wtorek, 30 października 2012

Gdy ludzie bawią się w Boga

"Mężczyzna zbliżył się do swej żony Ewy. A ona poczęła i urodziła Kaina, i rzekła: Otrzymałam mężczyznę od Pana" (Księga Rodzaju 4, 1 - tłum. "Biblia Tysiąclecia") "To dzieci, którymi Bóg łaskawie obdarzył sługę twego" (Księga Rodzaju 33, 5) "Oto dzieci są darem Pana, Podarunkiem jest owoc łona" (Psalm 127, 3)
Tych kilka wersetów przychodzi mi do głowy, w związku z powracającą sprawą zapłodnienia "in vitro" - czyli mówiąc prościej zapłodnienia poza ciałem kobiety, tworzeniem dzieci w probówce... Kwestie życia stały się już dawno kartami w rękach politycznych graczy - i dziś, niestety, politycy wraz z naukowcami próbują brać życie w swoje ręce - zarówno kwestie narodzin (in vitro), jak i śmierci (aborcja, eutanazja). Można przy tym zaobserwować zadziwiająca hipokryzję - niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę, ale zarówno za aborcją, jak i in vitro optują ci, którzy są bardziej "na lewo" sceny politycznej! W swoim zakłamaniu potrafią oni nawet twierdzić, że to oni są "obrońcami życia", bo "troszczą się o kobiety", chcąc dla nich prawa do aborcji i walczą o prawo do (tworzenia) życia, a "ciemnogród" chce krzywdy i zniewolenia kobiet i jest przeciwko życiu, bo podnosi głos przeciwko aborcji. W dodatku mówi się o "postępie medycyny", który próbują zastopować "zacofani" chrześcijanie. Trudno mi widzieć w tym co innego, jak tylko szatańską, kłamliwą propagandę - gorszą od gebbelsowskiej!

Jestem przeciwnikiem "in vitro", gdyż jestem chrześcijaninem i wierzę, że każde życie pochodzi od Boga - tylko Bóg ma prawo do życia powoływać (dlatego nie zgadzam się na "in vitro") i tylko Bóg ma prawo życie odebrać (stąd sprzeciw wobec aborcji i eutanazji). To, co my możemy i powinniśmy, to przyjąć wolę Pana. Wszelkie manipulowanie wokół życia jest przejawem buntu wobec Boga, próbą odebrania z rąk Boga sterów naszego życia. W "Modlitwie Pańskiej", której nauczył nas Jezus Chrystus są słowa: "Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi" a niektórzy pokorni ludzie dopowiadają: "Bądź wola Twoja, a nie moja..." "Bądź wola Twoja" oznacza: "Niech się dzieje tak, jak TY chcesz! To Ty jesteś Panem i Ty masz prawo o wszystkim decydować!" Zarówno "in vitro", jak i aborcja są przeciwieństwem tej postawy, o której mówią te słowa modlitwy. Opierają się one na: "Bądź wola MOJA! Ja tego chcę!"

Bóg jest stwórcą życia i Biblia mówi nam, że wszelkie życie od Niego pochodzi. On stworzył ludzi jako takich, ale akt stwarzania tak naprawdę nie zakończył się szóstego dnia. Biblia mówi nam, że każdego człowieka Bóg stwarza indywidualnie!
"Bo Ty stworzyłeś nerki moje, Ukształtowałeś mnie w łonie matki mojej. Wysławiam cię za to, że cudownie mnie stworzyłeś.Cudowne są dzieła twoje I duszę moją znasz dokładnie. Żadna kość moja nie była ukryta przed tobą,Choć powstawałem w ukryciu, Utkany w głębiach ziemię" (Psalm 139, 13 - 16)
Jeśli Bóg tworzy życie - jeśli stwarza indywidualnie każdego człowieka - to nam, ludziom WARA OD TEGO! Nie wolno nam się wtrącać! To Bóg jest Panem! I kwestie życia my mamy zostawić Jemu! On dopuszcza bezpłodność tak samo, jak on obdarza wieloma dziećmi - nic nie dzieje się bez jego woli, a tą powinniśmy przyjąć w pokorze. Niektórzy mówią do przeciwników "in vitro": "Nie wyobrażacie sobie nieszczęścia kobiet, które cierpią na bezpłodność, a tak bardzo chcą mieć dzieci!" Ja rozumiem ich uczucia i współczuję im, niemniej uważam, że źródłem cierpienia nie jest bezpłodność sama w sobie, lecz niezdolność do pogodzenia się z wolą Boga.

O "in vitro" mówi się jako o "wielkim osiągnięciu medycyny", ale tak naprawdę z medycyną nie ma to dużo wspólnego, gdyż zadaniem medycyny jest leczenie, a "in vitro" leczeniem nie jest! Jest więc nieuczciwością stawianie pytania: "Skoro jesteś przeciwko 'in vitro' to może także przeciwko szczepionkom i lekarstwom?" "Postęp" idzie dalej i już dziś jesteśmy w stanie "zabawiać się" genetyką. Ja bardzo boję się, że kiedyś ktoś powie: "Genetyczne udoskonalenia są dobre! To wielki postęp medycyny!" Boję się tego, że nasi naukowcy i lekarze dopiero zaczynają się bawić w Boga i boję się tego, do czego to może doprowadzić. Dziś jest to formalnie zakazane, ale kto zaręczy, że wkrótce nie będzie o to podobnej walki, jak dziś o "in vitro"?

4 komentarze:

  1. Moim zdaniem problem nie leży w samym in vitro (samym zapłodnieniu w probówce), ile w tym, że przy tej metodzie dochodzi często do niszczenia zapłodnionych zarodków... Gdyby tego problemu nie było, to byłabym za (a ponoć już są rozwiązania, które niwelują problem niszczenia zarodków, więc...). Jednak lewicowi politycy, jak słusznie zauważasz, zazwyczaj wierzą w określony zestaw poglądów. Najczęściej powtarzany jest przez nich mit przeludnienia. Stąd u nich takie parcie na aborcję czy choćby eutanazję. Owszem, są takie miejsca na Ziemi, gdzie przeludnienie faktycznie jest (np. Kalkuta w Indiach czy Mexico City), ale jest też masa całkiem pustych terenów, czytałam niedawno, że nawet we Wschodniej Europie są takie całe bezludne ziemie... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko wiesz jest problem - bo to jest tworzenie życia, jakby wymuszanie czegoś na Panu Bogu. Ja myślę, że Bóg daje się tu naginać ludzkiej woli - z sobie tylko znanych przyczyn. "Z probówki" nie wychodzą gorsi ludzie, nie wychodzą jakieś "techno-zombie" bez duszy, nie wychodzą "dzieci diabła", jak może niektórzy myślą - wychodzą ludzie, których Bóg tak samo kocha. Natomiast bym się zastanawiał czy jest to z Bożej woli, czy z akceptacji "mimo wszystko" - akceptacji dla tych dzieci, nie dla procesu tworzenia. ja bym powiedział, że Bóg tworzy człowieka z miłości (naturalne poczęcie), a to, że w wyniku sztucznych procesów powstają tak samo kochani przez niego ludzie bierze się stąd, że Jego miłośc nie ma granic. Myslę, że to, że także oni są obdarzani tym wszystkim - włącznie z dobrami duchowymi - co każdy inny, jest wyrazem tej miłości. Byłbym skłonny nazwać to czyms w rodzaju "adopcji". Myślę też, że nie choć jest to bunt, to nie traktowałby tego jako grzech - tu nie mam pewności. Biblia tego nie reguluje, a jedynie mówi nam o powstawaniu życia i wskazuje że to "działka" Boga. I myślę, że Bogu się nie podoba, gdy człowiek próbuje wejść na jego obszar działania - chociaż dla kogoś może być to "problemem teologicznym", sądzę, że nie wszystko, co Bogu sięn nie podoba jest od razu grzechem, albo inaczej: nie wszystko, co grzechem nie jest, co nie jest zdefiniowane jako grzech i nie obciąża nas bardzo mocno, ma Bożą akceptację.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli można wstawić sobie zęby sztuczne, kiedy stare wypadną, jeżeli można przeszczepić narządy kiedy własne już nie pracują, jeżeli można wstawić zastawkę do serca.... i mogę dalej wymieniać wszelkie osiągnięcia medycyny, to dlaczego nie można skorzystać z osiągnięć medycyny w kwestii problemów z naturalnym poczęciem ? Czy ktoś mi to wyjaśni ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszesz o kilku różnych sprawach. Życie to nie proteza ani organ. zresztą co do transplantologii też są poważne zastrzeżenia natury moralnej, gdyż organów nie pobiera się od zmarłych, lecz od ludzi, którzy wciąż żyją, a tylko stwierdzono "nieodwracalne zmiany" definiowane jako śmierć. Natomiast in vitro to tworzenie życia. Nauka poszła już dalej nawet - klonowanie i modyfikacje genetyczne. Co wcale nie znaczy, że możemy to robić. Już dziś niektórzy uważają, że in vitro to tylko pierwszy krok, że rodzice powinni móc określać jakie cechy genetyczne ma mieć ich dziecko. Od momentu, gdy człowiek nauczył się majstrować przy życiu, posunięto się zbyt daleko. Bóg jest łaskawy i także tak powołanych do życia obdarza swym tchnieniem, lecz nie znaczy to wcale, że to jest dobre.

      Usuń