wtorek, 2 października 2012

Obudź się Polsko!

O tym się mówi...

Polska jest wolnym i demokratycznym krajem. Bogu dziękować za to, że każdy może mieć swoje poglądy, swobodnie je głosić i manifestować. Gdy przyglądałem się relacjom z Warszawy widziałem:
- niezadowolenie (które jestem w stanie zrozumieć)
- patriotyzm (swoiście pojmowany)
- oszczerstwa pod adresem Rządu i PO w ogóle
- obrażanie Polaków, którzy są związani lub sympatyzują z PO
- religijność (!!!)
- domaganie się przywilejów dla Kościoła katolickiego i mediów o. Rydzyka.
Istna mieszanka wybuchowa!
W zasadzie manifestacja miała charakter religijno - antyrządowy. A ja, oglądając relację, zastanawiałem się jak można w jednej chwili modlić się i "czcić Boga", a za chwilę - czy równocześnie - wyrażać swą pogardę dla ludzi (w tym wypadku rządzących krajem). Dziwna i powierzchowna "religijność", połączona z parciem do władzy!

Pochód na pewno robi wrażenie. Wiele biało-czerwonych flag - patriotyzm też robi wrażenie, chociaż ten patriotyzm to taki... mocno dziwny, bo w jego imię Polak na Polaka... PLUJE! :( Ilu ludzi? "Gazeta Wyborcza" podaje 24 tysiące, co jest liczbą zaniżoną - chyba, że chodziło im o samych sympatyków Radia Maryja i TV Trwam, bo odnosili się do obrońców stacji.Najczęściej mówi się o kilkudziesięciu tysiącach manifestantach - bardzo ostrożnie, bo zliczyć nie sposób. Policja szacuje bodajże na 40 - 50 tysięcy. To by akurat pasowało, bo przyjechało do stolicy 500 autokarów (standardowo w autokarze mieści się ok. 50 osób) i 4 pociągi specjalne (w pociągu pasażerów zazwyczaj jest ok. 1000), do tego kilkadziesiąt busów i pewnie trochę osób przyjechało niezależnie i samych warszawiaków też trochę było. Sfanatyzowani fantaści uważają, że było... 300.000 osób, powołując się na mityczne "niemieckie media" (bez podawania źródła tej rewelacji, bo "po co?" - może w ogóle ich nie ma)!


Ale dlaczego o tym piszę na blogu, który jest przecież poświęcony sprawom duchowym?

Odnoszę się do tego wydarzenia, gdyż zrobiono manifestację w gruncie rzeczy religijno-antyrządową, będącą próbą wywołania rebelii antyrządowej (czyt. obalenia rządu i przejęcia władzy). Wykorzystuje się do tego kiepską sytuację kraju i globalne problemy, biedę społeczeństwa - bo można się popromować populistycznymi hasłami: "Widzicie, jacy ci są kiepscy, my zrobimy to lepiej!", na kryzysie i ludzkim nieszczęściu (zubożenie jest nieszczęściem) zbijając "polityczny kapitał". Wszystko jeszcze robi się pod "znakiem krzyża", z duchownymi i ze mszą, bo przecież to "katolicki kraj" i Kościół katolicki (no, w każdym razie jego "protoruńska" część!) to jednak siła i hasła o "katolickich wartościach" i "katolickiej Polsce" mogą być przydatne. Z jednej strony polityka jest tam wykorzystywana do celów religijnych, a z drugiej strony religia do celów politycznych. Wywołuje to moje oburzenie i obrzydzenie, ponieważ bardzo sprytnie wykorzystuje się w ten sposób samego Boga do własnych celów! 

Oni zdają się z przekonaniem mówić: "Bóg z nami!" Że są o tym głęboko przekonani świadczą elementy religijne. Tymczasem Bóg nie angażuje się w awantury i spory polityczne. Każde wykorzystanie Boga do tych celów jest niegodziwością, a nawet powiedziałbym, że wręcz bluźnierstwem, obrazą Boga! Ja wierzę, że Bóg zachowuje dystans do tego, "stoi z boku", patrzy i płacze nad ludźmi i nad ich złymi uczynkami. Ja się pytam: Jak długo jeszcze Krzyż będzie wykorzystywany jako instrument walki o wpływy, pionek na szachownicy rozgrywek politycznych i ideologiczno-systemowych?

*****

Sytuację mamy taką: w PiSie są katolicy i w PO są katolicy - w PO jest także John Abraham Godson, ewangelicznie wierzący chrześcijanin, a może i inni protestanci (nie przyglądam się ze szczególną uwagą politykom, więc nie wiem). I tu mamy sytuację, gdy jedni chrześcijanie (a raczej ludzie przynajmniej teoretycznie nimi będący) - i odnosząca się do wartości katolickich partia i katolickie media -  mieszają innych chrześcijan z błotem, tylko dlatego, że się z nimi nie zgadzają! Chwalmy Pana za to, że mamy normy prawne, które nie pozwalają pewnych granic przekraczać, które trochę jednak hamują ludzi, bo czasem aż się boję do czego by mogło dojść w naszym kraju. Dobrze, że kończy się na wyzwiskach i jadowitych hasłach, ale... gdzie tu "chrześcijaństwo"?

Powyższy "demotywator" umieścił na swoim profilu na Facebooku zaprzyjaźniony ksiądz - sympatyzujący z Radiem Maryja i TV Trwam (wolno mu!). W komentarzu stwierdziłem, że " w Biblii nie ma ani słowa o obalaniu rządów, o robieniu rewolt antyrządowych. raczej jest zachęta, by modlić się za tych, którzy sprawują władzę. A jeśli już naprawdę jest kiepsko, to modlić się o lepszych" - za chwilę przejdę do konkretów. To oburzyło jednego z moich pisowsko-katolickich - takie dziwne "wyznanie" ;) bym powiedział, katolicyzm polityczny ;P - znajomych: "a czy w Bibli jest coś o jedzeniu hamburgerów, albo jeździe na rowerach? Dlaczego w takim razie jesz hamburgery i jeżdzisz rowerem?" Ponieważ zajmuję w sprawie organizatorów marszu i w sprawie rządu inne stanowisko, nawet "po chrześcijańsku" (sarkazm) zostałem w dalszej dyskusji... znieważony. No cóż - pewnie skończyły się argumenty! ;P

A gdzie się podziała nauka Chrystusa: "Kochaj bliźniego swego"? Przecież bliźni to nie tylko ten, kto podziela nasze poglądy polityczne, religijne, społeczne, filozoficzne, itd. bliźni to KAŻDY CZŁOWIEK! Ty nie musisz się zgadzać z bliźnim! Ty masz go kochać! K.O.C.H.A.Ć.! A miłość, to także okazywanie szacunku! Gdzie w tym wszystkim zgubiło się to elementarne przykazanie?

*****

Czy Jezus poszedłby w tym marszu? Nie! Bo Jezus nie mieszał się w ogóle do polityki! Zauważmy też taką sprawę, że gdy Jezus żył pośród nas, naród żydowski wyglądał Mesjasza, potrzebowali go jak nigdy! Stąd pojawienie się w krótkim czasie wielu "mesjaszy", którzy próbowali zyskać posłuch. Jakiego Mesjasza oczekiwali Żydzi? Takiego, który stanie na czele powstania przeciwko okupantowi rzymskiemu! Oczekiwali wojownika, który ich wyzwoli! Gdyby Jezus wypowiadał się przeciwko Rzymowi, to i faryzeusze i saduceusze i cała reszta Żydów by mu klaskali! Żydzi byli pod obcym panowaniem - coś jak my w okresie zaborów! - i żyli w ucisku, a jednak Jezus nie uczynił NIC przeciwko władzy! Ba! Mówił o płaceniu podatków cezarowi i sam płacił! I mówił, że "wszelka władza od Boga pochodzi". Oczywiście charakter władzy mamy inny niż wówczas, ale i ta władza od Boga pochodzi - jest z Bożej woli, albo z Bożego dopuszczenia - i jeśli chcemy coś zmieniać, a wierzymy w Boga, to działajmy w zgodzie ze Słowem Bożym, szanując innych i... szanując autorytet władzy! A jeśli władze są złe, to MÓDLMY się o lepsze jutro Polski i lepsze władze. MÓDLMY SIĘ! A nie róbmy rebelię, nie róbmy awantur i nie rzucajmy obelgami! Bo to do niczego nie prowadzi... Chrześcijanie też walczą, ale...

...chrześcijańska walka toczona jest przed Bogiem i na kolanach, a nie na ulicach z antyrządowymi hasłami!

Sięgnijmy do Biblii:
"Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione. Przeto kto się przeciwstawia władzy, przeciwstawia się Bożemu postanowieniu; a ci, którzy się przeciwstawiają, sami na siebie potępienie ściągają. Rządzący bowiem nie są postrachem dla tych, którzy pełnią dobre uczynki, lecz dla tych, którzy pełnią złe. Chcesz się nie bać władzy? Czyń dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę; jest ona bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu. Ale jeśli czynisz źle, bój się, bo nie na próżno miecz nosi, wszak jest sługą Boga, który odpłaca w gniewie temu, co czyni źle. Przeto trzeba jej się poddawać, nie tylko z obawy przed gniewem, lecz także ze względu na sumienie. Dlatego też i podatki płacicie, gdyż są sługami Bożymi po to, aby tego właśnie strzegli. Oddawajcie każdemu to, co mu się należy; komu podatek, podatek; komu cło, cło; komu bojaźń, bojaźń; komu cześć, cześć. Nikomu nic winni nie bądźcie prócz miłości wzajemnej; kto bowiem miłuje bliźniego, zakon wypełnił. Przykazania bowiem: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj i wszelkie inne w tym słowie się streszczają: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość bliźniemu złego nie wyrządza; wypełnieniem więc zakonu jest miłość. A to czyńcie, wiedząc, że już czas, że już nadeszła pora, abyście się snu obudzili, albowiem teraz bliższe jest nasze zbawienie, niż kiedy uwierzyliśmy. Noc przeminęła, a dzień się przybliżył. Odrzućmy tedy uczynki ciemności, a obleczmy się w zbroję światłości. Postępujmy przystojnie jak za dnia, nie w biesiadach i pijaństwach, nie w rozpustach i rozwiązłości, nie w swarach i zazdrości; ale obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starania o ciało, by zaspokajać pożądliwości." (List do Rzymian 13)
 "Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić błagania, modlitwy, prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich przełożonych, abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości. Jest to rzecz dobra i miła przed Bogiem, Zbawicielem naszym, który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy." (1 List do Tymoteusza 2, 1 - 4)
Ojciec Rydzyk... Czy szanuje autorytet władzy? Nie dostał miejsca na multipleksie, bo nie spełniono jakichś warunków - co było dostatecznie wyjaśnione i powiedziano, że wcale nie znaczy, że nie dostanie. Radio Maryja i TV Trwam są normalnie dostępne - nie ograniczono możliwości nadawania. A jednak wszczyna rebelię - przez co już nie jest naśladowcą Chrystusa, bo walczy o jakieś swoje cele metodami z gruntu niechrześcijańskimi. On władzy próbuje NARZUCAĆ, co władza ma robić. To władza ma podporządkowywać się jemu, czy on władzy? JAK MÓWI BIBLIA? Czy Kaczyński szanuje autorytet władzy? Też nie! Czy Kaczyński modli się o dobre władze dla Polski i lepszą przyszłość dla Polski, czy też może raczej o władzę dla siebie i Polskę pod swoimi rządami? Mamy w tym o. Rydzyka, który... nie jest "mężem Bożym" i Jarosława Kaczyńskiego, który... nie jest "mężem stanu". Im obu - w mojej ocenie - chodzi o własne sprawy i wpływy, a nie o Polskę! A teoretycznie obaj powinni się podporządkowywać temu, co mówi Słowo Boże!

Czy ci ludzie, którzy ten marsz zorganizowali i w nim szli, modlą się za nasz Rząd, zgodnie z tym, co zaleca Słowo Boże? Wprawdzie nie mamy królów, ale w demokracji - która też jest formą władzy, jaką mamy z Bożego przyzwolenia - mamy: Prezydenta, Premiera, ministrów i Parlament i ich wszystkich można wstawić w miejsce słowa "królów", bo chodzi o władzę a nie o forme tej władzy! A może modlą się przeciwko niemu, żeby ten Rząd upadł? Chrześcijanin modli się za ludzi i błogosławi im, a tymczasem od tzw. "chrześcijan" wychodzą... przekleństwa! Nie chodzi o wulgaryzmy, ale o przekleństwa, które są przeciwieństwem błogosławieństw. No to coś tu jest zdecydowanie NIE TAK! Tam, gdzie padają przekleństwa, to są one zewnętrznym przejawem duchowego nieporządku. Krytyka to jedno - jak jest konstruktywna, to może być nawet błogosławieństwem, ale ataki na rządzących i poniżanie ludzi - Prezydenta, Premiera, członków partii i tych, którzy na nich głosowali to mówiąc najkrócej i najdobitniej DIABELSTWO!

*****

W Polsce nie dzieje się dobrze i ja nie zaliczam się do optymistów, zaklinających rzeczywistość słowami: "Dobrze jest! Damy radę!" i wierzących w mit (!) "zielonej wyspy na ocenie kryzysu". Lękam się o nasz kraj, o sytuację życiową - i swoją i całego społeczeństwa - przeraża mnie lawinowo rosnące zadłużenie, zapowiadany przez analityków zbliżający się "krach" i to, że nasi politycy są... bezradni i że wydaje się, że nikt z tym nic nie robi, a całość przykrywa się uśmieszkami i zapewnieniami: "Nie jest źle". Tak po ludzku martwię się, bo chyba każdy by chciał stabilności. Oczywiście pamiętam przy tym o zapewnieniu z ust Jezusa:
"Dlatego mówię wam: Przestańcie martwić się o życie, a o to, co zjeść lub wypić; a także o ciało, o to, w co się ubrać. Bo czy życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż okrycie? Zwróćcie uwagę na ptaki. Nie sieją one i nie żną, nie zbierają też do spichlerzów, a wasz Ojciec w niebie żywi je. Czy wy nie jesteście dużo ważniejsi niż one? Kto z was, pomimo ciągłej troski, może swoje życie wydłużyć choćby o godzinę? A co do ubrania, a dlaczego się martwicie? Zwróćcie uwagę, jak rosną polne kwiaty. Nie trudzą się, nie przędą, a mówię wam: Nawet Salomon a w całym swym przepychu nie był w stanie swym strojem dorównać jednemu z nich. Więc jeśli trawę polną, która dziś jest, a jutro znajdzie się w piecu, Bóg tak przyozdabia, czy nie tym bardziej zadba o was, o ludzie małej wiary? Dlatego nie martwcie się i nie zastanawiajcie: Co będziemy jeść? Co będziemy pić? W co się ubierzemy? O to wszystko kłopoczą się narody [w innych przekładach: poganie]. Wasz Ojciec w niebie wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Szukajcie najpierw Królestwa Bożego a i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie martwcie się więc o jutro, gdyż jutro zatroszczy się o siebie. Dzień dzisiejszy ma dość własnych kłopotów." (Ewangelia Mateusza 6, 25 - 34 - przekład literacki EIB)
Nie ufam Rządowi, ani żadnej z partii politycznych z ich liderami i gadaniną - bo wszyscy zawodzą, jedni po drugich i nikt nie jest lepszy ani pewniejszy! Ufam Bogu i w nim pokładam nadzieję - także na powodzenie dla Polski. Nie jest dobrze, ale za sprawą awantur, rebelii i zniesławiania ludzi nie będzie ani odrobinę lepiej!

„Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego” (List Jakuba 5:16)
Nie mamy szczęścia do władz - czy to SLD, czy PiS, czy PO, to wszystkie wypadają równie słabo. Może po prostu zbyt mało SPRAWIEDLIWYCH walczy o Polskę w zwykłej, codziennej modlitwie? Może zbyt wielu ludzi skłonnych jest raczej do awantur, podkopywania innych, ciągłego jątrzenia i podjudzania - tego wszystkiego co brudne i grzeszne - niż do klęknięcia przed Bogiem?

Zamiast generować spory i wojować z Rządem lepiej ten czas poświęcić modlitwie i pracy nad lepszym jutrem dla Polski. Potrzeba najpierw, by ludzie uwierzyli w Boga - nie "na papierku", nie teoretycznie i nie od święta, ale uwierzyli naprawdę i swe życie powierzyli Bogu. Potrzeba poważnych przemian duchowych w narodzie, przyjęcia Bożych zasad życia i Słowa Bożego. I dalej modlitwy o Boże prowadzenie, o Bożą ochronę dla kraju i o łaski.  A jeśli ludzie będą żyli z Bogiem, to za tym i łaski dla Ojczyzny i Narodu przyjdą.

Głęboko wierzę w to, że naszej Ojczyźnie przede wszystkim potrzeba DUCHOWEGO PRZEBUDZENIA!
A więc tak!

OBUDŹ SIĘ, POLSKO!
Polsko! Padnij na kolana
przed Panem twoim, Bogiem!

2 komentarze:

  1. Mój stosunek do polityki znasz. Ja już przestałam wierzyć w jakiekolwiek partie, ufam tylko Bogu. Natomiast to, co rzuca mi się w oczy, to podzielenie naszego społeczeństwa. Serce boli, gdy widzę w necie komentarze brzmiące jak na wojnie... Ale czy trzeba wojny, żeby ludzie się opamiętali? Oby nie...
    Natomiast co do fanatyków, to dla nich typowe są skrajności. W USA jest taki Westboro Baptist Church, taki protestancki odpowiednik naszego ojca Rydzyka.
    Pozdrawiamn :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie przykładem takich fanatyków w odniesieniu do PO są ci których T.Terlikowski określił mianem "zielonotuskowców" - jest to drugi biegun tego co tu opisałeś. Postrzeganie Tuska i PO jako "Bożych wybrańców" i "Boży dar dla Polski", bezkrytyczna aprobata dla wszystkich posunięć tego rządu i oskarżanie tych chrześcijan co nie są za PO i Tuskiem że mają "ducha Jezebel" i grożenie im Bożym sądem. Dla mnie ci ludzie są tacy sami jak wśród katolików wyznawcy Rydzyka. Co jest najbardziej smutne to fakt,że ci ludzie określają siebie jako ewangelicznie wierzący :(
    A co do partii politycznych w tym kraju to może to co powiem zabrzmi ostro ale dla mnie wszyscy są siebie warci - chodzi im o to aby albo utrzymać się przy władzy (PO,PSL), albo po nią sięgnąć (PIS, PJN, SP, SLD, RP). Moim zdaniem ci ludzie którzy myślą że jak PIS zdobędzie władzę to będzie lepiej są co najmniej naiwni. Czego mozna się spodziewać po ludziach ze świata, nawet tych religijnych skoro każdy z nich jest we wladzy swojej własnej upadłej natury?
    Ja się tak już rozczarowałem do obecnie rządzących i tych aspirujących do władzy że jedyne o co mogę się szczerze modlić za Polskę to o nawrócenie ludzi i o Bozy cud, żeby władzę sprawowali ludzie tacy jakich wybierze Bóg....

    OdpowiedzUsuń