wtorek, 16 października 2012

Nie!... i już

Co jakiś czas - niczym bumerang - wracają dyskusje o aborcji. Teraz znów miało to miejsce - w związku z próbą zmiany prawa. Można, czy nie można? Kiedy można, a kiedy nie? Czy kobieta ma prawo decydowania? Do jakiego etapu rozwoju "płodu" (czyt. CZŁOWIEKA!) można usuwać? Czy dać prawo decydować kobietom w ogóle o przerywaniu ciąży, czy tylko w przypadku stwierdzenia wad genetycznych "płodu"? Zawsze pada przy tej okazji strasznie dużo słów - zazwyczaj najzupełniej niepotrzebnych. Różni ludzie - uważani za "autorytety" - zarzucają nas swoimi argumentami. Pytanie tylko KTO może być autorytetem w kwestiach dotyczących życia? Odpowiedź: Jedynie TEN, kto to życie stworzył! Ów NAJWYŻSZEJ KLASY SPECJALISTA raz jeden - za to dobitnie - wyraził swe zdanie na ten temat:

Nie każdy zna hebrajski... Ja na przykład nie znam i jeśli wstawiłem taki napis, to dlatego, że tego akurat języka użył ów AUTORYTET, by przemówić do nas, ludzi... Możemy je łatwo znaleźć - jest to fragment z 2. Księgi Mojżeszowej 20, 13, który doskonale znamy. W przekładzie na język polski ma on bardzo jasne znaczenie: "Nie zabijaj / nie morduj"! Słowa te odnoszą się w równym stopniu do czynu kogoś, kto zamierza zastrzelić kogoś, lub zadźgać nożem, jak i do kobiety, która chce się udać do "kliniki" aborcyjnej! Bóg nie rozróżnia rodzajów zadawania śmierci! Mówi: "Nie zabijaj!" i należy to rozumieć dokładnie tak: "Nie zabijaj i już!"

Gdy pod "klinikami" aborcyjnymi (jedna z nich bluźnierczo odwołuje się w swej nazwie do Jezusa!) pikietują ludzie; gdy organizowane są szokujące (prawda) wystawy; gdy podnoszą się głosy o całkowitym zakazie zabijania - słychać: FANATYCY! Ale czy fanatyzmem jest podpisywanie się pod tym, co powiedział Bóg? To Bóg dał nam życie i dał nam też instrukcje jak mamy żyć. Żyjemy otoczeni wieloma gadżetami elektronicznymi. W instrukcji do większości z nich znajdziemy słowa w rodzaju: unikać zalania wodą. Jest to wyraźna wskazówka od producenta, który dane urządzenie stworzył. Czy jeśli będę powtarzał: "Nie wkładaj tego do wody!" stanę się przez to... fanatykiem? Gdyby ktoś mnie tak określił, wówczas cały świat by się z niego śmiał! Bóg stworzył świat i dał nam INSTRUKCJĘ UŻYTKOWANIA - Słowo Boże, gdzie wyszczególnił nam swoje zasady i tego należy się trzymać!

Czasem ludzie mówią: "Generalnie jestem przeciwko aborcji - chyba, że ...................." i mówią o postępie medycyny, która pozwala stwierdzić, czy dziecko jest zdrowe, czy też ma jakieś wady genetyczne. Zapomina się jednak przy tym o tym, że medycyna to LUDZIE - omylni i ułomni - i że znane są przypadki, kiedy zdiagnozowano poważne wady czy choroby, a dziecko po urodzeniu okazywało się być zdrowe. A nawet jeżeli są wady genetyczne, lub wiadomo na pewno, że dziecko będzie niepełnosprawne - kto ma prawdo decydować o jego życiu? Czy należy je "skreślić" tylko dlatego, że nie będzie miało rąk - jak Nick Vujicic, który o sobie mówi, że jest... najszczęśliwszym człowiekiem świata? Czy należy się go pozbyć, bo wiadomo, że będzie do końca życia "kaleką" (nie lubię tego słowa) jak... Stephen Hawking? Ja mam niepełnosprawnych znajomych - i każdy z nich, pomimo swych ułomności, potrafi cieszyć się życiem! Jeden z nich ma całkowicie niesprawne ręce i nogi, zniekształconą twarz, a... przy tym niesamowitą radość w sobie! I przeraża mnie myśl, że mogli się nie urodzić!

Czasem się słyszy o "prawie do brzucha" - że to kobieta ma prawo decydować o "swoim ciele". OK. Ja zawsze wówczas mówię: "Tak, zgadzam się! Każdy ma prawo podejmować decyzję i kobieta także może decydować o sobie. Może decydować czy podjąć współżycie, czy nie. A jeśli decyduje się na współżycie seksualne, to podejmuje także decyzję przyjęcia wszelkich tego konsekwencji!" Innymi słowy: trzeba postępować DOJRZALE i ODPOWIEDZIALNIE! Gdy kobiety mówią: "Mamy prawo decydować o swoim życiu i swoim ciele, więc dajcie nam prawo do usuwania ciąży", jest to dla mnie przejawem NIEDOJRZAŁOŚCI, a także zwykłego EGOIZMU! To się może komuś nie spodobać, ale takie jest moje zdanie i mam do niego prawo. Mamy duży problem z niedojrzałością - zaczynając od filozofii "wolnej miłości", od rozerotyzowania młodzieży, od seksu przed i pozamałżeńskiego... Mówienie o "prawie do brzucha" jest tylko jedną z części globalnego zepsucia moralnego!

Podjęłaś decyzję o współżyciu? To powinno wiązać się z małżeństwem - i to w kolejności: najpierw zawarcie małżeństwa, potem rozpoczęcie współżycia seksaulnego (według Bożej "instrukcji obsługi"!). Tak postępują dojrzali, odpowiedzialni ludzie! Boży plan dla człowieka jest: "rozmnażajcie się" - i to jest powodem, dla którego stworzeni zostaliśmy jako istoty z potrzebami seksualnymi, a nie "przyjemność". Biblia mówi o rozmnażaniu się, a że akurat Bóg "w pakiecie" dorzucił przyjemność to było darem uczynionym z miłości. Nie trzymanie się Bożej "instrukcji obsługi" - Biblii - jest powodem samych nieszczęść! Boży rozkład zadań dla ludzi: zawrzyjcie związek małżeński -> podejmijcie współżycie celem prokreacji -> z miłością przyjmijcie dzieci...

Wspomniałem o egoizmie... Mówienie: "mam prawo wyboru" jest skutkiem właśnie egoizmu - JA, JA, JA, JA... "Mam prawo wyboru" - mówią kobiety chcące prawa do aborcji. "Kobiety mają prawo wyboru" - wtóruje im część mężczyzn. A jakie prawa przysługują tym, których ta kwestia najbardziej dotyczy, dla których jest to kwestią "żyć albo nie żyć"? Tym... odbiera się prawa głosu! Oczywiście nienarodzone dzieci nie mówią, lecz w ich imieniu mówi sam Bóg: "Nie zabijaj / nie morduj!" i rzesze ludzi, którzy poważnie traktują te słowa. Tym się mówi: "Milczcie! Wy nie macie prawa! To nie wasza sprawa!" Dyskusja o aborcji - tak, już sama tylko dyskusja! - jest też przejawem poważnego kryzysu miłości. Ten, kto miłuje, nie zabija, raczej wzdryga się na samą myśl o zabijaniu! Bo miłość jest darem, który nas ubogaca, ale w miłości, na "jej ołtarzu", składamy w ofierze własne "JA". Miłować to znaczy:"Ty jesteś dla mnie ważniejszy / ważniejsza niż ja!" Biblia uczy nas, jak żyć i budować CYWILIZACJĘ MIŁOŚCI - całkowite przeciwieństwo wznoszonej na egoizmie i arogancji CYWILIZACJI ŚMIERCI!

Bóg nie powiedział "Nie zabijaj - no, chyba, że dziecko będzie chore", albo "Nie zabijaj - chyba, że będziesz wiedzieć, że nie jesteś gotowa na taki ciężar". Bóg powiedział: "Nie zabijaj / Nie morduj!" NIE i już! 
Ale świat nie słucha! Przerażające jest to, że coraz częściej słyszę o konieczności "ludzkiego traktowania zwierząt", bo "one też czują" (zgadzam się z tym!), a równocześnie dzieci nienarodzone traktuje się jak... zlepek komórek, który w każdej chwili można usunąć! Dokąd nas zaprowadzi taka opętańcza filozofia?

1 komentarz:

  1. Zgadzam się. Z drugiej strony jednak, skoro żyjemy w państwie świeckim, to nie możemy także niewierzącym narzucać naszych zasad. Prawem niech zajmą się politycy, a Bóg ich za to osądzi.
    Jednak odnoszę też ostatnio wrażenie, że w Polsce pogarda dla życia szeroko rozumianego to nie tylko łatwe mówienie "TAK" dla aborcji. To także utrudnianie życia osobom niepełnosprawnym, nietolerancja wobec upośledzonych umysłowo, brak pomocy dla ofiar gwałtu (zwłaszcza w małych miejscowościach widać to wyraźnie...). Pogardę dla życia w Polsce tak naprawdę widać na każdym kroku, takie jest moje zdanie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń