poniedziałek, 8 października 2012

Nowy "bóg" Polaków?


Przeraża mnie wizja takiej Polski, gdzie ludzie gotowi będą się zadeptać lub pobić, by tylko kupić... No właśnie, CO? Byle co! Byle w promocji! Pamiętam, gdy 15 lat temu robiłem wywiad z pastorem Johnem Watsonem z Wielkiej Brytanii - twórcą zespołu Vinesong - i on w ostatnim swym słowie mówił, byśmy uważali na kapitalizm, bo jest on niczym kolorowy cukierek, który nieźle wygląda, ale nadziany jest trucizną. My zaczęliśmy, niestety, brać te cukierki pełnymi garściami! Nasze miasta pełne są "nowych świątyń" pod różnymi szyldami, a w każdej z nich, a celem każdej z nich jest pobudzić w nas żądzę konsumpcji! Czy naprawdę kolejny sklep i kolejne promocje to jest to, czego najbardziej potrzebujemy?

Tak się zastanawiam... PODOBNO w naszym kraju ponad 90% obywateli to chrześcijanie... Warto by chyba było sprawdzić to eksparymentalnie. Czy gdybyśmy my, ludzie z różnych Kościołów, ogłosili, że oto będą rozdawane za darmo Biblie (Słowo Boże!), to jak wiele osób by przyszło? Gdybyśmy ogłosili, że otwieramy klub / kawiarnię / bibliotekę / kino / sklep chrześcijański i że pierwszego dnia wszystko mamy za pół ceny, to jak wiele osób by przyszło? A gdybyśmy z naszymi Bibliami poszli pod ten sklep, do tych ludzi - jak wielu by sięgnęło po nie tak chętnie, jak po "prezenty" od obcej firmy, która chce od nich w gruncie rzeczy tylko ich pieniędzy? Czy w ogóle ktoś z nich chciałby pogadać o Bogu, czy tylko o promocjach i niskich cenach cenach? Czy oferta zbawienia za darmo (!!!) wzbudziłaby tyle samo emocji, co wielki telewizor za 1500 złotych? Czy Jezus zdołałby wzbudzić jakiekolwiek zainteresowanie, gdyby stanął wśród nich, czy też może zadeptaliby Go pędząc po towar?

Ja nie chcę nikogo osądzać, ale serce mnie boli, gdy widzę, co się dzieje z naszym narodem... Jakże łatwo diabłu udało się zaszczepić w naszych sercach konsumpcyjny styl życia i pożądanie! W porównaniu z ofertami i promocjami organizowanymi przez sklepy - przy krzykliwym: "Tylko teraz kupisz za ........ złotych!" - prosty, szorstki krzyż stojący na Golgocie dla wielu chyba jest mało atrakcyjny, a ciche "Kocham Cię!" szeptane przez tego, który na nim zawisł, ginie w zgiełku świata... A przecież to ON ma najlepszą ofertę dla każdego z nas!


"...pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem na małym.  Albowiem niczego na świat nie przynieśliśmy, dlatego też niczego wynieść nie możemy. Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym.  A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie i w sidła, i w liczne bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia.  Ale ty, człowiecze Boży, unikaj tego, a zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość, cierpliwość, łagodność" (1. List do Tymoteusza 6, 6 - 11)
Mowa tu o bogactwie, ale skłonny jestem te słowa rozciągnąć na wszelką żądzę posiadania i na konsumpcyjny styl życia, cechujący się coraz większą chciwością tych, którzy nim sterują i coraz większą zachłannością tych, którzy stali się ich niewolnikami, a których prowadzi się do sklepu metodą "kija i marchewki", gdzie "marchewkę" zastępują "boskie" promocje! Apostoł uczy nas, by nie pragnąć więcej niż to, co naprawdę jest nam potrzebne - to całkiem inna nauka niż to, co głoszą nam hipermarkety przez swe megafony!

2 komentarze:

  1. Myślę, że to jest bardzo typowe dla narodu, który przeżył czasy pustych półek... Teraz się tym zachłystuje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żeby to był problem tylko u nas. Ja myślę, że po prostu weszła cała ta zgnilizna "mieć, mieć, mieć". Na ten problem w Ameryce zwraca uwagę np. "wielebny" Billy Talen - jego nibykościelna forma manifestowania tego, co mówi może kogoś oburzać, ale facet ma rację. zajrzyj na jego stronę: http://revbilly.com/ Zastanawiam się co robić, by Polacy nie ładowali się w to bagno.

    OdpowiedzUsuń