niedziela, 7 października 2012

Misja: ratować ludzi!

"Ty nie jesteś powołany do tego, by przechodzić mimo, gdy wokół ciebie giną ludzie. Oni potrzebują ratunku, którego TY możesz im udzielić. Pamiętaj, że ktoś wyciągnął do ciebie dłoń i pokazał właściwą drogę, kiedy ty tego potrzebowałeś. Jesteś częścią Bożego planu ratunkowego - wybranym spośród wielu, by być Bożym ratownikiem."
(www.yesHEis.com)







Bardzo inspirujący wpis (tutaj w moim przekładzie) umieszczony tej nocy na Facebooku przez ludzi ze służby yesHEis - w zasadzie jest to najlepszy opis tego, kim powinni być chrześcijanie w tym świecie. Naszą misją jest docieranie do ludzi, którzy giną i rzucenie im "koła ratunkowego", którym jest przede wszystkim Słowo Boże, ale także miłość i zainteresowanie. Czy dobrze wypełniamy swoją misję? Dobrze czujemy się w naszych Kościołach. Tak fajnie jest przyjść w niedzielę rano na nabożeństwo i spotkać się z braćmi i siostrami. Ale Bóg nie zapyta nas jak często bywaliśmy na wspólnych modlitwach, lecz o owoce... Jeśli w naszym sercu jest zaszczepione Słowo Boże to nie po to, byśmy my się dobrze czuli, lecz byśmy my byli zbawieni i dalej działali na rzecz zbawienia innych! 

Nabożeństwa są ważną częścią życia chrześcijańskiego - tak samo, jak prywatna modlitwa i studiowanie Biblii. "Kiedy ostatnio byłeś na nabożeństwie?" - wydaje się dość ważnym pytaniem, bo my potrzebujemy społeczności, ale wierzcie mi, że ważniejszym pytaniem jest: "Kiedy ostatnio zwiastowałeś komuś Ewangelię?"! Znam człowieka, który rzadko bywał w Kościele, ale za to każdego dnia mówił napotkanym ludziom: "Jezus cię kocha!" i znam całe społeczności, które jakby kierowały się myśleniem: "Tak, tak, trzeba wyjść do ludzi i wkrótce to zrobimy" - tyle, że to "wkrótce" nie nadchodzi od wielu lat! I znam społeczności, z których znikają ludzie, a jakoś nikt nie troszczy się o to, co się z nimi dzieje... Zbyt często przechodzimy obojętnie koło innych! Co powiemy Bogu, gdy nas o to kiedyś zapyta?
"Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby zbawić to, co zginęło" (Ewangelia Mateusza 18, 11)
I choć zbawicielem jest Jezus, to On potrzebuje naszych ust do zwiastowania Ewangelii i naszych dłoni wyciągniętych z miłością ku ludziom! Jeśli widzimy kogoś tonącego w wodzie, to naturalną reakcją jest próba ratowania - i ten sam odruch powinniśmy mieć wobec ludzi pogrążonych w grzechu. Bóg potrzebuje dziś naszego pełnego zaangażowania w ratowanie tych, którzy giną. Nam nie wolno stać obojętnie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz