ale i na naszym podwórku są ludzie, którzy nigdy nie słyszeli o Bożym zbawieniu z łaski... Czasem, gdy słucham tego co mówią wykładowcy na mojej uczelni, to dochodzę do wniosku że jeśli gdzieś jest potrzebne głoszenie Ewangelii - to właśnie na mojej uczelni! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń