poniedziałek, 15 października 2012

Z modlitwą jest jak z... seksem?

"Stosunek kobiet do modlitwy jest tak, jak stosunek mężczyzn do seksu. Kobiety uwielbiają się modlić gdziekolwiek, kiedykolwiek i z kimkolwiek. Często jest to dla nich największe ukojenie. Kobiety prawdopodobnie silniej niż mężczyźni czują, że modlitwa jest najważniejszą rzeczą w kościele, i chętniej zbliżają się do Boga w czasie modlitwy. Znam kobiety, które chodzą do swojej parafii w niedzielę rano, ale po południu lub wieczorem wymykają się jeszcze na nabożeńśtwo w innej wspólnocie. Jeśli chodzi o modlitwę, kobiety nigdy nie mają dość.
Natomiast stosunek mężczyzn do modlitwy jest taki, jak stosunek kobiet do seksu. Większość facetów musi mieć odpowiedni nastrój, aby naprawdę cieszyć się modlitwą. Mężczyzna może pogrążyć się całkowicie w modlitwie tylko wtedy, kiedy czuje się pewnie i jest wśród ludzi, których kocha, którym ufa. Mężczyzna mniej chętnie będzie modlił się w kościele, w którym nikogo nie zna. Mężczyźni starają się znaleźć kościół, który im się podoba, i pozostać mu wierni. Jak odchodzą od tego kościoła, są zwykle załamani i nie szukają innego." (David Murrow, "Mężczyźni nienawidzą chodzić do kościoła", W Drodze, Poznań 2007, s.334-335)
Znalazłem to na blogu znajomego pastora. Kogoś takie porównanie może zgorszyć, ale...  nim się ktoś zacznie ewentualnie oburzać, warto się nad tym chwilę zastanowić. Uważam, że sama myśl zawarta w nim jest słuszna, i chociaż David Murrow pisze chyba głównie z katolickiego punktu widzenia, to jednak... czy u nas jest inaczej? Widzę to nawet po sobie! Dlaczego tak się dzieje? Może my, faceci, jesteśmy bardziej wrażliwi, niżby się (m.in. nam samym) wydawało? Może warto zastanowić się nad kupnem tej książki i dogłębnym przemyśleniu sprawy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz