wtorek, 2 października 2012

"Tak, ale to nie ja..."

"A wąż był chytrzejszy niż wszystkie dzikie zwierzęta, które uczynił Pan Bóg. I rzekł do kobiety: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie ze wszystkich drzew ogrodu wolno wam jeść? A kobieta odpowiedziała wężowi: Możemy jeść owoce z drzew ogrodu, tylko o owocu drzewa, które jest w środku ogrodu, rzekł Bóg: Nie wolno wam z niego jeść ani się go dotykać, abyście nie umarli. Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie, lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło. A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła. Dała też mężowi swemu, który był z nią, i on też jadł. Wtedy otworzyły się oczy im obojgu i poznali, że są nadzy. Spletli więc liście figowe i zrobili sobie przepaski. A gdy usłyszeli szelest Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie w powiewie dziennym, skrył się Adam z żoną swoją przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. Lecz Pan Bóg zawołał na Adama i rzekł do niego: Gdzie jesteś? A on odpowiedział: Usłyszałem szelest twój w ogrodzie i zląkłem się, gdyż jestem nagi, dlatego skryłem się. Wtedy rzekł Bóg: Kto ci powiedział, że jesteś nagi? Czy jadłeś z drzewa, z którego zakazałem ci jeść? Na to rzekł Adam: Kobieta, którą mi dałeś, aby była ze mną, dała mi z tego drzewa i jadłem. Wtedy rzekł Pan Bóg do kobiety: Dlaczego to uczyniłaś? I odpowiedziała kobieta: Wąż mnie zwiódł i jadłam." (1. Księga Mojeszowa 3, 1 - 13)
Znamy tą scenę na pamięć... Ale czy zauważyliście, że oboje nasi prarodzice zachowywali się tak, jakby ukończyli Wyższą Szkołę Spychologii Stosowanej? ;) Adam mówi: "Zjadłem, ale to Ewa mnie namówiła!", a Ewa spycha winę na węża... Oboje za skarby nie chcą powiedzieć: "To moja wina! Przepraszam!" - starają się powiedzieć: "Zrobiłem / zrobiłam to, ale nie obwiniaj mnie za to, bo .........." Podobną wymówkę możemy usłyszeć z ust dzieci: "Ale to Tomek .............", albo "Bo Kasia ............." a często także, niestety, dorosłych. 

Dobry ojciec, gdy jego dziecko coś zbroi, oczekuje przyznania się do winy - przyznanie się ("Tak, zrobiłem to. Przepraszam!") często łagodzi karę. Bóg od człowieka także oczekuje przyznania się do winy - wyznania grzechów - i... z radością udziela rozgrzeszenia. I "nie kupuje" tłumaczenia się: "Ale to nie moja wina!" i wskazywania palcem na innych. Nawet wskazywanie na szatana i oskarżycielskie słowa: "To on mi podpowiedział!" nic nie zdziałają - choć Bóg wie o sprawkach diabła - a tylko pokorne przyznanie się: "Zawiniłem! Wybacz!"

Może... MOŻE! ...gdyby Adam i Ewa przyznali się do winy, kara byłaby znacznie łagodniejsza lub... zniesiona? Oczywiście jest to "gdybanie" - bo Boży plan musiał się wykonać - ale chcę tylko zwrócić uwagę na zastanawiająca postawę tych dwojga i na to, że przez tysiące lat jeszcze jako ludzkość nie nauczyliśmy się, że spychanie winy na innych nic nie daje. Jakże często i przed ludźmi i przed Bogiem tłumaczymy się wciąż w podobny sposób! Byle odsunąć od siebie winę!

1 komentarz:

  1. A są i tacy ludzie, którzy całą winę zwalają na Pana Boga...

    OdpowiedzUsuń