niedziela, 14 października 2012

O patriotyzmie raz jeszcze

"A starajcie się o pomyślność miasta, do którego skazałem was na wygnanie, i módlcie się za nie do Pana, bo od jego pomyślności zależy wasza pomyślność!" (Jeremiasza 29, 7)

Te słowa - zaznaczam od początku - padają w bardzo konkretnym kontekście: "To są słowa listu, który wysłał prorok Jeremiasz z Jeruzalemu do pozostałej starszyzny wygnańców, do kapłanów, proroków i do całego ludu, których Nebukadnesar uprowadził z Jeruzalemu do Babilonu" (Jeremiasza 29, 1), lecz zastanawiam się, czy nie mają one też zastosowania do kwestii patriotyzmu, którą 19 września poruszyłem w tekście "Patriotyzm a wiara". Niech się ktoś oburza, jeśli chce - nawet niech mi zarzuci manipulacje Słowem Bożym, jeśli uważa, że moje myślenie to poważna nadinterpretacja - ale wydaje mi się, że można i w ten sposób na ten wers spojrzeć.

Czymże jest patriotyzm jeśli nie troską o kraj, w którym żyjemy, pracą dla jego dobra i miłowaniem go i ludzi tam zamieszukjących? Dodam: modlitwa jest bez wątpienia wyrażaniem uczuć, wyrażaniem miłości, a staranie o pomyslność także jest związane z miłością. Równocześnie jednak uprowadzeni wyrażali swą tęsknotę do Jerozolimy. W tym sensie w Biblii znajdujemy patriotyzm, lecz jest to inny patriotyzm, niż ten, który dziś skrywa się pod tym słowem.

Nasz patriotyzm nie ma polegać na miłowaniu Ojczyzny jako "świętości", na traktowaniu ziemi ojczystej jako nadrzędnej wartości i składaniu ofiar, gotowości nawet śmierci w jej sprawie. Nigdzie w Biblii nie znajduję: "Bądź gotowy umrzeć za miasto / kraj, gdzie żyjesz", a właśnie: "staraj się o jego pomyślnośc i módl się". Mamy uczciwie - i "z serca" - pracować na rzecz kraju, w którym przyszło nam żyć i społeczności, w której żyjemy. Jeśli jesteśmy Polakami i żyjemy w Polsce, mamy pracować dla "lepszego jutra" Polski. Jeśli jesteśmy Polakami z Litwy, Białorusi czy Ukrainy, nie powinniśmy się tak koncentrować na Polsce, a działac dla Litwy, Białorusi i Ukrainy! Jeśli Bóg posyła nas do innego kraju, niż miejsce, z którego pochodzimy, to ten kraj winniśmy miłować i pracować dla jego dobra - choć nikt nam nie broni pamiętać o tym, "skąd nasz ród", gdzie jest nasza ziemska ojczyzna, jakiego języka uczyła nas matka i nie zakazuje kochać Polski. Jeśli urodziliśmy się w Polsce, a Bóg posyła nas na Ukrainę, to tą Ukrainę powinnismy miłować tak, jakby nasze serce i dusza były ukraińskie! I mamy pracować dla dobra Ukrainy, nie zapominając o Polsce...

W życiu chrześcijańskim - jak już pisałem przed kilkoma tygodniami - w zasadzie nie ma miejsca na tradycyjnie rozumiany patriotyzm. Tradycyjnie rozumiany patriotyzm to stawianie własnego kraju ponad inne, i własnego narodu ponad inne i umiłowanie Ojczyzny nawet z dala od niej. A Słowo Boże zaleca nam miłowanie tych miejsc, w które posyła nas Bóg i tych ludzi, do których posyła nas Bóg. Mamy tak się o te kraje troszczyć i tak je kochać, jakbyśmy się tam urodzili, a w  ludziach widzieć braci nie mniej niż w tych, z którymi łaczy nas miejsce pochodzenia! Biblia nie ignoruje faktu istnienia narodów - bo sam Bóg do tego doprowadził, bo proces tworzenia się narodów zaczął się gdy Bóg pomieszał języki ludziom budującym Wieże Babel - ale głęboko wierzę, że dziś my, wyznawcy Chrystusa, mamy być ponad to!

Słowa z Księgi Jeremiasza mówią o wygnaniu lecz uważam, że równie dobrze Bóg mógłby dziś nam powiedzieć to samo w trochę innej formie:  "A starajcie się o pomyślność kraju, do którego was posłałem, i wznoście zań modły, bo od jego pomyślności zależy wasza pomyślność!"

3 komentarze:

  1. Dodam jeszcze, że to tradycyjne rozumienie patriotyzmu wcale nie jest takie nowe - sięga ono dopiero XVIII/XIX wieku. Mało tego, jeszcze w okresie międzywojennym na polskiej wsi byli ludzie, którzy mówili o sobie "tutejsi". Przedtem człowiek miał być lojalny przede wszystkim dla swojego plemienia, klanu, rodu i tak dalej.
    Kilka osób po przyjeździe z Republiki Serbskiej (celowo wyróżniam to bośniackie "państwo w państwie") pytało mnie, gdzie bym wolała mieszkać. A ja pokochałam tych Serbów na równi z moimi rodakami. Spodobała mi się ich kultura, choć tak bardzo podobna do naszej, to jednak w jakiś sposób odmienna. I obu nacjom chciałabym głosić Ewangelię - bardzo leży mi to na sercu... Tylko muszę bardziej uczyć się serbskiego :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne słowa, ale ja z kolei mam pogląd że nasza pomyślność jest rękach samego Pana Boga, nie tylko miejsca w którym żyjemy.
    Czytając ten tekst widzę, dostrzegam też że masz poglądy które nie są nowymi poglądami. Takie zdanie lub podobne mieli zwolennicy "pracy organicznej" i oczywiście nie krytykuje cię za to, bo to nic złego. Lecz popatrz z drugiej strony, jeśli osoby które zginęły w walce o ojczyznę, nie walczyły by o tę ojczyznę, to tak mi się wydaje nie byłoby tej ojczyzny i nie byłoby gdzie wykonywać tej pracy organicznej. No i jeśli nie byłoby umierania za kraj, za chrześcijaństwo to wtedy nie byłoby męczenników, których jak wiadomo w przeciągu całej historii świata było bardzo wielu, więc jakiś sens męczeństwa też jest.
    Jak dla mnie obydwie te postawy patriotyczne "pracy organicznej" i walki o ojczyznę, są dobre i obydwie są potrzebne. Moim zdaniem różne Pan Bóg wyznacza role, jakimi mamy wspierać ojczyznę.

    OdpowiedzUsuń