poniedziałek, 1 października 2012

Naśladowcy, czy "żywe magnetofony"?

Jeden z moich znajomych pastorów dziś na Facebooku podzielił się taką oto myślą (wykorzystuję za przyzwoleniem):
"Taka sobie obserwacja. Teoretyków chrześcijaństwa - tych, którzy WIEDZĄ, jak być POWINNO - jest wielu, ale o praktyków - tych, którzy starają się rzeczywiście naśladować Jezusa z Nazaretu tak słowem, jak i postawą - jest już znacznie trudniej. Pan Jezus nie nawoływał: 'Powtarzaj moje słowa', ale 'Pójdź za mną i naśladuj mnie'!" (Marcin Zwoliński, pastor Społeczności Chrześcijańskiej w Olsztynie)
Nie raz stykam się z osobami, które doskonale znają Biblię - czasem potrafią cytować obszerne fragmenty z głowy i w "sekundę" znaleźć fragment Słowa Bożego na ten, czy inny temat. - czasem są nawet pastorami i mają ogromną wiedzę także z dziedziny teologii i filozofii... Na temat Boga i Biblii mogliby czasem mówić godzinami, ale wcześniej czy później można czasem dostrzec, że te wszystkie wzniosłe nauki... nie działają w ich życiu! Wiedza jest cenna i przekazywanie wiedzy również. Pięknie jest, gdy ludzie wyznają swą wiarę i mówią o Bogu - włącznie z głoszeniem Ewangelii, ale jeśli nie idzie za tym świadectwo życia, to nie ma to ani wielkiej wartości, ani nie będzie skuteczne. Tak jak wiara bez uczynków martwa jest (por. List Jakuba 2, 13), tak samo znajomość Biblii i szerzej wiedza również, jeśli z tym nie wiąże się rzeczywiste uczniostwo, jeśli w życiu człowieka nie ma owoców wiary i słuchania Pana.

Dostaliśmy Słowo Boże - i Bóg też przemawia do nas "na żywo" na różne sposoby poprzez Ducha Świętego - i dostaliśmy też polecenie: "Idźcie i nauczajcie" (por. Ewangelia Mateusza 28, 19)  Phil Bosmans napisał kiedyś: "Kto chce ciepło wnosić w świat, sam musi płonąć ogniem." Jakże mamy rozniecać ogień wiary w świecie - zwiastować Ewangelię - gdy wewnątrz nas nie ma "żaru chrystusowego", a tylko wiedza, zbiór wersetów i wykładów? Trzeba najpierw samemu pójść za Chrystusem... Zawarta w słowie TEORIA musi się zamienić na PRAKTYKĘ naszego życia! Inaczej będziemy tylko "żywymi magnetofonami" trzeszczącymi coś o "jakimś" Bogu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz